Wielki Kanion – wielkie emocje, czyli na najwyższym balkonie świata

Parafrazując „kto z miłości nie umarł, nie potrafi żyć”, kto ze strachu nie umarł, nie potrafi żyć…

„Do Wielkiego Kanionu Kolorado (Grand Canyon of the Colorado) co roku przybywają 3 mln ludzi, a mimo to wyobraźnia człowieka nadal pozostaje wobec niego bezradna. Żadna fotografia, żadne dane statystyczne nie są w stanie przygotować na taki ogrom.
Gigantyczną „dziurę w ziemi”, głęboką na ponad milę i szeroką na 4-18 mil, wypełnia bezkresna, zdawałoby się, przestrzeń o oszałamiających kształtach i kolorach: od jaskrawych po najciemniejsze, od stromych cypli skalnych po strzeliste, niezdobyte wieżyce z piaskowca. Przyroda pokazuje tu taką potęgę i obojętność wobec krótkiego żywota ludzkiego, że człowiek czuje się nie tyle rozczarowany, ile mały i bezsilny. Żadne z serwowanych tu atrakcji nie są w stanie dorównać pierwszemu osłupieniu, w jakie wprawia ziejąca pod stopami otchłań. Widoki z krawędzi, chociaż na zdrowy rozum powinny być statyczne, zmieniają się jak zaczarowane, od świtu do zachodu słońca…”

Tyle za przewodnikiem onetu… Gdy 28 marca 2007 roku otworzono platformę Skywalk, by zwiedzający Grand Canyon mogli dostąpić zaszczytu próby ogarnięcia wzrokiem całości, popełniłam wpis. Wpis, pod którym napisaliśmy aż 83 komentarze. Słownie: osiemdziesiąt trzy! Chcieliśmy, marzyliśmy, umawialiśmy się… Evita napisała, że pojedzie na pewno w lato. No i jest w lato!  Nie napisała przecież w które.
Platforma w Grand Canyon, zbudowana została dla turystów z silnymi nerwach i mających niezłą sumkę wolnych dolarów na wstęp. Dla nich to bowiem, przygotowano niezwykły, bo szklany taras widokowy – konstrukcja przypięta do pionowych ścian kanionu, a pod nią głęboka na 1220 m (sic!) przepaść i zapierające dech widoki – niewątpliwie to tylko dla ludzi bez lęku wysokości. Dość powiedzieć, że przeciętny wieżowiec ma 30 m, czyli? 40 wieżowców! Przemawia to do mnie dogłębnie…
Bo mimo, że z gór, rozkochana w górach, takowy lęk wysokości mam.  Nie ja jedna. Nie podejdziemy do brzegu tamy, na balkon w wieżowcu, na ostrych zakrętach górskich szlaków, gdy jedna ze ścian schodzi pionowo w dół, paraliżuje i obezwładnia nas strach. Nogi stają się ołowiane lub z galarety, pulsuje w skroniach, serce wyskakuje z ram,  jest pocenie i trzęsawka. Coś, jakaś niewidzialna siła ciągnie okropnie w dół… Jest też lęk, że podmuch wiatru zmiecie nas jak piórko. Jeśli podziwiać widoki, to owszem z każdego wysoka, ale z perspektywą w dal, nie bezpośrednio w dół. Z pewnością to byłoby nieprawdopodobne wyzwanie zmierzyć się z samym sobą, by poczuć czy da się znieść tę masę adrenaliny, zawrót głowy i zapierającą dech niemoc, mając pod stopami takie oto obłoki. Poczuć i być może wygrać ze swoimi słabościami.
Niewykonalne! Sprawdziłam na tej samej wysokości na własnej skórze.  Góra Barania (1220)… na niej wieża i totalna porażka. Zakończona łzami.
Pozostaje zatem tylko napawać się  zdjęciami. Już po drodze widzimy stale cudowny horyzont, cudowne, niespotykane  drzewa Jozuego (jukka krótkolistna), cudowną tamę Hoovera, wkomponowaną tak mimochodem w tą niepowtarzalną topografię terenu no i wreszcie sam cel – majestatyczny kanion, będący najwyższym balkonem świata… Oglądam te MMS, czytam „Babo, popłakałam się, życzę Ci ze szczerego serca, byś tego doznała” i nagle okazuje się, że nie tylko poprzez swe dzieci realizujemy „niespełnione marzenia”. Zapraszam – ewolny





fot. evita_duarte USA, Arizona
www.marzenkowonyc.wordpress.com

8 Responses to Wielki Kanion – wielkie emocje, czyli na najwyższym balkonie świata

  1. evita_duarte pisze:

    Tak jak już Ci napisałam w sms- płakałam! a o GC dodam jeszcze, że pogoda zmienna. Jak słońce to pali niemiłosiernie, jak deszcz, to się nie schowasz. Ja nawet nie próbowałam :) Padało przez 10 minut największymi kroplami jakie widziałam a ja się tylko śmiałam.
    PS. Zdjęcia skywalk też mam, a wiesz, że wstęp na GC kosztuje 50 plus skywalk 30 dolarow? I na skywalk nie wolno zabrac aparatow, zrobia ci własne zdjecie, kolejne od 20 do 75 dolcow.

  2. Tomek pisze:

    Jak ja ci zazdroszczę. Być tam, to zawsze było moim wielkim marzeniem. Tak właśnie przysiąść na kamieniu i długo gapić się w dal, tego pragnę. Nie mogę wniknąć w Twoje myśli i odczucia wtedy ale przypuszczam, że to cudownie oczyszczające duchowo przeżycie.

