
Krzesanica (slov. Kresanica 2122 m n.p.m.) – mój faworyt wśród Czerwonych Wierchów. To mroczna góra posiadająca swój niepowtarzalny klimat. To iście księżycowy klimat. Na początku niepozorny, niczym nie różniący się od reszty widok, a po drodze góra nieoczekiwanie szokuje. W pewnym momencie naszym oczom ukazuje się widok drugiej strony tego szczytu. I wtedy nagle okazuje się, że góra jest ścięta w połowie, jak sama nazwa wskazuje jakby ją ktoś okrzesał, jakby się zawaliła, pękła w połowie.
Z Krzesanicy rozpościerają się przepiękne widoki na stronę słowacką. Tamte góry są nie naznaczone nitkami szlaków, są takie dziewicze i dzikie. Krzesanicę nazywam Mroczną stroną Czerwonych Wierchów, ale za to posiadającą swój niepowtarzalny czar.
Kocham Krzesanicę:


Słowacka strona:



Widok w przepaść:

Widoki:





Zerkający Giewont:

CDN
fot. Tomek Tatry
Grafika: Chris Miekina









Baner, a na nim monumentalne, piękne góry i ascetycznie tylko ten nożyk, torba, kapelusz – Tadzikowy czy Indiany? Po tej scenografii reszta w domyśle, tak jak na Twoich fotach. Ewolucję przeszedłeś przeogromną kolego, wychynąłeś nam tu jak z poczwarki motyl. Ukrywałeś się dotychczas w kokonie pióra jako „bezaparatowiec”, a tymczasem od niedawna Twoje wpisy to kilka zdań a reszta na zdjęciach i w wyobraźni. Zaczynasz się coraz śmielej i odważniej wypowiadać obrazem a nie słowem jak dawniej.
Zauważ jak nic na tych fotografiach nie zakłóca tego majestatu cudownych gór. Tylko gra koloru, gra światła i resztę, jeśli tylko chcesz, sam sobie czytelniku dopowiedz.
Po Twoich opisach gór, muzycy komponowali utwory vide Kościelec. Piszesz „kocham Krzesanicę”, no ja kocham Cię za te Twoje Tatry. Kategoria Naj.
Faktycznie to chyba królowa taka dostojna, majestatyczna. Myślę sobie że fajnie byłoby pojechać tam i doświadczyć tych wrażeń na własnej skórze. Elu mam nadzieje że jest to do zrobienia.
Pięknie fotografie Tomku
zazdrosze Ci
że tam byłeś ja też chce
Majestat taki, że aż zatęchło wszystkich w milczeniu. Nic to, najważniejszy jest constans.
W sam raz starczy na tą barową pogodę
Ewa będziemy tam, tylko póki co w portfelu sama dwudziestka z romańską rotundą z Cieszyna
Gdyby zdobywać Krzesanicę idąc szlakiem od Doliny Kościeliskiej przez Ciemniak to można się przerazić. Wygląda jak góra z Orlej Perci. A naprawdę jest równie prosta do pokonania jak reszta Czerwonych Wierchów. Jest wiele opinii, że tam z Krzesanicy rozciągają się najpiękniejsze widoki na Tatry i zgadzam się z tym.
Ale najpiękniejsze w tym wszystkim moi drodzy jest coś innego. Piszesz „bezaparatowiec”. poprzednim razem też byłem ogromnie zauroczony tamtym miejscem. Teraz doszedł jednak pewien szczególik. Mogłem to miejsce pokazać komuś. Patrzeć jak na twarzy Korali maluje się zachwyt. To bezcenne móc się dzielić swoim szczęściem, pasją..
Tomku, jako odpowiedź polecam mój komentarz spod Małołączniaka:
- „Bo człowiek jest stworzeniem stadnym… ” http://ecodzien.pl/2009/10/07/tomek-w-krainie-czerwonych-wierchow-malolaczniak-2096-m-npm/#comment-6044
A życie to zbiór takich szczególików. W takiej chwili, móc mieć obok tak bliską osobę – bezcenne!
Veľmi pekné fotky, Tomek. Tie hory sú naozaj nádherné.