Jak się powiedziało A, to trzeba B, a może nawet i C, choćby i po kilku miesiącach zwłoki. Niestety. Pewna feministka stwierdziła, że nie pojmuje natury. Rodzenie dzieci, do którego mężczyźni są niezdolni, jest przecież tak ciężkim wysiłkiem, że biologicznie rzecz biorąc byłoby rozsądniej, gdyby mężczyźni ponosili przynajmniej główny ciężar w wychowywaniu dzieci. Dlaczego jej ideał znalazł urzeczywistnienie tylko u nielicznych gatunków? Przecież samica dzięki temu może napełnić jajami więcej gniazd i w każdym zostawić samca, który mógłby się realizować w ojcostwie.

Otóż samica potrafiąc wychować dzieci o własnych siłach, często uważa, że ojciec jest zbyteczny, a czasem wręcz szkodliwy. W rezultacie samce tych gatunków nie mają ani śladu popędu ojcowskiego i zagrażają życiu swoich dzieci wykazując skłonność do kanibalizmu i kronizmu. Takim wyrazistym przykładem są samce piżmowca, chomika polnego, niedźwiedzia białego, które mają zakaz wstępu do rodzinnego gniazda. Od chwili przyjścia na świat dzieci rośnie agresywność matki przeciw wszystkiemu co zagraża jej dzieciom. Popęd macierzyński, który wyzwala najczulsze uczucia do dzieci, wyzwala równocześnie wściekłą furię przeciwko niepotrzebnemu już samcowi. Przykre, że spotykane również nierzadko wśród ludzi.

Czasem słusznie, bo trafiają się i głupi ojcowie. Siewka złota, gdy spostrzeże lisa zaczyna kuleć, ciągnie po ziemi jedno skrzydło. Udając łatwą, zranioną zdobycz odciąga w ten sposób napastnika jak najdalej od gniazda. Ale wtedy o zgrozo samiec zamiast pomagać przy tej akcji, próbuje kopulować z nią, co przynosi opłakane skutki. A gdy gazela Thomsona staje na przeciw szakalom, by chronić młodego cielaczka zdarza się, że kozioł pędzi nagle jak oszalały nie po to by pomóc, lecz żeby powstrzymać ją przed przejściem na terytorium sąsiedniego kozła. Los dziecka jest mu obojętny, bo interesuje się utrzymaniem w całości swojego haremu. Czyżby dlatego, że kozioł nie jest biologicznym ojcem cielaczka, bowiem matka spłodziła go rok wcześniej z innym samcem, więc jest on tu „tylko” ojczymem?

Jednak największym niebezpieczeństwem dla matki i dziecka są przystojni panowie. Na przykład ojcowie ptaków rajskich, batalionów, amerykańskich głuszców i cietrzewi pyszniąc się bajecznym, błyszczącym, barwnym upierzeniem wabią samice do kopulacji. Ale zaraz po dopełnieniu aktu seksualnego te oddalają się, ponieważ piękność samców może zdradzić wrogom gniazdo z jajami lub pisklętami. Tutaj więc ojciec wykorzystywany jest tylko do kopulacji i do niczego więcej. W wielu przypadkach taki bezużyteczny ojciec to niestety dodatkowa, niepotrzebna gęba do wyżywienia. Tak jest w przypadku kaczki krzyżówki – samiec zdolny tylko do przygód zamiast popracować dla matki i dzieci, jest przez nią traktowany za kogoś zbędnego. Tendencja ta jest jeszcze bardziej spotęgowana u pszczół, gdzie po weselnym locie królowej samce zostają wyeliminowane jako szkodniki – w czasie tak zwanej rzezi trutni zostają skazane przez robotnice na śmierć.

Stąd tylko jeden krok do weselnych obyczajów niektórych pająków. Z reguły bowiem u tych gatunków, gdzie samiec w porównaniu z samicą jest karzełkiem, zostaje bezpośrednio po kopulacji zjedzony. Ten rodzaj kanibalizmu odkryty u modliszek i innych owadów „przypisywany” jest często niezbyt słusznie i feministkom. Jakkolwiek to danie nie jest obfite, to jednak ojciec służy przynajmniej w ten skromny sposób jako odżywka dla samicy i przyszłych dzieci.

Na koniec już, uprzedzając powtórne niepokoje Tomka, „a jeszcze nie daje mi spokoju “wyzerowana”? Nie można wyzerować roli decydującej dla powstania tej rodziny i właśnie u zwierząt jest to najdoskonalej widoczne, bo bez trutnia nie byłoby niczego jak powiedział Kononowicz :) ” Przypominam deklaracje jakim chce się być ojcem. W zestawieniu tych planów z hmmm dawcą nasienia, li tylko reproduktorem, bankiem spermy, pojawia się określenie “wyzerowana”, bo zostali już “po” odsunięci na plan dalszy, by nie rzec wyautowani całkiem poza nawias rodziny. No chyba, że “rolą samca w RODZINIE” jest dać li tylko nasienie…  ew
Źródło: Vitus B. Droschner „Rodzinne gniazdo”
fot.cam USA

Tag: ,

11 komentarzy do “Wyzerowana rola samca w rodzinie cz. 2”

  1. Tomek pisze:

    „Kobiety dźwigają brzemię świata, lecz mężczyźni niosą magię – super gęstą spermę, która wytrysła z nicości i spowodowała Wielki Wybuch.” John Updike

  2. ew pisze:

    Taa, John jako facet wie co mówi. Bywa, że nadmiar tej super gęstej uderza, uciskając zwoje mózgowe.

