
Wyliczmy – i bynajmniej nie jest to żart – jeżeli mądry żyje krócej jak nic musi chodzi o faceta. Bo przecież to mężczyzna, jak dowodzą statystyczne obliczenia, żyje ciut mniej niż kobieta. Więc dlaczego mądrość nie pozwala czerpać ze skarbnicy, jaką za darmo zapodają mu nie tylko kobiety w rodzinie, otoczeniu ale i przebogata, światowa literatura? Co jest zatem takiego w kobietach, że żyją dłużej? Co takiego sprawia, że mądry – a mimo to przed czasem umiera? Pomijając różne aspekty nie szanowania się może o płacz chodzi. Idąc dalej tym tokiem myślenia wyjdzie nam bowiem jak nic, że kobieta będąc mniej rozumną pozwala sobie na regularne czyszczenie kanalików łzowych usuwając z organizmu systematycznie morze toksyn. Mężczyźnie nie pozwalają uronić ni kropli – przecież wpojone ma od dziecka, że prawdziwy mężczyzna nie płacze. A, że nauka nie idzie w las, więc skutek taki, że toksyny niczym kryształki soli z potu pod paszką, budują w nim fikuśne róże pustyni. To nie jest niestety dobra recepta na długowieczność.
No to może chodzi tylko o to, żeby bez względu na płeć szczęśliwym w zdrowiu być. Optymistycznie brać dzień takim jaki jest, zdarzenia przyjmować i tylko dobrymi napełniać swe kubki smakowe tak, by jak sił nie stykło móc z czego czerpać – pełnymi garściami. Czy destrukcyjna natura człowieka, pęd za nowoczesnością, techniką, szybkim pieniądzem, doznaniem sukcesu będącego nawet już substytutem seksu (sic!), wszechobecny wyścig szczurów, czy to jest recepta na szczęście? A może jednak to głupi Jasiu wie co dobre? Bezmyślnie pasąc swe krowy, leży se na pastwisku ze słomką w zębach, sianko mu pachnie, muchy bzykają, gdzieś trele ptaków, cykady świerszczy, krowa zaryczy. Ale i słońce grzejąc oślepi niemiłosiernie a na niebie taaaka flotylla Magellana co by ją tak strasznie chcieć zliczyć… Źle mu?
Żyje se letko niczym chowado żujące koniczynę z rana.
Szczęśliwi ci, którzy za dużo nie myślą – nie mając wrzodów zwyczajnie pożyją – ewolny
Grafika: Chris Miekina









W technice jest tak, że im urządzenie bardziej skomplikowane, tym łatwiej i częściej się psuje. Antyawaryjnym środkiem zaradczym jest zdwajanie układów – np podwójna siłownia na okrętach wojennych.
To, że w związku facet korkuje szybciej, niekoniecznie oznacza, że jest sukinsynem, i/bo – jak się babie wydaje – gnoi ją z piedestału swego skomplikowania.
Może on po prostu za bardzo się przejmuje tym, co powinien olać – naprawianiem praw natury?
I zdwoić psuty przez babę układ inną babą?
Pewien sędziwy Hiszpan (zdecydowanie zawyżający statystyki męskiego wieku) swój niemały majątek zapisał, umierając, trzem swoim (jednoczesnym) wielbicielkom – za to, że całe życie, rywalizując o jego względy, utrzymywały go w dobrym zdrowiu.
O ja cię kręcę jakie zdanie! : „gnoi ją z piedestału swego skomplikowania” Toż to Łysiak i Żuławski wysiadają!
