<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Rola samca w rodzinie cz. 1</title>
	<atom:link href="http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/</link>
	<description>Ela Wolny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 09:44:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Autor: Tomek</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-5776</link>
		<dc:creator>Tomek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Sep 2009 10:24:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-5776</guid>
		<description>Przychodzi na myśl taka wizja samca Czarnej wdowy i modliszki. Niepozorne istoty tworzące, tworzące, tworzące. Mali Bogowie tego świata identycznie jak to w tym świecie bywa niepozorni, niedocenieni. Sól tej ziemi która odpłaca im pożarciem. 
Człowiek zaś to istota rozumna która przez tysiące lat doceniała ten fakt a dopiero technologia zaczęła marginalizować rolę mężczyzny cofając ludzi w rozwoju do poziomu modliszek i pająków.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przychodzi na myśl taka wizja samca Czarnej wdowy i modliszki. Niepozorne istoty tworzące, tworzące, tworzące. Mali Bogowie tego świata identycznie jak to w tym świecie bywa niepozorni, niedocenieni. Sól tej ziemi która odpłaca im pożarciem.<br />
Człowiek zaś to istota rozumna która przez tysiące lat doceniała ten fakt a dopiero technologia zaczęła marginalizować rolę mężczyzny cofając ludzi w rozwoju do poziomu modliszek i pająków.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ew</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4786</link>
		<dc:creator>ew</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 20:40:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4786</guid>
		<description>A gdyby tak wonsz ponknoł pajonka to czy pajonk ugryzłby wensza od wewnontsz?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A gdyby tak wonsz ponknoł pajonka to czy pajonk ugryzłby wensza od wewnontsz?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mike</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4785</link>
		<dc:creator>Mike</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 20:03:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4785</guid>
		<description>Z moją Babą jest już tak długo, ze to kazirodztwo. Czylim - zboczek. Więc - mieszanie wątków, bo to jest z innej bajki.
Mądra jesteś Kachna, tylko jak to zrobić...i powiedz to komu trzeba...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z moją Babą jest już tak długo, ze to kazirodztwo. Czylim &#8211; zboczek. Więc &#8211; mieszanie wątków, bo to jest z innej bajki.<br />
Mądra jesteś Kachna, tylko jak to zrobić&#8230;i powiedz to komu trzeba&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: prowincjuszka</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4784</link>
		<dc:creator>prowincjuszka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 19:22:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4784</guid>
		<description>Mike - to jest najlepsze co człowieka może spotkać : miłość, która uskrzydla i otwiera świat, a nie zamknięcie i ograniczenie w dusznym związku. Tylko do tego trzeba dwojga dojrzałych, świadomych swej wartości ludzi. Jedno nie wystarczy, bo jeśli to drugie będzie niepewne siebie, będzie też zawsze wątpiło w partnera, a stąd prosta droga do prób spętania i zawłaszczenia.
Kasia Grochola, cudna, mądra pisarka kiedyś powiedziała : Chcesz spotkać cudowną, mądrą, wyrozumiałą , otwartą i szczerą kobietę ( może nie dokładnie tak ale w tym sensie) i nie wiesz jak to zrobić ? Najpierw sam stan się taki.(W drugą stronę działa tak samo). Ale Mike, skoro piszesz o swojej Baba- wielka literą to chyba jest to możliwe, choć wydaje się takie trudne?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mike &#8211; to jest najlepsze co człowieka może spotkać : miłość, która uskrzydla i otwiera świat, a nie zamknięcie i ograniczenie w dusznym związku. Tylko do tego trzeba dwojga dojrzałych, świadomych swej wartości ludzi. Jedno nie wystarczy, bo jeśli to drugie będzie niepewne siebie, będzie też zawsze wątpiło w partnera, a stąd prosta droga do prób spętania i zawłaszczenia.<br />
Kasia Grochola, cudna, mądra pisarka kiedyś powiedziała : Chcesz spotkać cudowną, mądrą, wyrozumiałą , otwartą i szczerą kobietę ( może nie dokładnie tak ale w tym sensie) i nie wiesz jak to zrobić ? Najpierw sam stan się taki.(W drugą stronę działa tak samo). Ale Mike, skoro piszesz o swojej Baba- wielka literą to chyba jest to możliwe, choć wydaje się takie trudne?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mike</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4783</link>
		<dc:creator>Mike</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 18:35:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4783</guid>
		<description>SYTUACJA:
,,Ktoś chce mieć wyłączność, osacza, decyduje za ciebie, zniewala. Gdy nałożysz na to lęk przed porzuceniem, rozpadasz się, umierasz. Nie dając się porzucić, odchodzisz pierwsza, mówisz spier...&quot;. 
ROZWIĄZANIE:
,,Manie innych w dupie, żeby tobie było dobrze - tylko w ten sposób zapomnisz o wielkiej, prawdziwej miłości&quot;.