  3. Tomek pisze:

    Ale wczytaj się w ten cytat. Piękny jest. To wspaniała pochwała kobiety i mężczyzny. „Kobiety dźwigają brzemię świata” czyż nie cieszy takie wyznanie? Czyż nie jest to przejaw szacunku? Ale jak zaznaczyć „zdrową” równość, naturalną równość (nie mylić z ideologiczną). „(…)mężczyźni niosą magię – super gęstą spermę, która wytrysła z nicości i spowodowała Wielki Wybuch” oto ten doskonały wniosek i postawienie znaku równości między nami. Nie zazdrośćmy sobie nawzajem „dźwigania brzemienia świata” i „niesienia magii” a doceniajmy te dary którymi jesteśmy obdzieleni.

  4. ew pisze:

    Brzemię i magia są tożsame? Ja wolę magię, czemu muszę dźwigać brzemię?

  5. Tomek pisze:

    Ponieważ zarówno to co opisane jako brzemię jak i magia mają wielką moc. Jedynie to, że człowiek został zakażony technologią i czasem na myślenie dążącym do podważania wniosków już dawno istniejących prowadzi do tej niepotrzebnej zazdrości. Bo cóż my sobie zazdrościmy? Magią można nazwać noszenie brzemienia tak samo jak Wielki Wybuch. Tak samo jak noszenie brzemienia i magię tworzenia złączyć w jedno.

  6. Tips_Senior pisze:

    EW zważ na taka rzecz. Przytoczony cytat jest piękny, ale raczej „współczesny” czyli powstały w naszej cywilizacji. W pierwotnych kulturach było raczej odwrotnie – kobieta dysponowała magią dawania życia a mężczyzna dźwigał brzemię jego utrzymania „przy życiu”. Podobnie jest u wielu zwierząt. Czy nie uważasz, że owo odwrócenie zagadnienia które dokonało się w ostatnich tysiącleciach jest najlepszym dowodem na potwierdzenie tezy stawianej przez Tomka – „Nie zazdrośćmy sobie nawzajem “dźwigania brzemienia świata” i “niesienia magii” a doceniajmy te dary którymi jesteśmy obdzieleni.”
    Uprzedzając złośliwe komentarze – miałem takie przemyślenia wcześniej niż przeczytałem „Kod Leonarda”. ;)

  7. ew pisze:

    Agnieszka Wolny-Hamkało, opublikowała w GW recenzję książki „Brzemię” Jeanette Winterson. Nie będę cytować tej wypowiedzi, skupię się jedynie na zdaniu, z którym polemizuje autor wspomnianej powyżej książki.
    Zdanie z „Lekkości bytu” Kundera, mianowicie, że „Im cięższe brzemię, tym nasze życie bliższe jest ziemi, tym jest realniejsze i prawdziwsze”.

    Fajnie nie? Nie narzekajmy już zatem więcej na los. Brzemię jest trendy, jest proeko :)

  8. Tips_Senior pisze:

    Sorry za off-a, EW masz pocztę.

  9. evita_duarte pisze:

    Tu się z Tipsem zgodzę, niestety z Tomkiem nie. Kto choć raz poobserwuje ciężarną kobietę i naprawdę zastanowi się nad tym, że oto tam w jej ciele rośnie nowe ciało, które stanie się człowiekiem, coż ten dopiero wie czym jest magia. Nie ma nawet porównania z magią praną razem z prześcieradłem po gorącej nocy.
    A brzemię coż nie zrzucajmy brzemienia na jedną osobę- ono jest za ciężkie żeby je nieść samotnie czy to przez kobietę czy mężczyznę. Na szczęście mamy feministki i one wiedzą czym jest partnerstwo :)

  10. ew pisze:

    Tak, to wyjątek potwierdzający regułę – brzemię będące magią.

  11. elon pisze:

    Piekna zaplata za sex z modliszka-podobno samiec jest tak napalony , ze nawet nie czuje ze partnerka go zzera po kawalku-nie dosc ze jej dobrze zrobi to jeszcze sobie poje do syta.
    Bardzo ciekawy artykul, duzo cech mozna przypisac ludziom. U niektorych gatunkow instynkt macierzynski jest tak silny ze nie pogardza swoim partnerem-dobrze ze tej cechy nie ma u ludzi-biedni byliby nasi mezczyzni -dobry sex a potem obfita kolacja oczywiscie juz tylko dla jednej osoby. Swobodnie chodzacy po ulicy byliby tylko kastraci i pedaly-Seksmisja 2…

Napisz komentarz (nowi użytkownicy podlegają moderacji)

Pomocne: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>