Spacerek na Magurkę

DSC01383

Moja mała Ameryka – Magurka Wilkowicka (909 m.n.p.m.) z dawien, z niemieckiego dumnie Josefsberg od źródełka św. Józefa. I przepiękne widoki na Beskid Śląski, Mały, Żywiecki. Na Babią Górę, na Pilsko, na Wielką Raczę, na Baranią Górę, na Skrzyczne, na Klimczok, na całe Bielsko! No, ja ten masyw mam jakoby z okna, a dokładniej Łysą, od której na skróty, a nie przez Przegibek, rozpoczniemy dzisiejszą marszrutę. To moje sioło, moje rewiry. Nie tylko widok z okna ale i miejsce odwiecznych niedzielnych spacerów, zaprzeszłych szkolnych wagarów, pierwszych randek. Trąci, że jestem nieobiektywna, ale naprawdę nie znam bardziej widokowego, piękniejszego szlaku niż ten.  Tu widok na moje osiedle  będąc już na stoku Łysej:

Wspinamy się wyżej:

Z Siodełka, widokowej przełęczy pomiędzy Łysą a stokami Magurki, widok na nadal ośnieżone Skrzyczne, Klimczok, Szyndzielnię:

A po drugiej stronie, widok na Straconkę z jej kamieniołomami, od których ponoć ma nawet swą nazwę. To z niego według stugębnej plotki, onegdaj strącano skazanych na śmierć:

Po drodze nie tylko śnieg, ale i wykopaliska prehistorycznych dinozaurów:

Wspinaczkę urozmaica masa grzejących się w zlotoslanym słonku nieostrych motylków, dające się łatwo podejść drżącej ręce równie nieostre, czarne wiewiórki oraz sromotnikowe, z tego samego okresu co ślady dinozaurów, beskidzkie, międzylistne, nieostre landszafty :)

Towarzyszy nam stały widok na B-B. Ta ciemna góra po lewej to wspomniana wcześniej, moja zaokienna Łysa:

Pare godzinek, z 200 zdjęć, jedna zgubiona bluza i… już jesteśmy na szczycie Magurki:

Z niej cudowny widok na wspomniane powyżej szczyty, ale nas urzeka Jezioro Międzybrodzkie i Góra Żar:


Jeszcze zaczesujemy ręką źdźbło traw i…

… wracamy. Dziesięć godzin za nami, ale i gorące przeświadczenie, że to nie ostatni raz, bo…

Góry to góry!
Który ze znanych widoków może zastąpić Ci ten?

Czy istnieje w ogóle taki, który sprawiłby, że zapomnisz o pszonkowej, wysokiej, przekwitniętej trawie, pachnącym zlotoslanym sianku na stromym zboczu, bzykaniu much, cykadach świerszczy, trelach ptaków, cieple słonka, lekkim wietrze, parującej ziemi i pofalowanym mocno horyzoncie sprawiającym podgrzewanie krwi do wrzenia oraz… niesamowitym poczuciu bezpieczeństwa.
Bo góry to jak majestatyczne ściany przyjaznego ci pokoju.
Jak łono matki, jak ręka ojca.
Mieszkając tu, codziennie widzisz jego granice, masz wyraźnie zarysowane poczucie, że wiesz gdzie jest koniec twojego maleńkiego świata. Dobrze ci w wybranym przez siebie grajdołku dlatego nie starasz się zmieniać lokum. A jeśli już, to robisz to tylko na chwilę i w każdej drodze powrotnej tęsknie wypatrujesz pierwszych zarysów masywu – bo to znak, że twój dom jest już blisko.
Góry to trudny partner do zamieszkiwania razem, jeden z najbardziej wymagających. On nie pozwoli lenić się, spokojnie polegiwać na sofie z najlepszą nawet książką lub komputerem.
Każdy kto widzi góry nie może o nich nie myśleć.
Stale masz wyrzuty sumienia, stale sobie składasz solenne obietnice. Podczas każdej domowej czynności patrzysz co chwilę przez okno i oceniasz wygląd swojej zielonej ściany – nieśmiało planujesz kolejny trawers.
I tak mija dzień za dniem a ty się nie nudzisz, bowiem tak oto każda twoja wolna chwila spędzana jest właśnie na tym mglistym planowaniu – jak tylko znajdę czas to choćby się waliło i paliło idę poleżeć na przełęczy. I nic, i nikt a tym bardziej brak nika nic nie może mi w tym przeszkodzić…
A góry jak to góry – nie narzekają, nie ponaglają tylko spokojnie na ciebie czekają – ew
fot. ewolny Beskidy

7 Responses to Spacerek na Magurkę

  1. Ewa pisze:

    I czegoż nam szukać z dala od domu,skoro takie miejsca w zasięgu mamy :-) )kolejny fajny dzień z dobrym kompanem w piękną pogodę – czego chcieć więcej?

  2. Mike pisze:

    Jak to jest?
    Gdy byłem dzieckiem, pamiętam jak dziś – latami niezmienny widok za oknem, ciągle to samo, odbierałem i dotkliwie przeżywałem jako ograniczenie, uwięzienie wyobraźni. Chciało mi się do przestrzeni, zmienności, przemieszczania się, zaspokajania ciekawości świata.
    Dziś, mocno dojrzały (przynajmniej wiekowo) odczuwam, podobnie jak Złota, więź z widokiem za moim oknem, poczucie bliskości miejscu, dobrze mi z tym. Dobrze mieć własny widok za oknem.
    Góry.
    Mój ostatni długi w nich spacer to wejście na Chopok, złotą jesienią kilka lat temu. Było jak wyżej – te same zapachy, ten sam pot, te same barwy. Tylko u góry już bez lasu. I niestety – nie było piwa.
    Dziwnie jest, surrealistycznie chodzić po trawiastym zboczu tam, gdzie pół roku temu śmigało się w mroźnej zadymce na nartach…

    A zdjęcia? Dobry lotnik i na drzwiach poleci – to wszystko komórką. Podziwiam – dobrze to Złota robisz. I jaka ładna z Ciebie Baba!

  3. ew pisze:

    To co Mikuś, zamiast rejsu góry? Po 6 zł w kieszeń i taką kiepą, że kto wzdychnie stawia na szczycie piwo (tyle kosztuje puszeczka w schronisku). brrr

    Ewka, Ewka, Ewka gdzieś Ty była jak Ciebie nie było, tyle lat Cię znam a odkrywam co rusz na nowo.
    Dzięki! I polecam się na zaś. Tym razem Błatnia i co nas nie zabije to wzmocni.

  4. prowincjuszka pisze:

    Czesć Mike! Chyba się tu mijamy .

    Złota, Babo! jak dobrze Cię znów zobaczyć!
    Podczas mej jedynej bytności w BB zaliczyłam Żar i zapierające dech widoki. To prawda : Beskidy są przepiękne i chętnie bym po nich powędrowała z taką przewodniczką, jak Ty. Zaczynam przemyśliwać o tygodniu wczesną jesienią. Na razie to jeszcze nie plany, a bardziej nieśmiałe marzenia. Zobaczymy co na to ta małpa ekonomia…

  5. Ewa pisze:

    Plan przyjęty. Zabić?? to chyba nie o nas, do zobaczyska

  6. elon pisze:

    Jak zwykle super zdjecia i super widoki. Strasznie mi tego brakuje. Moze sie kiedys wybiore do Bielska to pojdziemy naszymi starymi szlakami -o ile nam nasze stare kosci pozwola na taki wysilek.

  7. elon pisze:

    podziwialam nasze widoki ale-Ty sie nic nie zmieniasz-”morda ta sama”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>