PYTANIE NAIWNEGO MIKE&#039;A:
Czyli partnerstwo w miłości, jako SPOTKANIE DWU NIEZALEŻNYCH OSOBOWOŚCI, szanując swą niezależność, niczego nie narzucając a wspierając, ale i nie zwalniając z odpowiedzialności za własne wybory - w miejsce POSIADANIA NA WŁASNOŚĆ - nie jest możliwe? I nawet, tak naprawdę, pożądane? Lepsze MANIE W DUPIE - da więcej szczęścia bez wysiłku?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>SYTUACJA:<br />
,,Ktoś chce mieć wyłączność, osacza, decyduje za ciebie, zniewala. Gdy nałożysz na to lęk przed porzuceniem, rozpadasz się, umierasz. Nie dając się porzucić, odchodzisz pierwsza, mówisz spier&#8230;&#8221;.<br />
ROZWIĄZANIE:<br />
,,Manie innych w dupie, żeby tobie było dobrze &#8211; tylko w ten sposób zapomnisz o wielkiej, prawdziwej miłości&#8221;.<br />
PYTANIE NAIWNEGO MIKE&#8217;A:<br />
Czyli partnerstwo w miłości, jako SPOTKANIE DWU NIEZALEŻNYCH OSOBOWOŚCI, szanując swą niezależność, niczego nie narzucając a wspierając, ale i nie zwalniając z odpowiedzialności za własne wybory &#8211; w miejsce POSIADANIA NA WŁASNOŚĆ &#8211; nie jest możliwe? I nawet, tak naprawdę, pożądane? Lepsze MANIE W DUPIE &#8211; da więcej szczęścia bez wysiłku?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: prowincjuszka</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4781</link>
		<dc:creator>prowincjuszka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 15:35:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4781</guid>
		<description>można jeszcze inaczej  Kroplo i Ty Złota. Można spróbować naprawić to, co źle funkcjonuje. Zamiast natychmiast się rozwodzić - spróbować się porozumieć. Zacząć pracować nad sobą i nad tym &quot;razem&quot;.  Wymagać dla siebie ale i od siebie. Stawiać granice, ale i szanować granice. Szanować samego siebie, ale i partnera. A nade wszystko uświadomić sobie czego się chce. Bo w związku najważniejsze...Co ? Wiecie ? &quot;Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz&quot;. Właśnie to. Żeby obie strony wiedziały że chcą z tą drugą osobą wychować dzieci i zestarzeć się. Jak się do tego dojedzie- to reszta już jest prosta. A jeśli się nie da ? To też trzeba sobie to uwiadomić. I odejść. Dać sobie szansę na coś lepszego, nawet jeśli miałaby to być samotność. Samotność w pojedynkę nie jest taka zła. A na pewno o niebo lepsza od samotności w związku.
Tyle, że po drodze jakoś nam temat ojców umknął...Ale może to i dobrze, skoro wzmagał takie emocje, że aż cenzury było trzeba. To jedno nawet po tym widać : niby dorośli ludzie, a każdy z nas wciąż potrzebuje ojca i matki.Choćby tylko w postaci dobrych wspomnień.
Pozdrawiam wszystkich</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>można jeszcze inaczej  Kroplo i Ty Złota. Można spróbować naprawić to, co źle funkcjonuje. Zamiast natychmiast się rozwodzić &#8211; spróbować się porozumieć. Zacząć pracować nad sobą i nad tym &#8222;razem&#8221;.  Wymagać dla siebie ale i od siebie. Stawiać granice, ale i szanować granice. Szanować samego siebie, ale i partnera. A nade wszystko uświadomić sobie czego się chce. Bo w związku najważniejsze&#8230;Co ? Wiecie ? &#8222;Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz&#8221;. Właśnie to. Żeby obie strony wiedziały że chcą z tą drugą osobą wychować dzieci i zestarzeć się. Jak się do tego dojedzie- to reszta już jest prosta. A jeśli się nie da ? To też trzeba sobie to uwiadomić. I odejść. Dać sobie szansę na coś lepszego, nawet jeśli miałaby to być samotność. Samotność w pojedynkę nie jest taka zła. A na pewno o niebo lepsza od samotności w związku.<br />
Tyle, że po drodze jakoś nam temat ojców umknął&#8230;Ale może to i dobrze, skoro wzmagał takie emocje, że aż cenzury było trzeba. To jedno nawet po tym widać : niby dorośli ludzie, a każdy z nas wciąż potrzebuje ojca i matki.Choćby tylko w postaci dobrych wspomnień.<br />
Pozdrawiam wszystkich</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4780</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 14:44:07 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4780</guid>
		<description>Cito, Twój i Kropli tekst muszę dopiero porządnie przemyśleć. Tu się nie da &quot;od ręki&quot;. Ale spodziewaj się polemiki...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cito, Twój i Kropli tekst muszę dopiero porządnie przemyśleć. Tu się nie da &#8222;od ręki&#8221;. Ale spodziewaj się polemiki&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4778</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 14:24:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4778</guid>
		<description>Co się Pan czepiasz polichlorku?! ;)

Dla ścisłości: 
po polsku PCW - polichlorek winnilu
po angielsku PVC - poli vinyl chloride (nazwa międzynarodowa). 
PCV nie jest poprawnym skrótem ani od nazwy międzynarodowej, ani polskiej.

