Oludeniz- Lądowanie w Turcji – Lądując i wpatrując się z wysokości na Turcję, miałem wrażenie, że jest to kraj gór. Nie myliłem się. Poznając bliżej Turcję dochodzi się do wniosku, że tam pasma gór o szczytach kończących się na wysokości naszych Tatr wyrastają jak kraj długi i szeroki. Niestety tych gór nie można zakosztować. Widoczne niby szlaki to jedynie strefy przeciwpożarowe, by ogień nie rozprzestrzeniał się:

Oludeniz – Laguna - Na miejscu z miejsca zakochałem się w okolicy. Zawsze marzyłem, by mieć dwa w jednym, czyli góry i morze. Tam skaliste zbocza wpadają do falistych wód Morza Śródziemnego. Plaża nad morzem okazała się kamienista ale już Błękitna Laguna powitała nas miękkim piaseczkiem i długo płytkim wejściem do wody. Podczas opalania się bądź wylegiwania pod parasolem cieszył oczy swojski widok, nazwanego przeze mnie Brata Bliźniaka, Giewontu. Laguna mieściła się na terenie Narodowego Parku Przyrody:


Efez - Wycieczka do Efezu to spotkanie ze starożytnością. Pamiętające czasy Rzymian ruiny Łuków, Amfiteatrów, Łaźni i Bibliotek połączonych tunelami z Domami Publicznymi, by zaspokajać potrzeby ducha i ciała. Największe wrażenie robi Biblioteka Celsjusza, która jest wizytówką Turcji na okładkach wielu przewodników po tym kraju. Łuki triumfalne to majstersztyk budownictwa. Wykonane bez użycia spoiwa przetrwały do dziś. Trzymają się dzięki obliczeniom współcześnie żyjących inżynierów, ułożone jak klocki:



Pamukkale – Ósmy cud świata rozpoczyna się od kąpieli w Basenie Kleopatry. Ciepła woda źródeł termalnych w połączeniu z niesamowitą scenerią miejsca tj.: filary starożytnych budowli pod wodą, płatki kwiatów pływające po wodzie, wszędzie palmy i różnokolorowe kwiaty, półokrągłe mostki…

Udając się następnie na Tarasy Wapienne z cudownego zielonego raju wchodzimy w świat bieli. Sceneria jak na lodowcu, gdzie śnieg i lód dominuje tylko turyści ubrani w kąpielówki przypominają o panującym tutaj cieple. Spacer w pewnym momencie staje się torturą dla stóp, gdyż malutkie kamyki i zakaz używania obuwia robią swoje. Szybko jednak zapomina się o tym, bo zauroczeni tym miejscem zapominamy o świecie, jednocześnie kochając go coraz bardziej:



Osiem lat temu powstały tam dwa bogate hotele, które wodę do basenów doprowadzały z Tarasów, co doprowadziło do katastrofy ekologicznej. Wyżłobione tarasy na skutek zmniejszenia dopływu wody niszczały. Człowiek na szczęście w porę spostrzegł problem i zburzono szybko hotele. Pozostał jednak ciekawy wniosek. Gdyby Wapienne Tarasy zostały zniszczone przez bezmyślność właścicieli hoteli to żaden turysta nie przyjechałby do tych miejsc bo i po co? Błędne koło prawda? No raczej obłędne:

