ew on październik 18th, 2009

Prawie dostała ścierką przez łeb. Szybko wrzuciła piąty bieg i pięknym ślizgiem zmieniła tor lotu. Udało się. Jeszcze raz udało się nie dostać piorunem. Zapikowała w stronę otwartego okna i wyleciała w wolną przestrzeń. To lubi, rozwinąć skrzydła, poczuć, że świat należy do niej. Żadnych ograniczeń, ścian, szyb, niepotrzebnych sprzętów. Gdyby nie chęć przeżycia w dobrobycie, nie ryzykowałaby ponownych eskapad do ludzi. Ale te ich kromeczki, dżemiki, wędlinki porozkładane i czekające nań. Z pełnym brzuchem i rozwianym włosem leciała sobie w stronę słońca bzz, bzz, bzzz…

Chwila beztroskiej nieuwagi i nagle poczuła ostre uderzenie. Żołądek i serce zamieniły się miejscami, a flaki otarły o mózg. Jak na lotniskowcu coś złapało ją w pół i nie pozwoliło lecieć dalej. Odrzuciło w tył, szarpnęło rykoszetem do przodu, zatrzęsło niemiłosiernie i wreszcie zatrzymało.
Pajęcza sieć!

Serce biło jak oszalałe. Jakże zrobiła się wielkomiejska. Żówna  jej były, ścieki, kanały, ubikacje i śmietniki. Zapomniała tylko, że w pachnących jaśminem krzakach żerują one - Pająki!
Sieć, a na niej kilka błyszczących, jak diamenty w słońcu, kropli porannej rosy i ona. Unieruchomiona, zniewolona, czekająca na powrót właściciela. Całe życie przebiegło przed oczami. Czy śmierć boli?
Samotna mucha w tłumie ludzi. Rozpłakała się siadając na stopniach pajęczyny. Bez pożegnania, bez wyjaśnienia zatrzaśnie drzwi, nie pozwoli zagnieździć się symbiozie, żyć i dać żyć innym…
Teraz pewnie wszedł gdzieś w zakamarek, obserwuje ją, ostrzy swe sztućce i pewnie nawet go nie ujrzy, będzie czujny, nie wystawi się na jej spojrzenie, zrobi to incognito, z zaskoczenia - nienażarty gentleman z  obślinioną brodą.
A ona nie zdąży nikomu powiedzieć, że umiera. Sparaliżował ją strach, strach przed zapomnieniem, nicością, niebytem, opuszczeniem na zawsze. Nie chce tracić tej nici, tego mostu precyzyjnie zbudowanego z pajęczej nici, i łączącego ją  tak delikatnie z resztką ulubionego życia.  Misternego pomostu narażonego na zbyt gwałtowne ruchy jak ten… a wszystko właśnie przez ten strach. Głupi, niezrozumiały, irracjonalny. Bo co mógłby jej zrobić? Jest wielka lecz w zetknięciu ze wstydem i swą muszą kobiecością - malutki muszy robaczek, przebierający bezradnie nóżkami, skrzydełkami, by uciec stąd jak najszybciej do swej kryjówki. O ironio opuściła ją, opuściła przyjazny dom, by być wolną, a teraz w tej pajęczej sieci, może tylko czekać.
Nastawiła się na odbiór drgań fal łącza. Zamknęła oczy, by wyostrzyć swe zmysły. I czeka.

Lecz nawet ona ma już dość.
Ta ręka odganiająca, ta packa wyrzucana w powietrze jak z katapulty. Zryw, szybkość, refleks, przylepiony uśmiech na pysku pomagał dotychczas, przymykanie oczu, udawanie, że się nie dostrzega tego, iż się jest niepotrzebnym, niechcianym, niepożądanym towarzyszem - zbędnym sprzętem. Malkontenctwo ukrywające nieudolnie życiową nieporadność prędzej czy później wychodzi bokiem nawet takim gzom jak nieustępliwa mucha.
Dziwi i to, że mamałyga na brudnych paluchach, która odzyskała wolność, chyba wcale jej nie oczekiwała, nie chciała i nie potrafi z niej tak naprawdę skorzystać. Bo co to jest wolność? Czyż wolnością nie jest umiejętność dozowania sobie spraw, które dotychczas przynosiły przyjemność? Mucha uważa, że tak - samokontrola i umiejętność cieszenia z życia, optymizm i nie umartwianie  na siłę. A pajęcze kontakty rajcują chyba jedynie kogoś, kto na inne kontakty nie jest otwarty i nie otworzy się, bo może właz, zamurowany jest już dawno skapaną, spierdołowaciałą woskowiną. Wolność w rozumieniu tego słowa, przez statystycznego  strusia, to zawieszanie lepa pod sufitem - swoiste zakaz wjazdu. Niby czyściutko, ale ucho odbiera przecież powolne, obumierające bzyczenie zniewolonych. A i oko od czasu do czasu zerknie i przyprawi wnętrzności o mdłości…

A wolność to otwarte okno na świat, na życie, na ludzi, na mimochodem wlatujące i wylatujące swobodnie muchy. Obcowanie z nimi, z przyrodą, ze światem. Czystość czystego, przepływającego swobodnie powietrza.

Zrozumienie, że każdy ma w życiu swoje miejsce: ma pan, ma jego pies, żona pana, ale i inne stworzenia np pchła na psie lub wsza na panu, ale i kochanek na pani. Kto tego nie rozumie zamyka się. Po otwarciu krat klatki mówi “nie chcę”, chowa się w kącie, zamyka oczy i jak małe dziecko udaje, że go nie ma, więc nie ma problemu. A problem jest, bo okazuje się, że mucha  jest tylko afrodyzjakiem pomocnym w istnieniu. Dozowana porcjami pomaga funkcjonować coraz to lepiej, ale nie na zewnątrz klatki. Wewnątrz. W środku dusznego, ciemnego, półmrocznego, zakłamanego pomieszczenia pełnego obcych sobie ludzi - tak, tu jest potrzebna.

Hiszpanka wyfrunęła, zabierając z sobą pamięć linii papilarnych swego ulubionego pisarza. King, by się nie powstydził, bo już się czerwieni ze wstydu… za Misery. Paul Shelton pisał, żeby zarobić na życie, potem pisał, by pozostać przy życiu. Mucha wyleciała, by skorzystać z życia, po drodze tracąc kontakt z Paulem. A ten  pozostał  w zamknięciu swej samoświadomości wymyślając coraz to nowe wcielenia Misery i obarczając ją swym ubezwłasnowolnieniem. Mucha była zbyt małym robaczkiem, by mu uświadomić, że jest wolny, że ma wolną wolę i może, ba! powinien, robić co chce bez lęku wyjść na zewnątrz i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić. Wyjść i wrócić - ew

komentarz do “032 Mucha”

  1. Hmmmmmmmmm…?…?…?…!…??…!…/…X&Y…?…

    Znakomite, ale nie łatwe. Czyżby ukryty feminizm, a może anarchizm albo i inna potwora?! W każdym razie jakiś tam -izm, a one zawsze się dwuznacznie kojarzą. Nie można by tak po prostu, po chłopsku - “Wolność to możliwość wyjścia i wrócenia!” Wtedy nawet chłopy by zrozumiały. ;)

    PS. Brawo Złota!

Trackbacks/Pingbacks

Skomentuj