A tak poza tym, to szczere gratulacje za znakomite teksty dla Cito i Kropli.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co się Pan czepiasz polichlorku?! <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dla ścisłości:<br />
po polsku PCW &#8211; polichlorek winnilu<br />
po angielsku PVC &#8211; poli vinyl chloride (nazwa międzynarodowa).<br />
PCV nie jest poprawnym skrótem ani od nazwy międzynarodowej, ani polskiej.</p>
<p>A tak poza tym, to szczere gratulacje za znakomite teksty dla Cito i Kropli.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kroplewski-j</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4770</link>
		<dc:creator>kroplewski-j</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 13:00:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4770</guid>
		<description>pcv

policzłowiek winylu
zdanka ma
buźki ma
kakałko w szafce ma
i cowieczór regularnie
i cowieczór legularnie
i cowieczór legurarnie
i cowieczór reguralnie
i cowieczór regulalnie
i cowieczór regurarnie
i cowieczór regurarie
i cowieczór rerugarerni
i cowieczór rengurare
i cowieczór rergurarer
i cowieczór reguraranie
i cowieczór reglularara
i wszystko mu się już pierdoli
i tak żyje z tym

Tak to jest siostrzyczko. I jeszcze jedno miłość, to nie grzyby, tego się nie szuka. TO na człowieka spada. Ale najczęściej bywa jak w pisence Połomskiego: &quot;Daj mi to miejsce na twarzy, gdzie szminki Ci nie starczyło, mi to zupełnie wystarczy, ja z tego zrobię miłość&quot; Tyle, ze ludziska nie wiedzą, że samorobna miłość dać może conajwyżej samorobne dzieci, którym będziemy sprawdzać ręce przed jedzeniem.

Samorobne, to samorobne. Żeńcie się, a miłość sobie sami zrobicie. Muszę się ożenić, bo wszystkie z klasy już się ożeniły. A dzieci samorobne, to dla kompletu - z miłości samorobnej.
Miłość...
Szukam czegoś więcej, i we wszystkie strony naraz, jak pożar stepu, żeby choć coś zrozumieć - od podwiniętej podeszwy Tuwima do Laury i Julii, od precz z mego serca do cymbału brzmiącego Pawła, przez spedalonych mędrców...
Empedokles: miłość to przeciwstawna nienawiści zasada łączenia się elementów.
Łączenia!!! A tu jakie łączenie ...
Z miłością gorączka, zamieszanie i jakaś wina jednak.
Legenda o drugiej połówce jabłka. Legenda ...
Jednak:
przywiązanie
powiązanie
zawiązanie
zobowiązanie
związek
obowiązek
więzi
węzły
życie dotychczasowe
związek małżeński, związek rodzinny, związek walki zbrojnej, związek podwiązek, związek - obowiązek, związki krwi, związki moczu, związki w kroczu, obowiązkowe wizyty, obowiązkowe imieniny, obowiązkowe maliny, obowiązkowe pogrzeby i węzły co pochłaniają i nerwy co rozrabiają to wszystko jak most wiążący dwa brzegi, a pod mostem, skały, wiry i odmęt...

Buźka
Jarek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>pcv</p>
<p>policzłowiek winylu<br />
zdanka ma<br />
buźki ma<br />
kakałko w szafce ma<br />
i cowieczór regularnie<br />
i cowieczór legularnie<br />
i cowieczór legurarnie<br />
i cowieczór reguralnie<br />
i cowieczór regulalnie<br />
i cowieczór regurarnie<br />
i cowieczór regurarie<br />
i cowieczór rerugarerni<br />
i cowieczór rengurare<br />
i cowieczór rergurarer<br />
i cowieczór reguraranie<br />
i cowieczór reglularara<br />
i wszystko mu się już pierdoli<br />
i tak żyje z tym</p>
<p>Tak to jest siostrzyczko. I jeszcze jedno miłość, to nie grzyby, tego się nie szuka. TO na człowieka spada. Ale najczęściej bywa jak w pisence Połomskiego: &#8222;Daj mi to miejsce na twarzy, gdzie szminki Ci nie starczyło, mi to zupełnie wystarczy, ja z tego zrobię miłość&#8221; Tyle, ze ludziska nie wiedzą, że samorobna miłość dać może conajwyżej samorobne dzieci, którym będziemy sprawdzać ręce przed jedzeniem.</p>
<p>Samorobne, to samorobne. Żeńcie się, a miłość sobie sami zrobicie. Muszę się ożenić, bo wszystkie z klasy już się ożeniły. A dzieci samorobne, to dla kompletu &#8211; z miłości samorobnej.<br />
Miłość&#8230;<br />
Szukam czegoś więcej, i we wszystkie strony naraz, jak pożar stepu, żeby choć coś zrozumieć &#8211; od podwiniętej podeszwy Tuwima do Laury i Julii, od precz z mego serca do cymbału brzmiącego Pawła, przez spedalonych mędrców&#8230;<br />
Empedokles: miłość to przeciwstawna nienawiści zasada łączenia się elementów.<br />
Łączenia!!! A tu jakie łączenie &#8230;<br />
Z miłością gorączka, zamieszanie i jakaś wina jednak.<br />
Legenda o drugiej połówce jabłka. Legenda &#8230;<br />
Jednak:<br />
przywiązanie<br />
powiązanie<br />
zawiązanie<br />
zobowiązanie<br />
związek<br />
obowiązek<br />
więzi<br />
węzły<br />
życie dotychczasowe<br />
związek małżeński, związek rodzinny, związek walki zbrojnej, związek podwiązek, związek &#8211; obowiązek, związki krwi, związki moczu, związki w kroczu, obowiązkowe wizyty, obowiązkowe imieniny, obowiązkowe maliny, obowiązkowe pogrzeby i węzły co pochłaniają i nerwy co rozrabiają to wszystko jak most wiążący dwa brzegi, a pod mostem, skały, wiry i odmęt&#8230;</p>
<p>Buźka<br />
Jarek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ew</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4769</link>
		<dc:creator>ew</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 12:17:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4769</guid>
		<description>Przeczytałam, a po drodze razem z Prowincją ocenzurowałam (czytaj skasowałam) nasze komcie. &quot;Wiem co czujesz&quot; nie wiesz...

