Trójmiasto, czyli mój pierwszy raz – Sopot

Najwięcej kłopotów sprawia mi Sopot. Niespodziewanie bezwarunkowo piękna Gdynia Orłowo, od której zaczęłam spacerek po „powyjazdowych wspomnieniach”, to była czysta radość, przyjemność, relaks. Jeszcze Gdańsk i „ostatni będą pierwszymi”, a Sopot? Z nim mam problem, bo jakby wszystko w nim OK, a jednak – nie ujął mnie, jednakowoż ujmując. Na zasadzie „chcę, ale boję się”…  sama nie wiem.
Nie tak dawno Tips w Sopot, czyli po białoruską wizę do Gdańska, wymienił jego walory, to może ja kilka słów anty?

No nie, były przecież momenty, które powalały na kolana, na przykład zmyślny drogowskaz 710 km Zakopane. 700 km pisało na naszych biletach, a przecież do Sopotu musiałyśmy jeszcze podjechać z Gdańska.
Jakaś chwytająca za serce nostalgia, na wspomnienie odległego, nie tylko domu…

Jechałyśmy zajefajną SKM, czyli Szybką Koleją Miejską, która chodzi nie tylko wzdłuż wybrzeża, po skosie między miastami Trójmiasta, ale i w bliski głąb kraju, na przykład do Tczewa, Elbląga, Wejherowa co… 15 minut przez… 24 godziny na dobę, w dodatku za… grosze! Respect!
Zatem za marne 3 złote, już po kilkunastu minutach jesteśmy w Sopocie, który urzeka nie tylko wspomnianym drogowskazem, ale i cudnym kościołem w jego tle:

Skrajne uczucia, bo tuż za nim wykorzystywanie zwierząt do żebrania. „Zbieram na karmę”, no nie wiem, jakiś niesmak:

Po nim kolejny, papużka wyciągająca wróżby… Pamiętamy wpis Animals?

Patrząc na wystrojone tłumy, marki samochodów, rejestracje przychodzi konkluzja, że dzisiejszy Sopot to świątynia pieniądza, która przyćmiła sobą, jego historyczne walory. I chyba niestety tylko to, wciskające się w oczy, naj molo. Molo, na które każdy musi za 3,20 wejść, zrobić sobie foto i wrócić. Też weszłam, bo to jak obsikanie terenu – „ja tu byłem”. Po drodze XXI wiek z 1928 roku – widok na morze odgrodzone szkłem i zaproszenie do wygodnej konsumpcji:

Molo obwarowane bramkami, kasy z dłuuugimi, zakręconymi kolejkami, bo masa chętnych, w tle Grant Hotel, Sheraton, na samym molo już szkło, chrom i… „gdzie się podziały tamte prywatki”?



Jeszcze tylko, wspomniany przez Tipsa drugi, niższy poziom, jakoś koresponduje z brakiem komercji:

Jeszcze tylko bogato rozbudowana latarnia morska przyprawia o zachwyt z zadziwienia:

Kamieniczki, z których przecież nie tylko Krzywy domek, sprawia, że przystajesz w zachwycie:


Karykaturzyści, śpiewacy, malarze – współczesna łączność ze sztuką:

A mimo to mieszane uczucia. 710 km od Zakopanego, a jakby ten sam blichtr pieniądza co tam, Krupówki a Monciak, żadnej różnicy. Z podróży do Sandomierza, przypomina mi się  gdzieś na naszej, południowej trasie, pijane BMW, i  wesołe okrzyki do kolejki pod WC na stacji benzynowej, „która dziewczyna jedzie z nami do (sic!) Sopotu”.
Jeszcze tylko ostatni rzut oka, jeszcze tylko zachwyt nad łabędziami i wracamy…

… czytając na PKP, o obietnicy rekonstrukcji zabytkowej stacji:

Może to sprawka alergii na kasę, kasę, kasę? Wszechobecny zalew konsumpcyjnego podejścia do życia? A może za krótko byłyśmy? Może zabrakło dobrego przewodnika? A może miasto zyskuje  dopiero przy bliższym poznaniu? Ale są przecież miejsca, w których do „miłości od pierwszego wejrzenia”, wystarczy rzeczywiście jeden rzut oka, i w których nie byłyśmy wcale dłużej… nie wiem. Być może należy  z Sopotem „pochodzić” dłużej? Zatem to bardzo dobra motywacja, by ponownie „zmierzyć” Polskę.
fot. ewolny Sopot

8 Responses to Trójmiasto, czyli mój pierwszy raz – Sopot

  1. Rada od rodowitego Sopociaka – to miasto jest niepowtarzalne, ale… w sezonie nalezy je omijac. Jest Was, przyjezdnych, po prostu za duzo… :)

    I jeszcze jedno. Piszesz: „Po drodze XXI wiek – widok na morze odgrodzone szkłem i zaproszenie do wygodnej konsumpcji” – akurat ten odgrodzony szklem widok na morze ma z XXI wiekiem niewiele wspolnego. Ta oszklona promenada powstala w 1928 roku…

  2. ew pisze:

    Mówiłam, brak przewodnika. Jesteśmy Tieralla umówieni? :)
    ps.
    Zmodyfikowałam wpis.
    Pozdrawiam!

  3. ew pisze:

    Agnieszka pisze „Patrzac na te zdjecia z Sopotu przypomniałas mi mojego Pawełka jak bylismy tam razem:)az mi sie ryczec chce :( własnie dzwoniłam do niego po truskaweczki dla mamy:)chyba zaczynałam dostrzegać i żałować komu pozwolilam odejść:) ale śliczny wpis i zdjatka :)
    dziekuje za emaila jutro postaram sie przyniesc udeczka z kurczaka bo mama juz poporcjowała i nie ma go w całości
    buziaczki”

  4. Tomek pisze:

    Mmmm. To zapisz mnie proszę na te udeczka. Czuje ich zapach i aż ssanie w brzuchu się włączyło!

  5. Jarek pisze:

    Mieszkałem w Sopocie kilka lat. Zawsze najpiękniejszy był w pierwsze dni września, kiedy festiwalowiczów i inną stonkę wymiotło, kasy na molo pozamykano, a piwo w ogródkach jeszcze było.

  6. evita_duarte pisze:

    Ja Sopot pamietam takim jaki byl kilkanascie lat temu. Zakochalam sie w nim wtedy.

  7. Redpit pisze:

    Sopot jest piękny – podobnie jak i pozostałe…Gdynia, Gdańsk, M3K oraz okolice :) Co do SKM-ki nie jeździ już do Elbląga – a jedynie na trasie Słupsk – Tczew – co do częstotliwości – w szczycie w dzień roboczy – co 7 minutek;) miło, że podoba się Wybrzeże – zapraszamy ponownie. Co do zwierząt – popieram w 110% :)
    Pozdrawiam

  8. ew pisze:

    Dziękuję!
    A co to jest M3K, próbuję rozgryźć fonetycznie nawet i nie mogę. Sopot, Gdynia, Gdańsk, M3K oraz okolice…

    Pozdrawiam, raptem małe 700 km od Sopotu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>