Sprzątanie świata photoshopem

11

Pan Wiesław napisał tak „Jaka radość „pobiegać” za takimi widokami. To środek miasta ale nad rzeką. Takie słońce tuż po 10-tej. Oczywiście, bo do tego już się przyzwyczaiłem – ni żywej duszy! Pewnie inni „pognali” w ciekawsze miejsca, bo do takich wędrówek trzeba mieć więcej zdrowia i mniej lat. Ale takie krótkie spacery mają też swoje zalety. Widać ile pracy trzeba włożyć, by miasto pozbyło się takich  niechcianych, industrialnych dodatków, w panoramie wspaniałego kościoła p.w. św. Idziego.”

Fakt.  Widok przedni, ale  też aż szczypie po oczach i wypadałoby coś z tym zrobić. Ale co?

Nie tak dawno czytaliśmy w „Łatwym trudzie fotografowania” jak to pogoń za coraz doskonalszą techniką czyni z  jeszcze doskonalszej rzeszy hmm fotografów. Szeroko otwarte drzwi dla profesji zastrzeżonej dotychczas dla elity.  Wszyscy przesiadamy się ochoczo na tego konika od rozwoju technicznego, zapominając o życiu u źródeł, od podstaw, na żywo – oszukujemy się zapominając o talentach rozdanych nam  przez Naturę nierówno.  Może dlatego też  ostatnie znaki czasu to delektowanie swych zmysłów nie nad rzeką a przed monitorem oglądając swoje i cudze widoki zamrożone w jpg.
I nieuchronnie koniec jest bliski skoro wolimy skorzystać nie z własnych rąk, mózgu, łopaty i wora na śmieci, akcji pt. „Czyn społeczny” vel „Sprzątanie świata”, a z Paintshop, Photoshop, Gimp  czy Picasa oraz… pomocy przyjaciela należącego do tej wąskiej,  bo jeszcze z zasadami, fotograficznej elity. By móc oglądać zwyczajnie i po ludzku wysprzątany teren bez tych „industrialnych dodatków”, na moich oczach Chris zburzył baraki, przesunął poza przykościelny obręb słup od napięcia, splantował ziemię, nasadził krzewy, drzewa, sypnął śniegiem i… :
I jeszcze ten niebieski worek na śmieci  podniósł ze skarpy. I już. Jest tak jak być powinno i to bez wychodzenia z domu:
Ale…  czy TO jest rozwiązanie? – ewolny

6 Responses to Sprzątanie świata photoshopem

  1. evita_duarte pisze:

    Słów mi brak. Naprawdę. Więcej takich wpisów :)

  2. Tips_Senior pisze:

    “Ale… czy TO jest rozwiązanie?” – oczywiście, że nie jest. To zamiatanie śmieci pod dywan w złudnej, sprzecznej z matematyką nadziei, że przestrzeń “poddywanna” ma nieskończoną objętość.
    Mam tu dwie refleksje.
    Po pierwsze: czy to znaczy, że należy w czambuł potępiać Fotoschopy, Gimpy, Picasy i inne narzędzia programistyczne? Moim zdaniem absolutnie nie. Klasyczny fotograf zakładał filtry na obiektyw, zmieniał skład odczynników, wkładał kalkę techniczną pomiędzy rzutnik i papier fotograficzny, zmieniał osie obiektywów… To była olbrzymia masa sztuczek i sposobików, których nadrzędnym celem było uzyskanie takiego zdjęcia (obrazu), jakiego oczekiwał autor. I ci współcześni robią to samo. Tylko zamiast zamykać się w ciemni siadają do komputera. I jak we wszystkich dziedzinach można być wirtuozem albo partaczem. Jak świat światem tych ostatnich zawsze było więcej.
    Panie Wiesławie, niech się Pan tak bardzo nie boi. Sytuacja fotografii przypomina obecnie sytuację pisma w końcówce średniowiecza. Z rzadkiej “wiedzy tajemnej” przeznaczonej dla wybranych staje sie masowo używaną, powszechną technologią. Może to i dobrze? Gdyby nie upowszechnienie pisma, kto wie czy doczekalibyśmy się “Pana Tadeusza”, “Mistrza i Małgorzaty” czy poezji Wisławy Szymborskiej?
    Po drugie: Sprawa słupa. Kwadratowa, szpetna, tandetna stacja transformatorowa z pewnością psuje krajobraz. W dodatku postawiona gdzie bądź, byle szybciej. Ale czy to samo dotyczy słupa energetycznego? Tu już mam wątpliwości. Od stu lat towarzyszą one niezmiennie krajobrazowi Europy i moim zdaniem stały się jego częścią, takim swoistym „dziedzictwem kulturowym”. Usuwanie ich na siłę, bezwarunkowo ze wszelkich krajobrazów (a wielu fotografów tak robi!) jest takim samym „zamiataniem pod dywan”. Te słupy są, towarzyszą nam „od zawsze” i, chcemy, czy nie chcemy, kształtują naszą świadomość, wrażliwość i poczucie estetyki. Idąc dalej tym tropem należałoby wszak usuwać z krajobrazów wszelkie drogi, linie kolejowe, mosty, budynki a nawet pola uprawne, bo one też są „nienaturalne”. Tylko, dlaczego Mickiewicz już niemal 200 lat temu tęsknił do „tych pół malowanych zbożem rozmaitem”? (przepraszam za niedokładność cytatu).