Poczucie kontroli i władzy. Złudne jak wszystko tutaj. Ale paradoksalnie w tej podległości czujesz, że rządzisz. Taka sytuacja świetnie robi na ego. Czymkolwiek to ego jest i gdziekolwiek się znajduje.
Komplikacje, problemy i obciążenia, zawsze gdy inni chcą brać za darmo coś, w co człowiek wkłada całego siebie - lepiej być wolnym.
Bo łączenia się dają odlot jak po ecstasy ale i natychmiast uzależniają, nawet bez połączeń człowiek już ma wrażenie poczucie uzależnienia, a to jest niebezpieczne.
Wszystko przed czym człowiek ucieka wraca. Czujesz, że nie kontrolujesz swojego życia.  Ktoś chce mieć wyłączność, osacza, decyduje za ciebie, zniewala. Gdy nałożysz na to lęk przed porzuceniem, rozpadasz się, nie wstajesz, umierasz - nie możesz do tego dopuścić. Nie dając się porzucić, odchodzisz pierwsza, mówisz spier...
Powiesz, że boję się bliskości i chyba masz rację. Zapytasz dlaczego? Nie ma jednej prostej odpowiedzi. W ogóle nie wierz, że taka istnieje.
A &quot;to&quot; może być bardzo dobre &quot;zamiast&quot;. Zamiast innych rzeczy. Takie silne, zagarniające całościowo przeżycia. 
To wielka pasja, wielka namiętność. 
To jest gorące. 
To parzy. 
To może być namiastką, erzacem wielkich uczuć. 
To można mieć zamiast wojny, rewolucji, zamiast wielkiej miłości. 
To nie pozostawia szansy na zranienie. 
To ucieczka do przodu. 
Prostsza niż ciągły strach przed opuszczeniem i kłamstwem. Chroni przed cierpieniem, gdy traktujesz to jak zabawę. Nie wymusza od ciebie odsłonięcia. Nie obnaża tak głęboko. Uniemożliwia bliskość. Jest bliskim oddaleniem i nastawieniem na spełnianie własnych zachcianek, własnej przyjemności. Tu innych ma się w dupie. Bardzo egoistyczna forma, bowiem chodzi o to, żeby tobie było dobrze. A inni niech martwią się sami za siebie.

Tylko w ten sposób zapomnisz poniekąd o prawdziwej, wielkiej miłości, na chwilę uwolnisz się od jej poszukiwania...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przeczytałam, a po drodze razem z Prowincją ocenzurowałam (czytaj skasowałam) nasze komcie. &#8222;Wiem co czujesz&#8221; nie wiesz&#8230;</p>
<p>Poczucie kontroli i władzy. Złudne jak wszystko tutaj. Ale paradoksalnie w tej podległości czujesz, że rządzisz. Taka sytuacja świetnie robi na ego. Czymkolwiek to ego jest i gdziekolwiek się znajduje.<br />
Komplikacje, problemy i obciążenia, zawsze gdy inni chcą brać za darmo coś, w co człowiek wkłada całego siebie &#8211; lepiej być wolnym.<br />
Bo łączenia się dają odlot jak po ecstasy ale i natychmiast uzależniają, nawet bez połączeń człowiek już ma wrażenie poczucie uzależnienia, a to jest niebezpieczne.<br />
Wszystko przed czym człowiek ucieka wraca. Czujesz, że nie kontrolujesz swojego życia.  Ktoś chce mieć wyłączność, osacza, decyduje za ciebie, zniewala. Gdy nałożysz na to lęk przed porzuceniem, rozpadasz się, nie wstajesz, umierasz &#8211; nie możesz do tego dopuścić. Nie dając się porzucić, odchodzisz pierwsza, mówisz spier&#8230;<br />
Powiesz, że boję się bliskości i chyba masz rację. Zapytasz dlaczego? Nie ma jednej prostej odpowiedzi. W ogóle nie wierz, że taka istnieje.<br />
A &#8222;to&#8221; może być bardzo dobre &#8222;zamiast&#8221;. Zamiast innych rzeczy. Takie silne, zagarniające całościowo przeżycia.<br />
To wielka pasja, wielka namiętność.<br />
To jest gorące.<br />
To parzy.<br />
To może być namiastką, erzacem wielkich uczuć.<br />
To można mieć zamiast wojny, rewolucji, zamiast wielkiej miłości.<br />
To nie pozostawia szansy na zranienie.<br />
To ucieczka do przodu.<br />
Prostsza niż ciągły strach przed opuszczeniem i kłamstwem. Chroni przed cierpieniem, gdy traktujesz to jak zabawę. Nie wymusza od ciebie odsłonięcia. Nie obnaża tak głęboko. Uniemożliwia bliskość. Jest bliskim oddaleniem i nastawieniem na spełnianie własnych zachcianek, własnej przyjemności. Tu innych ma się w dupie. Bardzo egoistyczna forma, bowiem chodzi o to, żeby tobie było dobrze. A inni niech martwią się sami za siebie.</p>
<p>Tylko w ten sposób zapomnisz poniekąd o prawdziwej, wielkiej miłości, na chwilę uwolnisz się od jej poszukiwania&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4768</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 12:09:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4768</guid>
		<description>O rany Baby, aleście się uwzięły! (Cito, mam nadzieję, że mimo Twojej deklaracji to przeczystasz.)