  3. ew pisze:

    Nie zazdroszczę…
    Potęga natury, przed którą klękasz. Mocno wierzę, że kiedyś, gdy przyjdzie czas, moja dusza już bez tego zbędnego, cielesnego lęku, zalewituje jak wolny ptak właśnie tam, nad Kanion.
    I cieszę się ogromnie, że akurat Evi była naszym okiem Kleksa wysłanym na zwiady. A my Tomek?
    Do 2070, do naszej podroży na harley’ach, coraz bliżej. :)

  4. Tomek pisze:

    Tak. My na harley’ach, po bokach rdzawe skały, nad nami nieskalane chmurkami mocno niebieskie niebo a przed już tylko szosa sięgająca za horyzont a potem do góry jak drabina jakubowa. Z wiatrem buszującym w długich siwych włosach obejrzałbym się za siebie a tam ty z głośnym hooohooo wysforowałabyś się do przodu i pomknęła pozostawiając w tyle niekończącą się smugę złotych loków.

  5. ew pisze:

    Muszę to napisać, dla dzieci, wnuków, historii :)

    Tak jak we wpisie wspomniałam, „umawialiśmy” się onegdaj ostro na wyjazd, smerając po wyżynach wyobraźni.
    Dlatego teraz Evi zagaiła „Zgadnij Tomek gdzie jadę!”
    Po jakimś czasie odpisał jej w którymś komciu „Ciekawe gdzie?”.

    No dziś przeczytawszy ich komentarze, wysłałam mu do pracy SMS „Zatkało kakało?”
    I po jakimś czasie przyszła odpowiedź „Jak zobaczyłem fotki i temat, to aż mnie wgniotło w krzesło. Rzadko tak mówię, ale to jest zapierdolaste (czyli zajebiste)!”.

    ZAPIERDOLASTE Evi :) :) :)
    Siąść i patrzeć tak w dal na bezkresny bezmiar przestworza, no też bym tak chciała. Przypomina mi się Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu nad Wisłą – spuszczasz nogi jak z obłoczka Pana Boga i spozierasz na świat. Byle nie patrzeć w dół.

    No i babo… Mam to KSU na MP3 i jak słucham teraz w pracy to nie Bieszczady z pierwowzoru, nie Beskidy z nadania, ale Kanion z przekonania mam od Twojej wyprawy na myśli:

    Dosyć często rozważam
    Co jest warte me życie
    Setka zgranych kawałków
    Miraż bycia na szczycie
    W takich chwilach najczęściej
    Ruszam gdzieś w Połoniny
    Tam zmęczony wspinaczką
    Człowiek staje się inny

    Tam na dole zostało
    Wszystko to co cię męczy
    Patrząc z góry wokoło
    Świat wydaje się lepszy

    Uczesane przez wiatry
    Gołe szczyty Połonin
    Proszą byś po nich poszedł
    Biesom, Czadom się skłonił
    Z twarzą mokrą od deszczu
    Przeziębnięty, zmęczony
    Od złych rzeczy na dole
    Jesteś mgłą oddzielony

    Pozdrawiam Was! :*

  6. Tips_Senior pisze:

    No, no…. Szacuneczek Evito, piękna wycieczka.
    Ew, do Ameryki daleko, do Colorado jeszcze dalej, ale jest coś podobnego znacznie bliżej. W Norwegii jest tak zwana Skała Trolli-Trolltunga. To naturalny balkon, który od poziomu wody w fiordzie dzieli „zaledwie” około 700 metrów… powietrza. Popatrzcie sami
    http://www.youtube.com/watch?v=SZLE4XUhc24
    Nie byłem tam, a szkoda. Największa przewieszka nad wodą jaką odwiedziłem (też w Norwegii) miała 220 metrów. „Grande Canale” jest z pewnością niepowtarzalny, ale wrażenia ze zwiedzania Trolltunga muszą być bardzo podobne, a zawsze to tylko 40 minut lotu. To co, kochani, kiedy lecimy?

  7. ew pisze:

    O! Fajny chłopek na filmiku, ale? Nie zagląda w dół na stojąco, tylko kładzie się i dopiero tak zerka w otchłań.
    A to mi przypomina Tomka, gdy w Tatrach, na jakiejś półce skalnej, też „wystawił” na leżąco tylko jedno oko poza nią, i tak się ślepił w przepaść.
    Dlaczego ten chłopek też? Widocznie takie są moi drodzy zasady bezpieczeństwa, nawet największy chojrak, może nagle wbrew sobie dostać zawrotu głowy i zrobić salto mortale. Hop.
    Norwegia naprawdę ma niepowtarzalny koloryt. Pamiętamy Niebieską pigułkę Tiny, tu jakby widzę to samo. Czysty, sterylny, zmrożony błękit, do tego aż 700 metrów. No piękne!
    Pojademy jak zarobimy, a to za jakieś 100 lat :)

    A komentarze pod wpisem norweskim mi przypomniały, że chcę nad „Bug, Narew, Liwiec.. ” :(

  8. maria pisze:

    Ahojte!
    Chcela by som vidieť Veľký Kaňon na vlastné oči, vdýchnuť vzduch, z plných pľúc, cítiť vietor na lícach… vnímať ten priestor… zalietať si ako vták, orol, alebo kondor.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>