Prypeć – miasto duchów

Czarnobyl, strefa zamknięta – na stronie znalezionej  w sieci przez piotr.amigo. To moja odpowiedź na dywagacje, na temat wyprawy w to miejsce.

Z podanej strony wybrałam tylko kilka zdjęć i cytuję pierwsze i ostatnie zdanie z fotoreportażu.  Bardzo  znamienne jest szczególnie to ostatnie. Na całość, naszych „entuzjastów świecenia”, zapraszam na >>> www.opuszczone.com – ew

„Maj 2005 – po prawie rocznych planach i przygotowaniach w końcu udało nam się osiągnąć cel dla Opuszczonych najważniejszy. Odwiedziliśmy sanktuarium Opuszczonego i zapomnianego świata. Było nas czterech, każdy z nieco innym nastawieniem – oczekiwaniem. Każdy z dozą niepewności i ryzyka – co nam odbiło żeby pchać się tam gdzie skąd każdy normalny człowiek by uciekał. Pasja.”

„Najwcześniej będzie można ponownie bezpiecznie zaludnić te obszary za około 900 lat. Z miasta może już niewiele pozostać.  Tworzy się w nim nowe, niesamowite i tajemnicze życie. Ludzie są tam zbędnym dodatkiem.
Tutaj teraz rządzi czas. Jeszcze tutaj wrócimy.”

fot. www.opuszczone.com

10 Responses to Prypeć – miasto duchów

  1. prowincjuszka pisze:

    mnie tam wcale nie ciągnie. Wcale a wcale. Jednak wolę widzieć to co człowiek zbudował.
    A gdy patrzę na te zdjęcia to myślę,że człowiek zachowuje się małe dziecko : dali mu do ręki nieznaną zabawkę to zrobił z nią co chciał.
    Niesamowity opis tego miejsca serwuje Maria Nurowska w „Imię twoje”.
    Nawiasem mówiąc: polecam „trylogię ukraińską” bo warta przeczytania.
    I jeszcze mi się przypomina film „Kontakt”, jeden z tych najmądrzejszych i najpiękniejszych jakie w życiu oglądałam.
    Pamiętacie tę scenę, gdy Jodie Foster staje przed komisją, która ma zdecydować o tym, czy to ona poleci w unikalnej kapsule? Wtedy ktoś z komisji ją pyta: gdybyś mogła im zadać tylko jedno pytanie , jak by ono brzmiało.
    A ona odpowiada : Jak to zrobiliscie ? Jak przetrwaliście rozwój techniczny nie niszcząc samych siebie ?

  2. rkdeey pisze:

    Robi wrażenie. Wymarła przestrzeń miejska, pozostałość po cywilizacji i zarazem ilustracja jej oddziaływań.

  3. Tips_Senior pisze:

    Złotos, strona opuszczone.com to jedna ze stron najczęściej odwiedzanych przez Tipsa, ale tego bez dodatku „_Senior”, czyli mojego syna. Często buszuje on z kolegami w takich miejscach również osobiście. Bywa, że służę im za kierowcę, więc również tam bywam. Zapewne na stronie jest niejedno moje zdjęcie, ale pod własnym nickiem się tam nie udzielam.
    Do Czarnobyla wybieramy się 23 letnia „Nysą”, którą właśnie remontujemy. Od roku służy już do zabaw, ale chemy jej przywrócić pełny blask świetności i zdolność pokonywania długich tras. Najciekawszy pomysł, na razie w fazie marzeń, to odwiedzić tą Nysą naszych żołnierzy w Afganistanie. Czarnobyl jest już w fazie planów, a byłby niezłym początkiem przed dłuższymi wyprawami w tamte kierunki. Jeśli chcesz zobaczyć, jak się bawi Tips, a i od czasu do czasu również Tips_Senior to zapraszam na http://www.tips.user.icpnet.pl/taxi/

    A co do świecenia. W przytoczonym przez Ciebie tekście jest informacja, że bezpiecznie będzie mozna tam żyć za 900 lat. Ja nie chcę tam żyć, a tylko spędzić tam dwie doby. Załużmy, że człowiek żyje średnio 75 lat. To jest 75 x 365 = 27375 dni. Czyli dwudniowy pobyt to 0,00007 dawki promieniowania, którą zaabsorbowałbym żyjąc tam na stałe. Nie jest to rzecz zupełnie obojetna dla organizmu, ale żadnego poważnego niebezpieczeństwa nie sprawia.

    A co mnie tam pcha? Pasja? Może, ale bardziej ciekawość, a to, jak wiadomo, pierwszy stopień do piekła. I dobrze! Mam takie powiedzenie „Ciekawi żyją krócej, ale znacznie ciekawiej!”

