„Zafascynowany wszystkim co związane ze starożytnym Rzymem jakże uradowałem się spotykając na drodze przez Tunezję wzniesiony w III wieku przez cesarza Gordiana Amfiteatr Rzymski”. Byłem, zdobyłem, wróciłem… Rzym:

Jak Rzym to i Watykan:

Forum Romanum, to tu za kolumną odbywały się marsze tryumfalne cesarzy wracających ze zwycięskich wojen. Duch tego miejsca ciągle istnieje choć to już ruina. Łuki Tytusa, Konstantyna, Septymiusza, Świątynie Westalek podczas opowieści pilota malowały się w wyobraźni. Mury odbudowywały się, czas się cofał:

Koloseum – Chodząc po Koloseum wyobrażałem sobie odgłosy starożytnej widowni. Amfiteatr mieścił 50 tysięcy ludzi którzy podobno potrafili opuścić obiekt w ciągu 15 minut co jest niemożliwe na najnowszym współczesnym stadionie. Stojąc pod tymi ruinami i widząc najwyższy punkt Koloseum przygniata jego wielkość ale też piękno architektury. Na fotografii z wnętrza amfiteatru widać kawałek nowej podłogi a tam znajdowała się arena. Pod nią widać pozostałości lochów dla gladiatorów i dzikich zwierząt. Uważam, że będąc w Rzymie trzeba koniecznie zobaczyć stworzoną przez Flawiuszów budowle pamiętając jednak o jej ponurym przeznaczeniu:


Asyż i Bazylika św. Franciszka:

W Asyżu najbardziej przemówił do mego serca ten pomnik. Chwila przemiany, zrozumienia, opamiętania. Materializm to bezsens a duch i uwielbienie przyrody to cechy drugiego Franciszka tego który w tej chwili uwiecznionej w kamieniu zrozumiał co jest najcenniejsze, najwspanialsze w naszym życiu. Żałował straconego czasu. Bardzo osobisty dla mnie widok tej spuszczonej w dół głowy:

Umbria:

I wreszcie wspomniany epilog do Geologiczne „odkopaliska” w Rząśniku pana Wiesława – Na plaży Anzio, widok ściętej wydmy przypomniał mi dawny temat na Ecodniu. Tam jak i tu, świetnie uwidocznił się wpływ czasu i sił, tyle że tam przyroda rzeźbiła , a tu odkryła przed nami dzieło rąk żyjącego w starożytności człowieka:

fot. Tomek Włochy










Z sms „Tak blisko jestem tego pomnika św. Franciszka. Zdruzgotany bezsensem swojego bezwartościowego zycia na wojnie i w zbytku trwonienia pieniędzy chce wreszcie żyć dla kogoś. Dawać z siebie.
Asyż ma w sobie coś zmieniającego człowieka na lepsze.”
Miałam napisać o Italii, Rzymie, Wenecji, Padwie, Monte Cassino wreszcie Reggio di Calabria, ale skoro tak zajmuje Cię Asyż to Asyż.
Byłam tam późnym popołudniem, wtedy to jak mówił w rozmowie z Prowincją Mike, światło jest najlepsze. Średniowieczne kocie łby błyszczały w zachodzącym słońcu niczym dobrze wypolerowane laskowe orzechy, podobnież wystające kamienie z fasad równie starych kamienic. I nagle szok, antena satelitarna. Zbitek wieków, kolage, którego nie powstydziłby się żaden obrazoburczy artysta.
Franciszkanizm – Biedaczyna z Asyżu a jednak piewca wielu mądrych, sprawdzających się do dziś prawd. Przecież nauczał, że istotą bożego porządku na ziemi jest współistnienie cierpienia i radości. Cierpienie ukazujące smak radości. Zasada kontrastu, bez którego nie wiedzielibyśmy, że jesteśmy szczęśliwi, nie znając smaku porażki, nie delektowalibyśmy się rozkoszą zwycięstwa. Zatem pochwała cierpienia, które jest koniecznym uzupełnieniem każdej radości. A najlepsza radość to radość z piękna, urody świata, jego porządku, przyrody, zrozumienia: ciepła i zimna, słońca i chłodu, nocy i dnia, pochwała pokory, umiejętności cieszenia się drobnymi radościami, wreszcie harmonia. W tym kontekście Hymn św. Franciszka z Asyżu nabiera zaskakujące, szczególnie dziś, brzmienie:
Bądź pozdrowiony, rozdawco cierpienia!
Ręceś mi przekłuł i nogi
i krew mi cieknie z głowy,
a oto z Krzyża
zstępuje ku mnie w przechwalebnych ogniach
biały Serafin
i radość w serce mi leje
i z duszy śpiewne wytwarza narzędzie,
ażebym śpiewał i grał,
ażebym sławił i wielbił
Rozdawcę bolesnych stygmatów,
z których się rodzi wesele
i Miłość…
J. Kasprowicz
I jeszcze… nieprawdopodobnie ujmuje to Jego uwielbienie, ta miłość do Braci Mniejszych. „Współcześni artyści często przedstawiają Franciszka w otoczeniu zwierząt, ze względu na braterstwo stworzeń” to patron ekologów.
A na koniec już konkurs z nagrodami – Tomek, czy zauważasz jakieś zmiany na obrazkach?
To nagroda za ten Rząśnik – kochany jesteś.
Jakieś zmiany są ale jeszcze nie wpadłem gdzie.
Cudownie wracam teraz wspomnieniami do niedawnych chwil tam.
Robiąc fotki „Rząśnika włoskiego” pewnie wywołałem zdumienie obserwatorów że robie zdjęcia wydmie zamiast pięknym widokom. A byłem wtedy na Eco i o Ecodniu myślałem
Święty Franciszek jest adekwatny do Ecodnia bo to co odnalazł pięknego w życiu i co stało się sensem to poza duchowością właśnie wielbienie przyrody. Zafascynowanie nią, stwierdzenie jak ważna jest ona dla nas.
Zdjecia na pewno sa piekne, ale moge sie tylko domyslac. Tradycyjnie pisze z pracy a tu mi sie nie wyswietlaja. Pewnie ma to cos wspolnego z blokowaniem stron…
To lepsze od kupy pustynnych kamieni, co do nich kajsik tak daleko cie poniosło.Tomuś fajnie macie z Koralami.Obiecane masz,to przyjada do mnie i idziemy zbierać skorupy serwisu na slubny prezent:-)