Dominik

Na południowej części pustyni, po godzinnym marszu na lewo od szlaku żółtego, znajdziemy bunkier, który jest pozostałością po zamierzchłych czasach II wojny światowej. Bunkier ten, jest w bardzo dobrym stanie, mimo tylu lat – to solidna niemiecka konstrukcja.
W okresie międzywojennym, pustynię wykorzystywała do ćwiczeń piechota i artyleria armii Kraków oraz lotnicy z 2 pułku lotniczego z Krakowa. W czasie II wojny światowej, Niemcy przekształcili całą pustynię w doświadczalny poligon lotniczy bazy Udetfeld pod Siewierzem. Luftwaffe wypróbowywała tu różne rodzaje broni m.in. wojenne pociski latające (V1), pociski rakietowe (WGR), bomby kasetowe itp.Także po wyzwoleniu kraju, od 1945 roku pustynia wykorzystywana była przez wojsko. Jako pierwsza, pustynię użytkowała piechota ze środkami wsparcia, a po wywłaszczeniu w 1948 roku również lotnictwo myśliwskie. W tym okresie powstało stanowisko dowodzenia na Czubatce w Kluczach (rozebrane już) i schron obserwacyjny nad Białą Przemszą, który obecnie zarasta las. Schron znajduje się w prawo od lasu brzozowego, który prowadzi do przeprawy przez rzekę.
CDN



Zobacz również:
- Pustynia Błędowska – film Dominik
Tag: Dominik










naprawdę nie rozumiem kto i po co smaruje sprayem po wszystkim po czym się da. I nie rozumiem, dlaczego w Szwecji tego zjawiska nie widziałam, choć ci co bywali w dużym świecie czyli w Sztokholmie albo Goteborgu mówią, że tam też tak malują…Ale ja nie widziałam i w związku z tym znó mnie zazdrość spiera.
Pamiętam ogromną śluzę w Leśniewie pomazaną sprajem w górnych partiach. Aby to zrobić trzeba było się wspiąć bardzo wysoko po gładkim betonie i zastanawiam się czy ta wspinaczka była dla sprayowania czy sprayowanie przy okazji.Pamiętam bunkier w Bakałarzewie, stojący na krawędzi wyrobiska w kopalni żwiru, też pomazany.
Oba miejsca są oddalone od siedzib ludzkich. To się trzeba specjalnie wybrać i jeszcze spray ze sobą targać.
Żebyż jeszcze jeden z drugim cos interesującego namazali. Myśl głęboką lub coś innego, byle z sensem. Niestety. Wygląda na to, że sprayowanie zastępuje niektórym obsikiwanie terenu. Wznieśli się na poziomy cywilizacji : nie leją gdzie stoją. Za to marzą.
Dlatego tak lubię porządne graffiti.
A najbardziej „konstruktywny” napis jaki widziałam był na wysokim murze, wzmacniającym wydmy plaży, w zach-pom. Mur był na tyle wysoki, że służby porządkowe miały z pewnością kłopot go usunąć, skoro trwał. Tfurcy najwidoczniej problemu z dostępem nie mieli. Sceneria ta ostatecznie stała się nawet humorystyczną kanwą wakacyjnych pocztówek – „Każdy ma prawo do orgazmu” – czyż nie?
W książce Kosidowskiego Gdy słońce było Bogiem autor opisał jak to na ścianach starożytnych pompejańskich budynków odczytać można graffiti tamtych czasów. Może kiedyś jak nie zapomnę to zacytuje ale mniej więcej podobne było do naszych dzisiejszych. Też np. „Kocham Krychę”, albo pisali, że nienawidzą jakiegoś bogacza, polityka.
Bo człowiek od zawsze był jednak tylko człowiekiem. Świat mu się zmienia, ale on nie. Zawsze był chytry, pazerny, chciwy, podstępny, kłótliwy. Stąd w jego historii niewiele lat pokoju. Pogoń za modą jest nie tylko dziś wynikiem próżności. Jakąż bogatą, misternie zdzierganą odzież miał nasz szlachecki praprzodek lub jak precyzyjnie potrafił zdobić swe ciało byle dzikus, buszmen.
Człowiek od zawsze kocha i nienawidzi. Targają nim skrajne uczucia.
Chodząc ścieżkami w górach, często fotografuję napisy wydziergane nożem na drzewach. Zazwyczaj są to jednak wyznania miłosne, czasami „tu byłem”, albo „BKS Pany!”. Pomijam fakt okaleczania kory drzew, ale zauważcie, ile determinacji musi być w człowieku, że światu chce o tym w ten sposób wykrzyczeć.
Więc od lat mamy niezmiennie ” kto na ławce wyciął serce i podpisał głupiej Elce”, albo jak tu „kocham Krychę”.
No, mnie najbardziej podoba się nazwisko polityka i „na drzewo! banany prostować”, ale u starożytnych
Poszukaj Tomek.
juz tlumacze:napisy na bunkrze tym co znajduje sie na srodku pustynii wykonali ponoc mlodzi ludzie o pseudominach kaczor i wigtet kiedys ponoc zadeklarowanii ararchisci,gdzies ponad 13-15 lat temu,teraz z wiekiem sie to u nich chyba zmienilo,jak to mowia ubywa zolci przybywa rozumu ale slad po tym ich „wyczynach”,pozostal.Ktos powinien sie zainteresowac tymi zywymi pomnikami historii o ktorych wiedza nieliczni,mozna zrobic z nich niezla atrakcje turystyczna.pozdrawiam
„Ponad 13-15 lat temu”… z czasem może to będzie niezła atrakcja turystyczna, taki ślad po Kaczorze i Wicośtam.
A tak poważnie, wracając dzięki Tobie na właściwe tory wpisu, to masz całkowitą rację.
W Żabnicy, a właściwie już w Węgierskiej Górce, stoi bunkier, który jest niezłą atrakcją turystyczną. Okolony pięknym placem, można do niego wejść i przy sztucznym oświetleniu zwiedzić zagospodarowane sale, nisze, wykusze. Są tam zebrane pamiątki z tego okresu, mundury, ale i tablice z opisem działań wojennych w tych okolicach – można do woli nawąchać się historii od wewnontsz.
Miałam jeszcze chrapkę na jego zwiedzenie mimo zmęczenia, gdy wracałyśmy wsią z Rysianki. Chciałam pokazać Ewie, ale i zobaczyć co się tam zmieniło, zrobić zdjęcia wieeelkiemu działu przeciwlotniczemu etc, ale niestety podjechał bus do Żywca.
No kiedyś.
Ogrodzieniec Quentina jest koło Pustyni B. Byliśmy tam jakiś czas temu… kłady, wycieczki, grille, hot dogi… A Pustynia zarasta.
Tak. I jest to dowód zwyczajnie, typowego polskiego niedoceniania własnego kraju, bo co jak co, ale takie miejsca powinny być dopieszczane, pielęgnowane, szanowane.
Jak to miło przeczytać o swoich wyczynach po 17 latach
Pustynia Błędowska – graffiti na bunkrze, historia prawdziwa
Po nas choćby potop.