  4. Tips_Senior pisze:

    Prowi, „Kontakt” to również mój ulubiony film, ale bardziej cenię scenę przesłuchania przed komisją już po podróży. Pewny siebie urzędnik, logicznie, krok po kroku udowadnia, że żadnego kontaktu nie było, a Jodi mu potulnie wtóruje. Na koniec on emfazą pyta – Czy przyznaje pani, że to wszystko pic? (Oczywiście innymi słowami). Zamiast potulnego potwierdzenia, ku zdumieniu własnemu i słuchaczy, słyszy jednak twarde „Nie!” A Jodi dodaje pewnym głosem – Ponieważ ja to widziałam, ja to przeżyłam!
    Złotos, pamietasz Mickiewicza „Czucie i wiara mocniej mówią do mnie niżli mędrca szkiełko i oko” (cytat z pamięci, przepraszam Wieszcza za niedokładności). Dlatego chcę pojechać do Czarnobyla, chcę własnoocznie zobaczyć i własnoistotnie przeżyć.

  5. Tomek pisze:

    Post apokaliptyczna rzeczywistość. lepiej w takiej się nie znaleźć nawet jeśli lubi się klimaty Mad Maxa, Listonosza, Bastionu albo Fallout. Najdziwniejsze, że ciągnie mnie do tego typu filmów, książek, klimatów. Może dlatego, że w tych ekstremalnych sytuacjach odżywa coś powoli zapominanego w świecie technologii czyli bezpośrednich kontaktów między ludźmi, prawdziwej przyjaźni nie dyktowanej atrakcyjnością i dobrami materialnymi, normalnych stosunków między kobietami a mężczyznami bez jakichś agresywnych narzucanych ideologii.
    W chwilach całkowitego zwątpienia w powrót tych najlepszych instynktów ludzkich zapewniających szczęście przychodzą mroczne wnioski, że trzeba żeby to wszystko się zawaliło by odbudować świat na nowo i liczyć na odrobine szczęścia, że tym razem nie popełnimy błędów.

  6. Tips_Senior pisze:

    Tomek, Old Town, tygodniowa impreza plenerowa pod Stargardem Szczecińskim w klimatach post-apo, to właśnie próba znalezienia się w takiej rzeczywistości. Rzesze pomyleńców-pasjonatów przez kilka dni dobrowolnie rezygnują z osiągnięć cywilizacji i próbują żyć jak w Fallout. To wcale nie jest elitarna zabawa. Na ostatniej imprezie było ponad 300 osób. Nic dziwnego, że ciągnie ich (no dobra, mnie też) do Czarnobyla. Tam ta „zabawa” stała się tragiczną rzeczywistością. Dobrze, ze tylko lokalnie.

    Poza tym, gdy wybuchł reaktor w czarnobylu żona była w 4 miesiącu ciąży. Jesli wierzyć temu, jak nas wtedy straszono, Tips powinien mieć cztery ręce, niebieską skórę i łuski na grzbiecie, ;) więc nie należy się dziwić, że lubi Fallout.

  7. Tomek pisze:

    To widzę że nie jestem sam maniakiem Fallout’a :) Mimo urodzenia się już po dobie zagrożenia atomowego to jednak gdy byłem mały pamiętam jak czasem o tym wspominano czy w domu czy w szkole tak zupełnie naturalnie. Położyć sięskierowanym w kierunku grzyba po wybuchu pod parapetem. W szafkach mama trzymała suchy chleb a w telewizji często leciały filmy o Hiroszimie lub o podobnej tematyce. I może dziś wydaje się to nieprawdopodobne to wtedy było normalne.

  8. prowincjuszka pisze:

    Tips – ee, w 4 miesiącu to dzieciak już ma prawie wszytko jak trzeba, większe szanse na 4 ręce i niebieską skórę ma Twój wnuk albo prawnuk. Ale jeszcze bardziej realną : na raka, niestety

  9. ew pisze:

    Byłam na tej stronce i znów jestem pod piorunującym wrażeniem, żebyś Ty jeszcze wolny był – śpiewasz, tańczysz i haftujesz. Cieszę się antagonisto, że Cię znam. Bardzo.

    Rkdeey, te puste okna w blokach, wieżowcach i te drzewa bujnie rozrastające się między domami… od zawsze, odkąd znam te zdjęcia, nasuwa mi się tytuł „Wysadzony z siodła” Sygietyńskiego. Skutecznie wysadzony, tu analogia do tytułu, bo do treści już mniej. To jakby nagle wysadzić człowieka z siodła, które przez lata życia w nim, aż nazbyt dobrze, przylegało mu do tyłka.

  10. Mike pisze:

    To co najbardziej dojmujące – zapach śmierci. Ta schizofreniczna cywilizacja zlepka różnych kultur, scalanych ogniem i żelazem od trzech stuleci, nią właśnie pachnie. Dano mi powąchać.
    Nie ja to wymyśliłem, ale ileż słuszności w opinii, że Niemcy zabijali ciała, a Rosjanie, m.in. w łagrach – ludzkie dusze. Mistrzostwo w niszczeniu osobowości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>