Najsmutniejsze jest to, że częściowo macie rację. Żartobliwe hasło &quot;Kobieta najlepszym przyjacielem Człowieka&quot; przez stanowczo zbyt wielu panów jest traktowane poważnie. Tak było, i zapewne jest tu i ówdzie nadal. Ale ostatnio mamy doczynienia z nowym zjawiskiem. No, przynjmniej ja się z nim co raz częściej stykam. 
Prowincja napisała &quot;W Polsce to raczej rzadkie zjawisko - ojciec sam na sam z maluchem w sklepie czy na spacerze.&quot; Otóż nie, zaczyna być wręcz odwrotnie. Dziewczęta, takie po studiach (lub w trakcie) między 22 a 30 lat, owszem, chcą mieć dzieci, o ile nie przeszkodzą im w karierze. Szukają więc sobie faceta gorzej od nich wykształconego, z mniejszymi szansami na rynku pracy, rodzą dziecko i zostawiają je tatusiowi, a same wracają do pracy, grupy znajomych, kosmetyczki, zajęć fitnesu, etc. Tłumaczenie dla otoczenia jest proste - &quot;Jeżeli chłopak ma tylko gimnazjum, albo jakąś zawodówkę, a ja wyższe to lepiej abym kontynuowała karierę dla dobra dziecka. Będę mogła więcej zarobić, dać dziecku lepsze wykształcenie, etc&quot;. Otoczenie kiwa głową ze zrozumieniem i facet zostaje potulnie w domu, zrywa kontakty z kumplami, wypada całkowicie z życia zawodowego, bo kocha to maleństwo będące jego częścią i jego matkę. 
Zman dobrze trzy takie przypadki, a o kilku innych wiem ogólnie. Mój syn od czterech lat z tego powodu nie może iść do pracy. Urodziło im się dziecko specjalnej troski, więc najpierw zajmował się nim, bo ona musiała skończyc studia, później znalazła dobra pracę, później jeszcze lepszą. Ta praca wymaga &quot;bywania&quot;, popołudniowych imprez, ciuchów, kosmetyków. A Tata ma prawo raz w tygodniu, w niedzielę iść pograć z kumplami w piłkę. Lubię moją synową, to nie jest zła kobieta. Kocha swego syna, kocha mego syna, ale najbardziej siebie. 
Wśród znajomych moich dzieci znam jeszcze dwa podobne przypadki. To nie są harmonijne rodziny. Jeden już zakończył się rozwodem, przy czym, wbrew temu co pisaliście powyżej, dzieci rozdzielono. Córeczka mieszka z mamą, a syn z ojcem. W kolejnym wypadku tata (23 lata) samodzielnie wychowuje córke, bo wykształcona mamusia znalazła dobrze płatną pracę w Irlandii i na święta przysłała 300 funtów zamiast siebie. W mojej poprzedniej firmie kilka, sympatycznych poza tym dziewczyn, na stażu albo krótko po studiach deklarowało wręcz: Zwiążę się z facetem, który nie będzie mi przeszkadzał w karierze. Czytaj - nie będzie chciał dzieci albo sam je wychowa. To jest dokładnie to, co nazywam powyżej zbrodnią - manipulowanie losem dzieci w imię własnego dobrego samopoczucia.
To wszystko, to zapewne nieuświadomiona, ale skuteczna zemsta kobiet za pokolenia bycia &quot;tymi gorszymi&quot;. Tylko zastanówmy się, co przyniesie taka ślepa &quot;zemsta&quot; Jaka przyszłość czeka ludzkość? Co z tego mają dzieci? Jacy ludzie z nich wyrosną? Jeżeli będziemy się wzajemnie wyniszczać w &quot;wojnie płci&quot; to przegramy wszyscy, a pierwsi odczują to nasi potomkowie. 