  3. ew pisze:

    A ja się pytam czym się różni taki słup sieci trakcyjnej od wiatraka elektrowni wiatrowej? Mosty i akwedukty to wynik pracy architektów, którzy dobierają taki kształt, by pasował do otoczenia. Niektóre od dwudziestu wieków cieszą nasze oczy, inne od niedawna ale wszystkie piękne.
    Co jest pięknego ja się pytam w słupie energetycznym? :) To mi zakrawa na jakieś skrzywienie zawodowe. O ile rozumiem piękno konopielskiego wiatraka, o tyle uznaję brzydotę współczesnej elektrowni wiatrowej i niestety słupów wszelkiej maści :) Ja kazałam go usunąć :)

    I tak tylko gwoli przypomnienia:

    - “niziny środkowych Niemiec czy Holandii zostały na stulecia zeszpecone przez tysiące beznadziejnych wizualnie i bardzo problematycznych ekonomicznie stalowych lub aluminiowych konstrukcji przypominających wiatraki. Uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby nieszczęście to nie dotknęło pięknych i bliskich memu sercu Wielkopolski, Małopolski, Podlasia oraz innych obszarów naszej Ojczyzny.” – Tips_Senior

    Słowo pisane nie gęsim piórem ma jednak większą moc – wieki przetrwa na twardym :) Przy okazji widzę, że w całości ten wpis będzie świetną ilustracją do pewnej mojej niemieckiej foty, i nawzajem.

    Wracając do wpisu właściwego – to miał być taki żart, aczkolwiek uzmysławiający nam przy okazji “czym różnią się te obrazki”.
    Zarazem ukłon w stronę Pana Wiesława, w podziękowaniu za piękne zdjęcia i mądre słowo.

  4. Tips_Senior pisze:

    Cito, ja wcale nie pisałem, że taki słup mi się podoba, nie zachwycałem się nad nim. On już “jest” (niestety!) i stanowi element krajobrazu. Wiatraki w Polsce dopiero mają być i, mądrzejsi o doświadczenia ze słupami, powinniśmy nie dopuścić do ich rozprzestrzenienia. Tym bradziej, że patrząc “okiem energetyka” słup ma sens techniczny i ekonomiczny, a wiatrak to wyłącznie aktualna moda wspierana przez fobię globalnego cieplenia. Licząć uczciwie, bez dotacji unijnych, grantów, ulg i innych ekonomicznych “wynalazków” okres spłaty wiatraka w Polsce to 127 lat!
    Kościół św Idziego ze słupem obok da się jeszcze oglądać, choć lepiej wygląda bez. Poproś tego swojego szpeca od fotosztuczek o dorobienie w tle fermy wiatraków. Wtedy pogadamy…

  5. wieslawcz pisze:

    Te dwie szpetne „szopy” to przepompownia ścieków i rozdzielnia elektryczna. Ponad 20 lat temu zakryto płynący tędy strumyk (stąd obecna nazwa długiej ul. Strumykowej. Kiedyś, przed wojną, w tym rejonie, u ujścia tego strumienia do Bugu, istniała przystań, można było kupić ryby i jak widać na starych zdjęciach było to niezwykle ruchliwe miejsce.
    Dzisiaj to cuchnący ściek. Na dodatek „zasmrodzono” krajobraz. Wiele ujęć kościoła od strony rzeki trzeba kadrować tak, by nie był potrzebny „fotoszop”. Okazuje się, że mosty na Bugu są do strawienia w krajobrazie i nie przeszkadzają widokowi kościoła. Te okropne betonowe szopy już nie. Kręcąc się po „architekturze” wyraźnie widać, że coś da się zaakceptować, a inne już nie. Oczywiście, z czasem, jak mówią, można się przyzwyczaić do wszystkiego. Wg mnie to nie jest prawda.
    Profesor dr inż. Janusz Dietrych, w czasie moich studiów na Politechnice Śląskiej mawiał, że zwykle jest tak, że jak konstrukcja inżynierska cieszy wzrok, to prawdopodobnie jest dobra. Może to dlatego „dzieła rąk ludzkich” podobają się lub nie.

    Przyczyną, że nasza, wyszkowska architektura wygląda tak jak miejscowi widzą, a „nietutejsi” mogą poznać ze zdjęć – jest człowiek. Profesor Ludwik Maciąg opowiadał, jak opiekującym się pomnikami stojącymi w środku miasta, zaproponował posadzenie w ich tle kilku drzew. On profesor malarz,usłyszał od ludzi, nie mających nic wspólnego ze sztuką, że tak jak jest, jest dobrze.

  6. ew pisze:

    Nie poproszę.
    Znasz mój osąd na temat farm wietrznych, więc tym bardziej szkoda czasu i zachodu, żeby potem oglądać doszczętnie spaprany widok kościółka.

    Profesor Dietrych ma rację. Tak jak są melodie, które natychmiast wpadają w ucho, obrazy, które się chce mieć na ścianie, wiersze do których się wraca, tak są i miejsca, na które patrząc nie czuje się żadnego zgrzytu w oku – harmonia.
    Jako przykład pozwolę sobie przytoczyć proste zdjęcie, prostego mostu, który jakby nam umknął w powodzi wpisów. Kaśki Norwegia, którą już troszkę znamy i lubimy.

    Zacytuję tu profesora “konstrukcja inżynierska cieszy wzrok co wskazuje, że jest dobra”.
    To raz, a dwa? Nic nie szpeci tego terenu. Co warto podkreślić – bez ingerencji grafika.
    Czy tylko u nas na brzegach są plastykowe butelki, opony i kuchenki gazowe?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>