Św. Juda Tadeusz, patron spraw beznadziejnych

St. Jude Thaddaeus -  Apostoł

Ur. w I połowie I wieku w Galileii. Zostawił po sobie krótki list, który należy do Ksiąg Pisma Świętego. List pisany pięknym językiem świadczy o  dobrym wykształceniu autora. Atrybutami Judy są: barka rybacka, kamienie, krzyż, księga, maczuga, miecz, laska, pałki, którymi został zabity i topór. Męczeńska śmierć  dopadła go w Libanie lub Persji, gdzie głosił ewangelię, spełniając tym samym, obietnicę Jezusa. Bowiem gdy tamtejszy król zaprosił Chrystusa do siebie, usłyszał, że  wysłany  zostanie tam uczeń.

Kult św. Judy Tadeusza, patrona spraw  trudnych i beznadziejnych, jest wciąż żywy w wielu krajach, również w Polsce.

Nasuwa się pytanie, dlaczego Ewangeliści św. Judę, „brata” Pana Jezusa nawet z nim ponoć spokrewnionego, stawiają w wykazach na tak dalekim miejscu, podobnie jak Szymona i Jakuba Młodszego? Otóż nie umniejszają ich czci, lecz jest to po prostu wynik przyjętej zasady, biorącej pod uwagę kolejność przystąpienia do grona Apostołów.

Ciało Judy znajduje się w bazylice św. Piotra w Rzymie.  Święto jego imienia Kościół katolicki obchodzi 28 października, a Kościoły wschodnie 19 czerwca – ew

***
O święty Judo Tadeuszu, krewny Chrystusa Pana, wielki Apostole i Męczenniku, sławny cnotami i cudami, Ty jesteś potężnym Orędownikiem w przykrych położeniach i sprawach rozpaczliwych. Przychodzę do Ciebie z pokorą i ufnością i z głębi duszy wzywam Twojej przed Bogiem pomocy. O święty mój Patronie, któremu Bóg dał przywilej ratowania w wypadkach, gdzie już nie ma nadziei pomocy, spojrzyj na mnie łaskawie. Oto życie moje pełne cierpień i boleści; dzień za dniem upływa w ucisku, a serce moje wezbrało goryczą. Drogi mojego życia gęstym pokryły się cierpieniem i ledwie dzień mija bez troski i łez. Umysł mój otoczony ciemnością; niepokój, zniechęcenie i rozpacz nawet wdzierają się do duszy tak, iż niemal zapominam o Boskiej Opatrzności.
O święty mój Orędowniku, ty mnie nie możesz opuścić w tym moim smutnym położeniu. Nie odejdę od stóp Twoich, dopóki mnie nie wysłuchasz. Pospiesz ku ratunkowi mojemu, a wdzięczność moją okazywać Ci będę przez całe życie, szerząc cześć Twoją. Amen.
***
Najsłodszy Panie Jezu Chryste, w zjednoczeniu z niepojętą niebiańską chwałą, która z Trójcy Przenajświętszej spływa na ludzkość całą, na Pannę Najświętszą, na wszystkich aniołów i świętych, sławię, uwielbiam i składam Ci dzięki za łaski i dary, którymi obdarzyłeś Twego wybranego Apostoła, co miał szczęście do Twojej rodziny się zaliczać. Błagam Cię, racz mi udzielić Twej łaski dla jego zasług i wspieraj mnie za jego przyczyną we wszelkich potrzebach. Amen.
***

fot. Obraz El Greco 1606
Zobacz więcej:
- Św. Juda Tadeusz apostoł

Z przyczyn technicznych, od dziś zanośmy nasze modlitwy w ciszy i skupieniu… mam nadzieję, że nie tylko święty mnie zrozumie.

A jako kropkę nad i dopiszę…

Więcej rzeczy jest osiąganych przez modlitwę niż świat jest w stanie sobie wymarzyć – Alfred, Lord Tennyson.

Podobno tylko wybrańcy cierpią, bo właśnie cierpiąc mają szansę skierować się w stronę modlitw.

Niektórzy z nas wiedzą, że się modlą. Inni myślą, że nie – ponieważ nie padają na kolana rano i wieczorem. Ale przecież siedzą całą noc przy chorym dziecku, robią zakupy dla starszych rodziców, borykają się trudnym życiem z alkoholikiem, wspierają marzenia tych, których kochają, swą ciężką pracą lub pomocą przy ich dzieciach. Pomagają przyjacielowi w rozpaczy, towarzyszą przyjaciółce w radości, troszczą się o swoje ciało i duszę. To też jest modlitwa.

Bez względu na to, czy zdajemy sobie sprawę czy nie – to modlimy się każdym oddechem, uderzeniem serca, uśmiechem. Modlimy się pragnieniem, oczekiwaniem, tęsknotą, głodem, wzrokiem, żalem. Modlimy rozczarowaniem, zniechęceniem, desperacją, niewiarą. Modlimy się złością, wściekłością, zazdrością. Modlimy przyjemnością, zadowoleniem, szczęściem, radością, uniesieniem. Modlimy wdzięcznością, uznaniem, docenieniem, akceptacją, ulgą. Modlimy się, kiedy pocieszamy, kiedy wspieramy. Modlimy, kiedy się śmiejemy i kiedy płaczemy. Modlimy się, kiedy pracujemy i kiedy bawimy. Modlimy się, kiedy kochamy ukochanego partnera i kiedy przygotowujemy komuś posiłek.

Modlitwą jest choroba. Modlitwą jest nasze życie. Modlitwa to dzieło sztuki, namalowana mandala, zapalona świeczka, napisana książka, wiersz lub utwór muzyczny.

Tak czy inaczej ciągle się modlimy. To jak żyjemy, celebrujemy, szanujemy jest modlitwą. Po prostu jedne modlitwy są lepsze od innych, a świadome modlitwy są najlepsze, bo świadome życie jest najpiękniejsze…  – Ela Wolny
Moc-modlitwy-a-medycyna
ps.
Inspiracją tych pięknych rozważań, są luźne zapiski od rozmodlonej Helenki, która jest już kilka lat po operacji onkologicznej i wszystko OK!