<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Byłam w Kamieniu Pomorskim!</title>
	<atom:link href="http://ecodzien.pl/2009/04/13/bylam-w-kamieniu-pomorskim/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ecodzien.pl/2009/04/13/bylam-w-kamieniu-pomorskim/</link>
	<description>Ela Wolny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 09:44:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/13/bylam-w-kamieniu-pomorskim/#comment-4569</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Apr 2009 07:02:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1391#comment-4569</guid>
		<description>Kamień Pomorski = organy. Takie skojarzenie mam w głowie i już się go nie pozbędę. Ile to razy pchałem się autostopem na północny zachód tylko dlatego, że w Katedrze miał być jakiś ciekawy koncert. 
1979 - festiwal chórów szkolnych w Świnoujściu. Pasjonujący koncert zespołu Uniwersytetu w Madrycie, na świeżym powietrzu. Tylko nam pałały policzki z zazdrości. Mieliśmy świadomość - choć byśmy jeszcze 30 lat ćwiczyli, tak nie zaśpiewamy. Po koncercie wspólna impreza na deptaku i plaży. I propozycja - jedź z nami, mamy autobus, tu niedaleko są podobno świetne organy, manager załatwił koncert. Tak trafiłem do Kamienia. Wstyd i hańba - mieszkam o 200 km, a to magiczne miejsce pokazali mi przybysze z dalekiej Hiszpanii, mieszkajacy o jakieś 2300 km dalej.
Kamień to miasto magiczne, tak, jak opisuje powyżej Ela. Kiedys, na kolejnej trasie autostopowej, spędziliśmy tak kilka dni i mamy wyłącznie miłe wspomnienia. Włóczęga po uliczkach starego miasta, spacery nad Zalewem, noclegi w Baszcie, w której było wtedy schronisko młodzieżowe - to wszystko niezapomniane przeżycia. Ale być w Kamieniu, a nie posłuchać koncertu, to tak jakby być w Wilnie, ale nie obejrzeć Ostrej Bramy. Tylko instrumenty w Leżajsku i Katedrze w Getyndze mogą się moim zdaniem równać z Kamieniem Pomorskim. Surowe, ale wyjątkowo akustyczne wnętrze Katedry, barokowy, średniej wielkości (około 3300 piszczałek) instrument o najwspalnialszym brzmieniu. Tajemniczym - ale nie mrocznym; przenikliwym - ale nie przeszywającym, donośnym - ale nie hałaśliwym, klarownym - ale stonowanym. Do tego szum wiatru od morza i fal na Zalewie jako tło dzwiękowe. I, co bardzo ważne, brak tabunów turystów jak w Oliwie lub św. Lipce. Po prostu cudo! Koncert w kamieńskiej Katedrze to przeżycie z pogranicza sztuki i mistycyzmu. Kto nie słyszał niech żałuje! 
PS: Nie byłem tam już dobre kilkanaście lat :( . Cito - dzięki za realcję i ożywienie wspomnień.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kamień Pomorski = organy. Takie skojarzenie mam w głowie i już się go nie pozbędę. Ile to razy pchałem się autostopem na północny zachód tylko dlatego, że w Katedrze miał być jakiś ciekawy koncert.<br />
1979 &#8211; festiwal chórów szkolnych w Świnoujściu. Pasjonujący koncert zespołu Uniwersytetu w Madrycie, na świeżym powietrzu. Tylko nam pałały policzki z zazdrości. Mieliśmy świadomość &#8211; choć byśmy jeszcze 30 lat ćwiczyli, tak nie zaśpiewamy. Po koncercie wspólna impreza na deptaku i plaży. I propozycja &#8211; jedź z nami, mamy autobus, tu niedaleko są podobno świetne organy, manager załatwił koncert. Tak trafiłem do Kamienia. Wstyd i hańba &#8211; mieszkam o 200 km, a to magiczne miejsce pokazali mi przybysze z dalekiej Hiszpanii, mieszkajacy o jakieś 2300 km dalej.<br />
Kamień to miasto magiczne, tak, jak opisuje powyżej Ela. Kiedys, na kolejnej trasie autostopowej, spędziliśmy tak kilka dni i mamy wyłącznie miłe wspomnienia. Włóczęga po uliczkach starego miasta, spacery nad Zalewem, noclegi w Baszcie, w której było wtedy schronisko młodzieżowe &#8211; to wszystko niezapomniane przeżycia. Ale być w Kamieniu, a nie posłuchać koncertu, to tak jakby być w Wilnie, ale nie obejrzeć Ostrej Bramy. Tylko instrumenty w Leżajsku i Katedrze w Getyndze mogą się moim zdaniem równać z Kamieniem Pomorskim. Surowe, ale wyjątkowo akustyczne wnętrze Katedry, barokowy, średniej wielkości (około 3300 piszczałek) instrument o najwspalnialszym brzmieniu. Tajemniczym &#8211; ale nie mrocznym; przenikliwym &#8211; ale nie przeszywającym, donośnym &#8211; ale nie hałaśliwym, klarownym &#8211; ale stonowanym. Do tego szum wiatru od morza i fal na Zalewie jako tło dzwiękowe. I, co bardzo ważne, brak tabunów turystów jak w Oliwie lub św. Lipce. Po prostu cudo! Koncert w kamieńskiej Katedrze to przeżycie z pogranicza sztuki i mistycyzmu. Kto nie słyszał niech żałuje!<br />
PS: Nie byłem tam już dobre kilkanaście lat <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  . Cito &#8211; dzięki za realcję i ożywienie wspomnień.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mike</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/13/bylam-w-kamieniu-pomorskim/#comment-4566</link>
		<dc:creator>Mike</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2009 17:13:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1391#comment-4566</guid>
		<description>Do Kamienia namawiam tych, co przypłynęli jachtem do Dziwnowa - pasjonujący antrakt w rejsie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Do Kamienia namawiam tych, co przypłynęli jachtem do Dziwnowa &#8211; pasjonujący antrakt w rejsie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jarek</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/13/bylam-w-kamieniu-pomorskim/#comment-4561</link>
		<dc:creator>Jarek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2009 15:22:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1391#comment-4561</guid>
		<description>A to było miasto kaszubskie. Tak, tak. Głowa Księstwa Szczecińskiego (z którego wywodzi się Katarzyna II - tak, tak, też Kaszubka) do końca używał tytułu Dux Kasibiae et Slaviae. W tej właśnie kolejności. Tylko że nas Germańcy zepchnęli.
Bywam tam tylko powierzchownie. Bo jak bywam w Międzyzdrojach, to jadę przez Dźwinów, a wracam dłuższą drogą przez Kamień. 
Zazdroszczę Tobie, że mogłaś poszwendać się. Fajne foty.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A to było miasto kaszubskie. Tak, tak. Głowa Księstwa Szczecińskiego (z którego wywodzi się Katarzyna II &#8211; tak, tak, też Kaszubka) do końca używał tytułu Dux Kasibiae et Slaviae. W tej właśnie kolejności. Tylko że nas Germańcy zepchnęli.<br />
Bywam tam tylko powierzchownie. Bo jak bywam w Międzyzdrojach, to jadę przez Dźwinów, a wracam dłuższą drogą przez Kamień.<br />
Zazdroszczę Tobie, że mogłaś poszwendać się. Fajne foty.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