Zauroczony Turcją i z chęcią powrotu, polecam wszystkim to miejsce.
fot. Tomek Turcja
-
- Maj 2012
- Kwiecień 2012
- Marzec 2012
- Luty 2012
- Styczeń 2012
- Grudzień 2011
- Listopad 2011
- Październik 2011
- Wrzesień 2011
- Sierpień 2011
- Lipiec 2011
- Czerwiec 2011
- Maj 2011
- Kwiecień 2011
- Marzec 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Listopad 2010
- Październik 2010
- Wrzesień 2010
- Sierpień 2010
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Styczeń 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
-
>>
-
Rancho pod strusiem
Akurat bez strusia… Nie szkodzi, mini zoo rośnie w siłę, przyciągając nie tylko spragnionych i Read More » -
zlotoslanos
fot. Ela Wolny Bielsko-Biała Read More » -
Wielkanoc
Świąt zdrowych, pogodnych, spokojnych i… twórczych. Rodzinnie lub z samym sobą, byleby w zgodzie. Poniżej Read More »
-
>>
Kwas chlebowy, czyli samo zdrowie
Kwas chlebowy to napój naturalny, który powstaje w wyniku fermentacji chleba z dodatkiem cukru lub owoców. Został on wymyślony przez Słowian już w X wieku. Był wtedy i nadal jest napojem narodowym (oprócz oczywiście napojów alkoholowych) na Ukrainie, w Rosji, można go też również spotkać i na Białorusi. Kwas chlebowy ma naturalnie słodkawo-kwaśny zapach i
>>
- Rancho pod strusiem (2)
- Stade! I wszystko na ten temat (7)
- ANA71: Stade to piekne miasto,mieszkam tu od sierpnia...
- zlotoslanos (3)
- Sok brzozowy (7)
- Dominik: to jest technologia rurki musza byc gotowane...
- Życie po śmierci jako szeroko rozumiane pojęcie (7)
- jo777: Myślę, że człowiek, będąc w tzw. normalnym stanie...
- Wielkanoc (3)
- Paul Wasilewski: Nadzwyczajnie i to całkiem niezwyczajnie...
www >>
-
Izba Pamięci J. Kukuczki >>
-
W Istebnej - Wilcze 340 - unikatowe eksponaty ze wspaniałej historii wspinania Jerzego Kukuczki. Niezapomniana wycieczka śladami wielkiego rodaka, który uważany jest za jednego z najwybitniejszych himalaistów świata.Czynne po uzgodnieniu: 033-855 69 74, 032-252 46 12, komórkowy: 508 389 558 More »
-
-
Kapliczka na Gibasach >>
-
Kapliczka miała zostać rozebrana i przeniesiona do tworzącego się Skansenu Wsi Żywieckiej w Ślemieniu, lecz czymże byłyby bez niej Gibasy? To udało się zablokować. Kapliczka zostaje na swoim miejscu. Roboty jest masa. More »
-






Jak pojadę w podróż poślubną, a pojadę, to też do Turcji!
W ogóle Turcja, jak w tytule, nie jest tylko górzystym krajem o czym piszesz, ale i baaardzo morskim. To piękne: cztery morza, góry i na to historia. Bogata historia zapewne z powodu tego dostępu do mórz. Pamiętamy Twoją serię o starożytnych statkach, no linia brzegowa dawniej to jak okno na świat…
Jeszcze kilka miesięcy temu, miałam elektroniczny przewodnik po Turcji. Jak się uda go odzyskać to Ci podeślę.
Patrz jakie masz wspomnienia – Góry Stołowe, Turcja. Marzysz o „dwa w jednym”? Międzybrodzie i wszystko jasne… A wracając z Baraniej, idąc dłuuugą, czterogodzinną ścieżką grzbietami nagich masywów, widziałyśmy „beskidzkie” Morskie Oko. Cudowne! Na Malinowskiej Skale wyczytałyśmy szlak do… Zapora w Wiśle.
Jaki marazm? Jakie przymulenie? Tomek!
ps.
Czy widzę Cię wspinającego się po schodach amfiteatru?
To akurat nie ja tam na schodach. Szkoda, że Basen Kleopatry ująłem w fotografie tylko z tej jednej pozycji bo tam dalej dopiero widać jego urok. Myślałem tam, że własnie tak wyobrażałem sobie rajski ogród. Ciepła woda, drzewka kłaniające się feerią barw i pachnące płatki kwiatów na tafli wody.
Zapomniałem dodać, że w porównaniu do Tunezyjczyków Turcy są o wiele milsi. Tutaj nie ma tej namolności handlowców a wręcz sympatia. Zostaliśmy zaproszeni do sklepu na herbatę bezinteresownie i nie w dobrym tonie jest przyjąć zaproszenie bo wypić herbatkę lub kawę z Arabem to zyskać sobie przyjaciela na 40 lat. No może interesem było dla niego nauczyć się kilku zwrotów po Polsku a chwytał język w mig.
Szkoda, że nie widzieliście własnie tej zapory i strumieni na początku szlaku na Baranią od strony Wisły Czarne. Jak w Tatrach tam.
Pierwsza fotografia to właśnie Babadağ – „góra ojca”