Pamiętajmy o przysłowiu &quot;Zgoda buduje, niezgoda rujnuje&quot;.
Pozdrawiam dyskutantów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>O rany Baby, aleście się uwzięły! (Cito, mam nadzieję, że mimo Twojej deklaracji to przeczystasz.)<br />
Najsmutniejsze jest to, że częściowo macie rację. Żartobliwe hasło &#8222;Kobieta najlepszym przyjacielem Człowieka&#8221; przez stanowczo zbyt wielu panów jest traktowane poważnie. Tak było, i zapewne jest tu i ówdzie nadal. Ale ostatnio mamy doczynienia z nowym zjawiskiem. No, przynjmniej ja się z nim co raz częściej stykam.<br />
Prowincja napisała &#8222;W Polsce to raczej rzadkie zjawisko &#8211; ojciec sam na sam z maluchem w sklepie czy na spacerze.&#8221; Otóż nie, zaczyna być wręcz odwrotnie. Dziewczęta, takie po studiach (lub w trakcie) między 22 a 30 lat, owszem, chcą mieć dzieci, o ile nie przeszkodzą im w karierze. Szukają więc sobie faceta gorzej od nich wykształconego, z mniejszymi szansami na rynku pracy, rodzą dziecko i zostawiają je tatusiowi, a same wracają do pracy, grupy znajomych, kosmetyczki, zajęć fitnesu, etc. Tłumaczenie dla otoczenia jest proste &#8211; &#8222;Jeżeli chłopak ma tylko gimnazjum, albo jakąś zawodówkę, a ja wyższe to lepiej abym kontynuowała karierę dla dobra dziecka. Będę mogła więcej zarobić, dać dziecku lepsze wykształcenie, etc&#8221;. Otoczenie kiwa głową ze zrozumieniem i facet zostaje potulnie w domu, zrywa kontakty z kumplami, wypada całkowicie z życia zawodowego, bo kocha to maleństwo będące jego częścią i jego matkę.<br />
Zman dobrze trzy takie przypadki, a o kilku innych wiem ogólnie. Mój syn od czterech lat z tego powodu nie może iść do pracy. Urodziło im się dziecko specjalnej troski, więc najpierw zajmował się nim, bo ona musiała skończyc studia, później znalazła dobra pracę, później jeszcze lepszą. Ta praca wymaga &#8222;bywania&#8221;, popołudniowych imprez, ciuchów, kosmetyków. A Tata ma prawo raz w tygodniu, w niedzielę iść pograć z kumplami w piłkę. Lubię moją synową, to nie jest zła kobieta. Kocha swego syna, kocha mego syna, ale najbardziej siebie.<br />
Wśród znajomych moich dzieci znam jeszcze dwa podobne przypadki. To nie są harmonijne rodziny. Jeden już zakończył się rozwodem, przy czym, wbrew temu co pisaliście powyżej, dzieci rozdzielono. Córeczka mieszka z mamą, a syn z ojcem. W kolejnym wypadku tata (23 lata) samodzielnie wychowuje córke, bo wykształcona mamusia znalazła dobrze płatną pracę w Irlandii i na święta przysłała 300 funtów zamiast siebie. W mojej poprzedniej firmie kilka, sympatycznych poza tym dziewczyn, na stażu albo krótko po studiach deklarowało wręcz: Zwiążę się z facetem, który nie będzie mi przeszkadzał w karierze. Czytaj &#8211; nie będzie chciał dzieci albo sam je wychowa. To jest dokładnie to, co nazywam powyżej zbrodnią &#8211; manipulowanie losem dzieci w imię własnego dobrego samopoczucia.<br />
To wszystko, to zapewne nieuświadomiona, ale skuteczna zemsta kobiet za pokolenia bycia &#8222;tymi gorszymi&#8221;. Tylko zastanówmy się, co przyniesie taka ślepa &#8222;zemsta&#8221; Jaka przyszłość czeka ludzkość? Co z tego mają dzieci? Jacy ludzie z nich wyrosną? Jeżeli będziemy się wzajemnie wyniszczać w &#8222;wojnie płci&#8221; to przegramy wszyscy, a pierwsi odczują to nasi potomkowie.<br />
Pamiętajmy o przysłowiu &#8222;Zgoda buduje, niezgoda rujnuje&#8221;.<br />
Pozdrawiam dyskutantów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: prowincjuszka</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4764</link>
		<dc:creator>prowincjuszka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 10:43:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4764</guid>
		<description>Kochani moi.

Wy panowie często sami nie zdajecie sobie sprawy z tego, że jestescie męskim wzorcem dla swych córek. I choćby się one potem nie wiem jak starały- męża sobie wezmą na wzór i podobieństwo wasze.
