Rzeczywiście, aż za dobrze jest z telefonem, to on za człowieka myśli robiąc chwalone przez Was zdjęcia. Już się nawet zastanawiałam, na co porządny aparat, skoro na potrzeby bloga, ten Sony Ericsson W910i za 1 zł (sic!), w zupełności wystarcza. Ano, nic mylnego. Są sytuacje, które po prostu wymagają dobrego sprzętu.
SMS do Tomka, „Z mojego balkonu robię zdjęcia tęczy” i moja natychmiastowa odpowiedź, „Ja też!!!”. Przez południe kraju, przetoczyła się olbrzymia burza, mieszkamy od siebie jakieś 100 km, więc czy to była ta sama tęcza? Moja też była piękna, a jej ogromna, szeroka wstęga powiewała nad świeżo zmytymi szczytami gór. Niestety… przy tej oto tęczy, mój telefon właśnie poległ – na zdjęciach nie było jej widać!
Tomek, bez dwóch zdań, to najpiękniejsze zdjęcie tęczy jakie znam. Widzę oko Pana Boga zawieszone w niebiesiech. Kategoria „Naj – artystycznie wybujałe” – ew











ładna tęcza, ciężko złapać taką w oku aparatu
pozdrawiam cieplutko
Tęcza
Słychać go było, jak po młodym życie
Biegł coraz śpieszniej – ciepły deszcz majowy,
Zbryzgany słońcem, co przez obłok płowy
Wzdłuż mu kropliste rozwidniało nicie.
Pyląc, uderzył w piach drogi spróchniały,
Poszperał w krzaku, co lśniąc się kołysze,
Strącił liść z wierzby, przyciemnił głaz biały
I ustał, w nagłą zasłuchany ciszę.
Teraz mu patrzeć, jak wierzchem obłoku
Tęcza, bezmiary objąwszy, rozkwita,
Poprzerywana i niecałkowita,
Jakby się śniła zmrużonemu oku.
Aż luźne znikąd jednocząc migoty,
Nagłą zawisa ponad światem bramą,
By ci przypomnieć, że zawsze tak samo
Trwasz w każdym miejscu u wnijścia tęsknoty.
By ci przypomnieć, żeś z duszą, snem zżartą,
Wpatrzony w bezmiar, wsłuchany w swe dreszcze,
Wszedł do tych światów przez bramę rozwartą,
Co się za tobą nie zamknęła jeszcze.
B. Leśmian
Tomuś ma najpiekniejsze ale balkony, ten w Wiśle, a drugi nad tęczą.Piekne zdjęcie zrobiłeś,nic nie zasłania i calutką ją widać. U mnie nie ma bloków,temu podoba mi sie Tomek na chmurce z aparatem;)
Dobre! W morde!
To widok na południe. Dokładnie na strony Zlotos. Tam na horyzoncie przy dobrej pogodzie i przejrzystości powietrza widać Beskidy. Tu też jadam obiady
W oddali dymi Elektrociepłownia Jaworzno.
Balkon to fajna sprawa.
Tam, gdzieś na końcu tęczy
Zasnął już
Dom mój, ten z lat dziecięcych
Nade mną anioł stróż
Woła mnie nieba błękit
Pójdę, gdzie
Ludzie są tacy piękni,
Jak wyrzeźbieni w mgle.
Ja mleczną drogą w światło gwiazd
Chcę iść
I będę szła
Jak urzeczona
Tam ptaki z tęczy w cieple gniazd
Spokojnie śpią
Nim każą im
Przylecieć po nas
Tyle pragnień miłości
Ilu nas
Odejść jest dużo prościej
Gdy się wypali czas
Z błękitu spadł
Tęczowy ptak
By do podróży
Dać mi znak
Już czas…
W sobotę oglądałem spektakl Teatru rozrywki Na końcu tęczy. Ciągle jestem pod wrażeniem.