Hiszpan to dowód, że to nawet nie idzie o błogi stan nieświadomej szczęśliwości ale o życie zgodne z zaprogramowaniem. No nie chodzi o to by mieć od razu trzy ale wystarczy jeden chłop i jedna baba byle ciągle sobie udowadniali, że są sobie potrzebni. Do seksu? To płytkie? Ależ skąd. Organizm, świadomość, mózg, umysł itd są sprzęgnięte pierwotnym programem do którego docierają sygnały: O patrz organizmie on/ona to robi więc jest w pełni sił, trza jemu/jej pomóc i dodać sił, energii, zdrowia bo to produktywne ciało. To, że tam gdzieś występuje jakieś lateksowo-tabletkowo-plastrowo- kalendarzykowe oszustwo to już zbyt skomplikowane dla podświadomości organizmu.
A jak tego małego oszustwa – nawet jeśli oszukujemy sami siebie – nie ma to dochodzą głosy: Eeeee tam to już wrak. pakujemy manatki i jazda na emeryturę.
Zgnoić z piedestału swego skomplikowania można i tak – przykre, że bywają mężczyźni, którzy potrzebują aż trzech kobiet na raz, by jakoś dożyć. Bowiem bywają kobiety, które potrafią jednocześnie aż trzech mężczyzn podtrzymać przy życiu…
„gnoi ją z piedestału swego skomplikowania” zdanie wspaniałe, przyłączam się do Tomkowych gratulacji. Ale czy prawdziwe?…
Znacie może takie: „My jesteśmy chłopy, proste chłopy, rozróżniamy 16 kolorów. Śliwka to owoc i basta!”
No więc jak to jest, kto tu jest skomplikowany? Mężczyznie są z Marsa, a kobiety z Wenus. Na Marsie wszystko jest proste i oczywiste, Patfeider to sprawdził. Konkretna kula, niemal pozbawina atmosfery. Albo na niej staniesz, albo się rozbijesz. Prosta alternatywa wykluczjąca. Żadnych zamgleń, opadów, chmur, niestabilnych wód powierzchniowych.
A na Wenus… Szkoda gadać! To nie miejsce dla chłopów.
eee, bo to woli dobrej trzeba i tyle. Jak jest wola to żadne Marsy, Snickersy ani inne Babele na drodze porozumienia nie staną. Sprawdzam to codzień i wiem.
Bo w tym cały jest ambaras, żeby DWOJE chciało naraz.
Popatrz Prowicjo jak nas (moją żonę i mnie) ta dwójka prześladuje. My DWOJE od DWUDZIESTU DWU lat chcemy naraz…
Uczepiliście się wszyscy…
Ja nie o tym!
No ale dzięki Tomek za tego Żuławskiego, a zwłaszcza antysemitę Łysiaka; darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.
Nie wiem czy zauważyliście, ale na tym forum zbyt często i gołosłownie są czepialskie facetów. No to pograłem tym samym klockiem, i proszę – bulwersacja totalna! Czemuż?
A co do trzech na jedną, żadna rewelka.
Poczytajcie w kwartalniku historycznym KARTA nr 57/2008 (jest w MPiK-ach) wspomnienia Frau Helene Pluschke ze Striegau (Strzegomia), jak to ją obracali skośnoocy, pijanii krasnoarmiejcy; statystyki zgoła z innej półki…
W szczęście 3:1 to ja wierzę w wydaniu hiszpańskim, jak wyżej; odwrotna
proporcja to miłość kupna na godziny. Złotoslanos.
Czy zauważyliście, że na tym forum tylko o seksie mężczyźni stronniczo gadają? Toż już mój wpis był zgoła o czym innym. O letkim duchu co to pozytywnie patrzy na świat. Inna sprawa, że przeważnie w dowodzie ma – kobieta
Było o rywalizujących trzech kochankach Hiszpana, co to go tym sposobem utrzymywały przy życiu… niekoniecznie, że on tym trzem był dał radę sprostać. A tu proszę, jedna utrzymująca przy życiu trzech mężczyzn od razu jest sprowadzana do tego, że ją skośnoocy lub komsomolcy obracają.
Ech…
Słonko takie, że góry mimo, iż nadal mocno ośnieżone usilnie wołają. Jutro pozdrowię ze Szczyrku.