Jeśli widzicie, że mąż córkę poniewiera - zastanówcie się nad tym jak traktowaliście ją wy- ojcowie. Bo do wszystkiego, także do przemocy potrzebne są dwie strony. Ta która to robi i ta, która na to pozwala. Jeśli dziewczyna jest nauczona bycia nieważną, nic nie wartą, to trzeba długiej i bardo ciężkiej pracy nad sobą by to zmienić. I jeszcze odwagi by się na to zdecydować.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kochani moi.</p>
<p>Wy panowie często sami nie zdajecie sobie sprawy z tego, że jestescie męskim wzorcem dla swych córek. I choćby się one potem nie wiem jak starały- męża sobie wezmą na wzór i podobieństwo wasze.<br />
Jeśli widzicie, że mąż córkę poniewiera &#8211; zastanówcie się nad tym jak traktowaliście ją wy- ojcowie. Bo do wszystkiego, także do przemocy potrzebne są dwie strony. Ta która to robi i ta, która na to pozwala. Jeśli dziewczyna jest nauczona bycia nieważną, nic nie wartą, to trzeba długiej i bardo ciężkiej pracy nad sobą by to zmienić. I jeszcze odwagi by się na to zdecydować.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4759</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 09:27:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4759</guid>
		<description>Hola, hola, moja Panno! Trochę szacunku, choćby z racji wieku mi się chyba należy! ;)
A poważnie, Eluś, nie wiem co Ci faceci w życiu zrobili, ale wyraźnie czuję, że nie lubisz ich, tak, jak ja nie lubię urzędników i biurokracji. Ale generalizowanie, Złota, zawsze jest niebezpieczne.
Wychowałem trzech synów, obecnie biorę czynny i znaczący udział w wychowaniu wnuka. Nie byłem przy porodzie, bo w latach 80-tych nie było to do pomyślenia, żałuję. Wstawałem w nocy na karmienie, prałem pieluchy (kto jeszcze pamięta te tetrowe?), stałem w kolejkach po mleko i cieleńcinkę, później biegałem na wszystkie wywiadówki i zebrania, a obecnie biorę czynny udział w przeróżnych szaleństwach moich mocno już podrosłych latorośli (30, 29, 22 lata). Ot, po prostu życie. Wielu moich kolegów ma taki sam rodzinny życiorys, więc nie bardzo przekonuja mnie Twoje racje.
I nie ma znaczenia fakt, że wychowałem dwoje &quot;obcych&quot;. Starsi synowie są dziećmi mojej żony z jej pierwszego małżeństwa. Może i są &quot;obcy&quot; w papierach, ale &quot;moi&quot; w sercu, bo, jak napisałem wyżej, dla mnie liczy się stan faktyczny, a nie zapisy biurokratyczne. Z ojcem chłopaków (on jest dla nich &quot;Ojciec&quot;, ja jestem &quot;Tata&quot;) znamy się i przyjaźnimy od początku, witając się robimy &quot;niedźwiedzia&quot;. Założył kolejną rodzinę, tym razem szczęśliwą, mają z Ewą dwoje dzieci i całe to bractwo działa często wspólnie mówiąc o sobie &quot;rodzeństwo&quot;. I tak być powinno. Konsekwencje błędnych wyborów rodziców nigdy nie powinny obciążać dzieci! Sytuacje opisywane przez Mike to moim zdaniem zbrodnia, choc niestety dość powszechna w naszej cywilizacji. Mike, jestem z Tobą Chłopie!
Ale i Cito ma trochę racji. Rozumiem ją, mieszkanie, to nie &quot;Tata&quot;. Można w nim żyć, ale nie można się do niego przytulić, albo poprosić o pomoc. Chyba lepiej być szczęśliwym bezdomnym, niż nieszczęśliwym posiadaczem własnego M-ileśtam. Tylko, Cito, Ty chyba źle zrozumiałaś Mike. Moim zdaniem on nie odszedł zostawiając mieszkanie dla uspokojenia sumienia. Prawdopodobnie został zmuszony do opuszczenia rodziny(przynajmniej tak to odczuł) przez ambitną, zawistną i nie przebierajacą w środkach kobietę. Mogę to sobie wyobrazić, ale o tym już w następnym komentarzu, bo mi się edytor zaplącze.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hola, hola, moja Panno! Trochę szacunku, choćby z racji wieku mi się chyba należy! <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
A poważnie, Eluś, nie wiem co Ci faceci w życiu zrobili, ale wyraźnie czuję, że nie lubisz ich, tak, jak ja nie lubię urzędników i biurokracji. Ale generalizowanie, Złota, zawsze jest niebezpieczne.<br />
Wychowałem trzech synów, obecnie biorę czynny i znaczący udział w wychowaniu wnuka. Nie byłem przy porodzie, bo w latach 80-tych nie było to do pomyślenia, żałuję. Wstawałem w nocy na karmienie, prałem pieluchy (kto jeszcze pamięta te tetrowe?), stałem w kolejkach po mleko i cieleńcinkę, później biegałem na wszystkie wywiadówki i zebrania, a obecnie biorę czynny udział w przeróżnych szaleństwach moich mocno już podrosłych latorośli (30, 29, 22 lata). Ot, po prostu życie. Wielu moich kolegów ma taki sam rodzinny życiorys, więc nie bardzo przekonuja mnie Twoje racje.<br />
