Nie tylko byłam, ale i uwielbiam. A kto jeszcze nie był niech żałuje i póki całkiem nie spalon niech planuje… To przeurocze, maleńkie miasteczko leżące raptem na 10 km². Już w XI w Kamień Pomorski był dużym grodem, siedzibą książąt pomorskich, ale jego historia sięga nawet 142-147 n.e. – kiedy to Rugium zostało naniesione na mapę Klaudiusza Ptolemeusza…

Leży na brzegu Zalewu Kamieńskiego i tylko 8 km dzieli go od wybrzeża bałtyckiego. Nie dziwi zatem bosmanat portu w mieście i widok akwenu nawet ze ścisłego centrum, jakim jest przecież centralnie położony Ratusz. Ratusz wart obejrzenia, to późnogotycki budynek pochodzący z XV/XVI w:

Tam wszystko jakby zatrzymane w czasie, nowe budownictwo na kształt starych kamienic, a między tym domy z XVIII/XIX w, okalające je murki jakby ze średniowiecznego kamienia, właz do kanału żeliwno-drewniany, nawet ptak niczym żywcem wyjęty z legendy, wszechobecny zapach historii:

Stare mury obronne a na wzniesieniu trawnika bloki mieszkalne:

Wychodzimy przez bramę w murze, mijamy wspomniany bosmanat portu, chwilę pniemy się wzdłuż ulicy a brzegiem Zalewu i już jesteśmy pod Wieżą Piastowską mieszczącą obecnie Muzeum Kamieni i przylegającą doń Bramą Wolińską:

To nie jedyne atrakcyjne zabytki Kamienia Pomorskiego, dość wymienić jeszcze:

* Kościół gotycko-renesansowy pw. WNMP XIV-XVI pierwotnie dwór Warcisława I
* Pałac biskupi z XVI w. z renesansowym tylnym wykuszem (wychodzącym na równie zabytkową dawną kanonię) i zabytkowymi schodami wewnątrz
* Kościół pw. św. Mikołaja – z pięciokątną wieżą – świątynia rybaków z okolicznych wiosek, niewpuszczanych przez średniowiecznych rajców miejskich do Katedry
* A Katedra robi wrażenie, to granitowo-ceglana bazylika romańsko-gotycka z przełomu XII/XIII w, miejsce pochówku biskupów i książąt pomorskich:


Wewnątrz Katedry wystrój barokowy, wzrok przykuwają zabytkowe organy wybudowane w latach 1669-1672 (ponad 2 500 piszczałek-podział na 47 głosów melodycznych) oraz bogato zdobiona ambona:

W bocznych nawach ławeczki a w nawie północnej przy Chrzcielnicy Krata z 1684r:

Równie bogato zdobiona Krata Lektoryjna (1684) znajdująca się za gotyckim ołtarzem przedstawiającym tryptyk ze scenami z biblii, prawdopodobnie dzieło jednego z uczniów Wita Stwosza. Swoje zdjęcie z całym tryptykiem niechcący wysłałam w kosmos, zatem jego część centralna stąd:

Katedra jest jedyną w Europie budowlą, do której przylega otwarty wirydarz północny będący miejscem pochówku – dziś oaza spokoju i kontemplacji. Kamień Pomorski to godny polecenia przerywnik w podróży nad morze. Bliskość głównych tras, niewielka powierzchnia a na niej skupione blisko siebie warte obejrzenia zabytki, umożliwiają zwiedzenie tego przepięknego miasta w jedną, jedyną godzinę.  Żywię nadzieję, że tym krótkim spacerem przybliżyłam miejsce tragicznego pożaru… ew
fot. ewolny Kamień Pomorski

Tag:

3 komentarzy do “Byłam w Kamieniu Pomorskim!”

  1. Jarek pisze:

    A to było miasto kaszubskie. Tak, tak. Głowa Księstwa Szczecińskiego (z którego wywodzi się Katarzyna II – tak, tak, też Kaszubka) do końca używał tytułu Dux Kasibiae et Slaviae. W tej właśnie kolejności. Tylko że nas Germańcy zepchnęli.
    Bywam tam tylko powierzchownie. Bo jak bywam w Międzyzdrojach, to jadę przez Dźwinów, a wracam dłuższą drogą przez Kamień.
    Zazdroszczę Tobie, że mogłaś poszwendać się. Fajne foty.

  2. Mike pisze:

    Do Kamienia namawiam tych, co przypłynęli jachtem do Dziwnowa – pasjonujący antrakt w rejsie.

  3. Tips_Senior pisze:

    Kamień Pomorski = organy. Takie skojarzenie mam w głowie i już się go nie pozbędę. Ile to razy pchałem się autostopem na północny zachód tylko dlatego, że w Katedrze miał być jakiś ciekawy koncert.
    1979 – festiwal chórów szkolnych w Świnoujściu. Pasjonujący koncert zespołu Uniwersytetu w Madrycie, na świeżym powietrzu. Tylko nam pałały policzki z zazdrości. Mieliśmy świadomość – choć byśmy jeszcze 30 lat ćwiczyli, tak nie zaśpiewamy. Po koncercie wspólna impreza na deptaku i plaży. I propozycja – jedź z nami, mamy autobus, tu niedaleko są podobno świetne organy, manager załatwił koncert. Tak trafiłem do Kamienia. Wstyd i hańba – mieszkam o 200 km, a to magiczne miejsce pokazali mi przybysze z dalekiej Hiszpanii, mieszkajacy o jakieś 2300 km dalej.
    Kamień to miasto magiczne, tak, jak opisuje powyżej Ela. Kiedys, na kolejnej trasie autostopowej, spędziliśmy tak kilka dni i mamy wyłącznie miłe wspomnienia. Włóczęga po uliczkach starego miasta, spacery nad Zalewem, noclegi w Baszcie, w której było wtedy schronisko młodzieżowe – to wszystko niezapomniane przeżycia. Ale być w Kamieniu, a nie posłuchać koncertu, to tak jakby być w Wilnie, ale nie obejrzeć Ostrej Bramy. Tylko instrumenty w Leżajsku i Katedrze w Getyndze mogą się moim zdaniem równać z Kamieniem Pomorskim. Surowe, ale wyjątkowo akustyczne wnętrze Katedry, barokowy, średniej wielkości (około 3300 piszczałek) instrument o najwspalnialszym brzmieniu. Tajemniczym – ale nie mrocznym; przenikliwym – ale nie przeszywającym, donośnym – ale nie hałaśliwym, klarownym – ale stonowanym. Do tego szum wiatru od morza i fal na Zalewie jako tło dzwiękowe. I, co bardzo ważne, brak tabunów turystów jak w Oliwie lub św. Lipce. Po prostu cudo! Koncert w kamieńskiej Katedrze to przeżycie z pogranicza sztuki i mistycyzmu. Kto nie słyszał niech żałuje!
    PS: Nie byłem tam już dobre kilkanaście lat :( . Cito – dzięki za realcję i ożywienie wspomnień.

Napisz komentarz (nowi użytkownicy podlegają moderacji)

Pomocne: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>