fot. Wiesław Czapski Moskwa, Rosja

fot. Wiesław Czapski Moskwa, Rosja

Ostatnio na ecodniu dużo, coraz więcej fotoreportaży z wycieczek, wspinaczek, podróży, jednym słowem spacerków. Ano dlatego, że strony www, a co za tym idzie komp, to bardzo dobre miejsce na czas szarugi, krótkich, chłodnych i ciemnych dni, na pewno nie na, jakiekolwiek by nie było, lato. Bo to, najlepiej spędzać na łonie natury, pod gołą
W Istebnej - Wilcze 340 - unikatowe eksponaty ze wspaniałej historii wspinania Jerzego Kukuczki. Niezapomniana wycieczka śladami wielkiego rodaka, który uważany jest za jednego z najwybitniejszych himalaistów świata.Czynne po uzgodnieniu: 033-855 69 74, 032-252 46 12, komórkowy: 508 389 558 More »
Kapliczka miała zostać rozebrana i przeniesiona do tworzącego się Skansenu Wsi Żywieckiej w Ślemieniu, lecz czymże byłyby bez niej Gibasy? To udało się zablokować. Kapliczka zostaje na swoim miejscu. Roboty jest masa. More » 
Jakież inne to miasto. Te charakterystyczne kapanie złotem, do którego nie potrzeba oświetlenia prądem i zabiegów photoshopem…
Już uzgodniliśmy, że chcemy do Gdańska. Tu otwieram listę z zapisami na wschód.
Aaaaj, spodziewałem się czegoś więcej jak nagłówek zobaczyłem na Blipie
Piękne!
A ja sobie zacytuję Mike’a:
- „A co do Moskwy – ona mnie przeraża, to stolica Babilonu. Wolę „głubinkę” – prawdziwą Rosję. Albo Wyspy Sołowieckie na Morzu Białym – z ich toporno – surowymi cerkwiami i pozostałościami łagrów. Tam człowiek mierzy się z wiecznością i sensem życia. No i ta przyroda…”
Ale dalszej części już nie, gdzie radzi spisać testament zanim się pojedzie do Moskwy.
I ciekawa jestem co na to Pan Wiesław i Rkdeey.
W uzupełnieniu – testament warto spisać, jadąc do Moskwy w interesach. Wycieczek z Orbisem to nie musi dotyczyć – one nie dotykają istoty tego, co się w tym gnieżdzie szerszeni wyrabia. Z drugiej strony – nie dają zbytniego przystępu pazernym mętom, by bezlitośnie ograbić.
W tym mieście prawo dżungli jest normą – kto kogo; obok administracji rządowej równolegle działa (i często współdziała) ,,administracja” gangsterska.
A takie przypadki jak ostanio zwierzenie posła Palikota o ukradzeniu mu fabryki w Rosji, drogą fałszerstwa ksiegi wieczystej nieruchomości (dokumentu sądowego), to wobec bezbronnych obcokrajowców w Moskwie normalka.
Dla miejscowych ,,biznesmenów” sposób na życie i szybki, dobry interes (każdy bandzior w Rosji stroi sie w piórka biznesmena).
Powyższa opinia jest rezultatem moich osobistych doświadczeń. Relacjonując je tym, którzy tam nie byli, często widziałem na ich twarzach komunikat:,,zmyślasz” – bo wobec naszych przyzwyczajeń i standardów te relacje nie mieściły im się w głowie.
No to się zdziwisz Mike, coś dziś na tej samej stacji gracie. Dostałam od Tipsa mail tej oto treści:
- „Pod wpływem zdjęcia z Moskwy zacząłem pisać odpowiedź, ale jak to często bywa, wyszedł cały felieton. To nowy tekst, dziś stworzony, choć opowiada o moich przeżyciach z przed 10 lat. Zdjęć nie mam, wtedy jeszcze nie dysponowałem cyfrówką, dobierz coś sama, o ile stwierdzisz, że rzecz nadaje się do publikacji.”
Nadaje się oczywiście a zdjęcia już dobrałam – naturalną koleją rzeczy, skoro to jedno tak zainspirowało – będzie dalsza część Moskwy Pana Wiesława.
No cóż, moje doświadczenia dotyczą raczej życia studenckiego i na temat biznesu wypowiadać się nie mogę, poza takimi właśnie opowieściami jak powyższa, zasłyszanymi „kiedyś, gdzieś, od kogoś”. Oczywiście też bywało nieprzyjemnie, kiedy np. kolegę Polaka milicjanci chcieli w środku dnia zgarnąć z ulicy „bo z Kaukazu” – tylko dlatego, że miał ciemne włosy i akurat dwudniowy zarost na twarzy. Ale wbrew pozorom, jeśli stosował się człowiek do pewnych zasad (naczelna – od milicji z daleka), to bywało, że czułem się na ulicach bezpieczniej niż w takiej Warszawie.
Jak będziecie przejeżdżać kiedy Intercity przez Sosnowiec to obaczcie w pobliżu taką Cerkiew. Małą Moskwę w moich terenach.