I nie ma znaczenia fakt, że wychowałem dwoje &#8222;obcych&#8221;. Starsi synowie są dziećmi mojej żony z jej pierwszego małżeństwa. Może i są &#8222;obcy&#8221; w papierach, ale &#8222;moi&#8221; w sercu, bo, jak napisałem wyżej, dla mnie liczy się stan faktyczny, a nie zapisy biurokratyczne. Z ojcem chłopaków (on jest dla nich &#8222;Ojciec&#8221;, ja jestem &#8222;Tata&#8221;) znamy się i przyjaźnimy od początku, witając się robimy &#8222;niedźwiedzia&#8221;. Założył kolejną rodzinę, tym razem szczęśliwą, mają z Ewą dwoje dzieci i całe to bractwo działa często wspólnie mówiąc o sobie &#8222;rodzeństwo&#8221;. I tak być powinno. Konsekwencje błędnych wyborów rodziców nigdy nie powinny obciążać dzieci! Sytuacje opisywane przez Mike to moim zdaniem zbrodnia, choc niestety dość powszechna w naszej cywilizacji. Mike, jestem z Tobą Chłopie!<br />
Ale i Cito ma trochę racji. Rozumiem ją, mieszkanie, to nie &#8222;Tata&#8221;. Można w nim żyć, ale nie można się do niego przytulić, albo poprosić o pomoc. Chyba lepiej być szczęśliwym bezdomnym, niż nieszczęśliwym posiadaczem własnego M-ileśtam. Tylko, Cito, Ty chyba źle zrozumiałaś Mike. Moim zdaniem on nie odszedł zostawiając mieszkanie dla uspokojenia sumienia. Prawdopodobnie został zmuszony do opuszczenia rodziny(przynajmniej tak to odczuł) przez ambitną, zawistną i nie przebierajacą w środkach kobietę. Mogę to sobie wyobrazić, ale o tym już w następnym komentarzu, bo mi się edytor zaplącze.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mike</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4758</link>
		<dc:creator>Mike</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 09:12:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4758</guid>
		<description>Uderz w stół...
Chcieć (tak naprawdę) to móc.
Oczyść Złota sobie kartę i życie buduj jak po formacie na nowym. Działkę chrzanić.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Uderz w stół&#8230;<br />
Chcieć (tak naprawdę) to móc.<br />
Oczyść Złota sobie kartę i życie buduj jak po formacie na nowym. Działkę chrzanić.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ew</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/04/26/rola-samca-w-rodzinie-cz-1/#comment-4756</link>
		<dc:creator>ew</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 08:22:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl.pl/?p=516#comment-4756</guid>
		<description>MIEĆ a BYĆ

- I co z tego, że drodzy Panowie odchodząc zostawiacie dobytek? To aż taka szlachetność zostawić żonie na przykład jej własne mieszkanie? A w nim masę zajebistych problemów, od których aż głowa boli. Czy to wytykanie na każdym kroku &quot;nie wziąłem nic&quot; jest aż tak ważne? A weź jeden z drugim połowę kłopotów i problemów, podziel się nimi NIE ODCHODZĄC. Ale nie, Wy chcecie jednak MIEĆ nowe życie a nie BYĆ w starym.

Najwygodniej nie wziąć NIC, czyszcząc sobie kartę i życie budować jak po formacie na nowym, na skądinąd  wspólnej &lt;a href=&quot;http://ecodzien.pl/2009/01/30/narodziny-pszonki/#comments&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;działce&lt;/a&gt; (była żona się o nią nie upomniała).
 
Też bym tak chciała oczyścić swą kartę i patrzeć na wszystko z daleka przez pryzmat rzadkich telefonów lub jeszcze rzadszych spotkań.

- &quot;Spodobała mi się wypowiedź Balcerowicza dla Domagalikowej: ,,umiar jest cechą elegancji”. Życzę więc Wam życiowej elegancji.&quot;

Podpisuję się pod tym, życząc Panom życiowej elegancji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>MIEĆ a BYĆ</p>
<p>- I co z tego, że drodzy Panowie odchodząc zostawiacie dobytek? To aż taka szlachetność zostawić żonie na przykład jej własne mieszkanie? A w nim masę zajebistych problemów, od których aż głowa boli. Czy to wytykanie na każdym kroku &#8222;nie wziąłem nic&#8221; jest aż tak ważne? A weź jeden z drugim połowę kłopotów i problemów, podziel się nimi NIE ODCHODZĄC. Ale nie, Wy chcecie jednak MIEĆ nowe życie a nie BYĆ w starym.</p>
<p>Najwygodniej nie wziąć NIC, czyszcząc sobie kartę i życie budować jak po formacie na nowym, na skądinąd  wspólnej <a href="http://ecodzien.pl/2009/01/30/narodziny-pszonki/#comments" rel="nofollow">działce</a> (była żona się o nią nie upomniała).</p>
<p>Też bym tak chciała oczyścić swą kartę i patrzeć na wszystko z daleka przez pryzmat rzadkich telefonów lub jeszcze rzadszych spotkań.</p>
<p>- &#8222;Spodobała mi się wypowiedź Balcerowicza dla Domagalikowej: ,,umiar jest cechą elegancji”. Życzę więc Wam życiowej elegancji.&#8221;</p>
<p>Podpisuję się pod tym, życząc Panom życiowej elegancji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

