Rozpoczęliśmy wędrówkę z Korbielowa, wchodząc na niebieski szlak po Słowackiej stronie. Początkowo kluczyliśmy po świetnie oznakowanym, ale nie wydeptanym przez Słowaków lesie. Co chwilę wchodziło się w jakieś krzaki i trudno było zrobić zdjęcie z dołu, wybierając ten akurat szlak. Wyżej było już łatwiej choć przyznam, że Pilsko dało popalić. W końcu to drugi najwyższy szczyt w Beskidach po Babiej Górze. Jednak widoki ze szczytu wynagradzają zmęczenie. Babia Góra przedstawia się w pełnej krasie a na horyzoncie cieszą oczy ukochane Tatry. Wspominałem jak to z Sarniej Skały patrzyłem kiedyś na Pilsko. A Pilsko ma coś z Tatrami wspólnego. Podobne ukształtowanie terenu, skalisty szczyt, wrażenie ogromu bo przecież to ponad 1500 m n.p.m.
Poniżej widok z Pilska na Tatry:


I widok z Pilska na Babią Górę:



fot. Tomek Pilsko










Zła sława góry, to zazwyczaj najlepsza jej reklama. I może dlatego splendor to Pilsko, a nie wbrew wszelkim przesłankom Babia. Bo przecież wyższa, ba, najwyższa i do tego trudna, poza tym Królowa Pogody, i z widokami nie tylko na Tatry, ale i przedmieścia Krakowa, w dodatku różańcem górskim – wielkim, czerwonym kwiatem – rosnącym tylko w czterech miejscach w Polsce.
No pięknie Tomek, piękne zdjęcia, piękne widoki. Ale po sms „jemy sobie jagódki na szczycie Pilska, pogoda rewelacyjna” jeszcze to „w ten weekend spojrzę na Pilsko z drugiej strony – z Tatr”. To jawne znęcanie się, nie przyjaźń
PS.
Dla wytrwałych, wieczorkiem, na zamknięcie tego pięknego dnia, bonus.
pzdr
Widoki aż dech zapiera, jakbym była na szczycie.
Podziwiam Twoją odwagę przy zdobywaniu Pilska. Pozdrawiam!
Psi Zębie witaj!
Podziwiasz? To co powiesz na Orlą Perć? Proszę wejdź tam:
http://ecodzien.pl/2009/10/04/%E2%80%9Eorla-perc%E2%80%9D-czyli-cos-dla-milosnikow-klamerek-lancuchow-i-drabinek/#comments
Odwaga nie jest ważna. Widziałem ludzi co to wchodzili na jakiś szczyt nie rozglądając się po drodze a na samym wierzchołku poklepali najwyższy punkt i dawaj wracać i opowiadać gdzie to nie byli, czego to nie zdobyli.
Pewnego razu przeliczyłem siły i wybrałem zbyt długi szlak. Nie starczyło sił na kontynuowanie drogi na szczyt. Zrezygnowałem ale do tej pory wspominam tamtą wędrówkę. Szemrzący strumień dający znać to z lewej to z prawej, rdzawe drzewa w środkowej warstwie góry, głos lasu… to pozostało w sercu i tym się cieszyłem a zdobycie czegokolwiek dla własnej dumy czy chęci wzbudzenia czyjegoś podziwu.
Dokładnie, o wiele więcej trzeba mieć odwagi, by na przykład przyznać się przed innymi do błędu. Zatem odwaga cywilna jest ważniejsza.
Ale i wyższa liczba, wcale nie jest wyznacznikiem stopnia trudności. Z wycieczki na Rycerzową, po przejściu spacerniakiem raptem kawałeczka, nagle znalazłyśmy się na Bendoszce Wielkiej, na 1144 m. n.p.m. Sporo nie? Bardzo często dużo niższe górki mają naprawdę bandyckie podejścia, bo wszystko zależy od wysokości z której się startuje, jak i dostępu do samego szczytu.