Na dziedzińcu górnego zamku w Niedzicy, można spotkać nie tylko tak piękne beskidzkie dziewczyny, ale i zjawę nienaturalnego wzrostu kobiety w bieli, wysoką aż do sklepienia… Według legendy to właśnie duch zasztyletowanej Uminy, która podobno spoczywa tu w srebrnej trumnie wraz z tajemniczym dokumentem.

Główną bohaterką tej całej legendy jest Umina, inkaska księżniczka, która w drugiej połowie XVIII wieku pomieszkiwała krótko w tym oto zamku. A wszystko zaczęło się od momentu, gdy potomek węgierskiego rodu Sebastian Berzevicy, po zawodzie miłosnym wyruszył aż do Ameryki Południowej, nie tylko w poszukiwaniu przygód, ale i zapewne majątku. I go znalazł. Po kilku latach,
osiadł bowiem w Peru żeniąc się z Indianką ze szlachetnego rodu władców państwa Inków. Urodziło im się jedno dziecko, córeczka Umina, którą już w wieku piętnastu lat wydano za mąż, za równego sobie, z równie jak ona świetnej inkaskiej rodziny, kawalera imieniem Tupak Amaru. I wszystko byłoby dobrze, ale w 1780 roku wybucha w Peru powstanie przeciwko Hiszpanom, a na jego czele staje jeden z krewnych męża Uminy. Po upadku powstania, Hiszpanie zaczynają się mścić na wszystkich, którzy w nim brali czynny udział lub mu chociaż sprzyjali. I nie inaczej staje się z naszą rodziną. Sebastian Berzevic z córką i zięciem, oraz należną mu częścią legendarnego skarbu Inków, zostaje zmuszony uciekać do Europy. Ale i tu nie zaznaje rodzina spokoju – w Wenecji mąż Uminy zostaje zasztyletowany przez? Oczywiście przez Hiszpanów. Sebastian z Uminą, i jej kilkumiesięcznym synem Antonim, (urodzonym jeszcze w Wenecji), zbiegają zatem na północne Węgry (od 1920 r. Polska), właśnie do zamku w Niedzicy. Po śmierci ojca, teraz Antonio jest spadkobiercą majątku Inków. Ale niestety, i tu również nie cieszą się oni długo spokojem. Na wspomnianym dziedzińcu niedzickiego zamku, przed wejściem do kaplicy, Umina także zostaje zasztyletowana przez żądnych krwi Hiszpanów. Berzewicy swojego wnuka ratuje oddając go do adopcji kuzynom Beneszom, jednocześnie scedując nań majątek. Antoni znając rodzinną tajemnicę swego pochodzenia, nawet na łożu śmierci zaklina jeszcze swych synów, aby porzucili pomysł szukania skarbu, gdyż ciąży na nim okropne przekleństwo. Być może w srebrnej trumnie Uminy, pismem węzełkowym “kipu”, sporządzono wskazówkę jak dotrzeć do skarbu Inków, być może…

Niedzicki zamek stale penetrują archeolodzy i konserwatorzy. Nie znaleźli jednak dotychczas ani skarbu, ani grobowca ze srebrną trumną. Jedyny pewnik, to bardzo możliwe spotkanie w okolicach zamku, nie tylko straszącej zjawy, ale i tak pięknych kobiet, z… nogami sięgającymi sklepienia – ewolny
fot. Kinga Niedzica










Pięknie, zaprawdę pięknie.
„Piękność” takich miejsc, zawdzięczamy nie architekturze, wyglądowi, lub dystyngowanym kształtom. To historia, historia ludzkich losów, czasami tak pokręconych, że aż wprost nie do uwierzenia, podnosi atrakcyjność obiektów. Bywa na przykład, że kupa kamieni właśnie tylko dzięki jakiejś niesłychanie mrocznej legendzie, jest oblężona przez tłumy turystów.
Niedzica piękna poprzez tą nieprawdopodobnie tragiczną historię rodziny. Miałyśmy kiedyś ochotę na dwudniowy wyjazd tam, ale… dojazd. Fatalny wręcz dojazd skutecznie nas zniechęcił.
Dlatego cieszę się ogromnie, że Kinga dała się wreszcie namówić na podzielenie z nami klimatem z nad Dunajca. Bywa i w innych równie ciekawych miejscach, więc po cichu liczę, że nie zapomni o ecodniu stąd z nadzieją czekam na więcej.
pzdr
Złota – Dunaju, czy Dunajca?
A drugie pytanie… Ta piękna „Biała Dama” na zdjęciach to, jak mam rozumieć, Kinga? To może pojawi się w tym charakterze i w Kórniku pod Poznaniem, gdzie w pałacu straszy bodaj najsłynniejsza polska „Biała Dama”, Teofila z Działyńskich.
Wielkopolskie pyry zapraszają!
„Spływ Dunajcem”!
A remont Pogorii na ecodzien czy… tymczasa? Hehe sprawdź nagłówek wysłanego materiału
No fakt, „wymkło” mi się, przepraszam.
Nie przepraszaj! Cała przyjemność po mojej stronie
Cieszę się ogromnie, że „wymknął” Ci się tak fajny materiał. Będzie już jutro.
I jeszcze, tak sobie myślę, skoro rzecz działa się w XVIII wieku, więc może już dawno spenetrowano doszczętnie trumnę Uminy? Nie tylko ograbiono, ale i zatarto po niej ślady? Zbeszczeszczenie grobu w poszukiwaniu mapy kierującej do legendarnego skarbu Inków, przecież to jest do wyobrażenia. Czasy konkwistadorów były nie mniej okrutne niż naszych dzisiejszych złodziei.
Oraz, na zdjęciach duch Uminy. Nie czujesz jak straszy?!
Co to jest? – XIIIV ???????????
Wabik na komentarz
Pozdrawiam!
Zaujímavá povesť,pekný zámok.Kinga,dúfam,že počítame ešte veľa takých príspevkov od teba.:)