Mike

Chałupy, 04 października – 2 x 9, bo wiała „dziewiątka” w skali Beauforta, przy temp. powietrza 9°C (wody chyba nie więcej). Szybkości – ok. 20 węzłów (40 km/godz), trup ścielił się gęsto – wywrotka na zdjęciu pierwszym i czwartym.

fot. Mike Chałupy

Tag:

6 komentarzy do “Sztormowanie 2 x 9”

  1. Tips_Senior pisze:

    Cześć Mike! Miło Cię znów tu widzieć!
    Zdjęcia sympatyczne, zabawa na takich malutkich „cosiach” w całkiem solidnym sztormie musiała być pierwszorzędna. Wiatr, przy którym większość żeglarzy raczej nie wyściubia nosa z portu i człowiek na malutkiej desce, zdany tylko na siebie. Tu nie pomoże kolega z wachty ani GPS nie podpowie optymalnego kursu. Ale za to, jak sobie wyobrażam, uderzenie adrenaliny przy udanym ślizgu można chyba porównać do skoku na bungie, a nie do rejsu stateczną „Pogorią” czy nawet mniejszą jakąś tam „Bawarią”. Co Mike, mam rację?

  2. ew pisze:

    - „Wiatr, przy którym większość żeglarzy raczej nie wyściubia nosa z portu”.

    No, a niektórzy jak zapowiadają deszcz, rezygnują nawet w ogóle z przyjścia na przystań. A my z Ewą, oglądałyśmy wtedy treningi na takich „cosiach” i nie tylko, bo żaglówkach też. Okutane w polary, kurtki przeciwdeszczowe, kaptury, parasole, walonki… oprócz deszczu wiało i było naprawdę zimno. A oni mimo to, jak ci tu, w skafanderkach i boso! zaliczali co chwilę „glebę”.
    A potem razem jedliśmy obiad, tzn, my obiad, a oni raczej z braku funduszy frytki, zapiekanki i hamburgery. Ale mimo to i tak weselej było w ich grupie.
    To się nazywa mieć jaja?

  3. Mike pisze:

    Zaletą Chałup dla windsurfingu jest płytka woda Zatoki Puckiej, w fotografowanym akwenie +/- do pasa. A więc łatwiej znów, po wywrotce, osiodłać deskę i ruszyć porwany wiatrem jak z procy.
    Adrenalina polega na ekwilibrystyce, aby lecieć siłując się z wiatrem, na hybotliwej desce, nie dając mu się wywrócić. A jeszcze robić zwroty bez wywrotki, szczyt szczęścia! To w tym przypadku było trudne, ponieważ prognoza przewidywała 6-7 st.B, więc chłopcy wzięli żagle średniej wielkości. Jednak faktycznie, w podmuchach wichura sięgała ,,dziewiątki” – zwiała np okutą ławkę z pomostu do wody. Żagle były za duże, tym trudniejsza zabawa. I dająca więcej satysfakcji, gdy się udawało.

    Pytasz Tips o porównanie – jest to trudne; inna specyfika. Bo łódki o których wspominasz, pokazują co potrafią na pełnym morzu, przy dużej fali i też potrafią dać czlowiekowi zarówno satysfakcję, jak i – przyjemnie – w d…ę.

    A wszystko to zabawa z jajami. Na brzegu czekają zachwycone i stęsknione Dziewczyny, by nakarmić i rozgrzać wymarzniętych na sino ścigantów.

  4. ew pisze:

    - „Na brzegu czekają zachwycone i stęsknione Dziewczyny, by nakarmić i rozgrzać wymarzniętych na sino ścigantów.”

    No u nas na południu jest zupełnie inaczej. Myślę, że normalniej, bo dziewczyny na równi z chłopakami uprawiają sport, i jeśli ktoś komuś ma potem coś rozgrzewać, to raczej się nawzajem.

    No, kurdęsz myślałam, że to literacki stereotyp „co port to dziewczyna”, a jednak czytamy, że nie.

  5. Tips_Senior pisze:

    Hej, skąd ten stereotyp „dziewczyna w każdym porcie” wyjaśniłem już w „Galionach”. Nie pamiętasz?

  6. ew pisze:

    - „Hej, nie pamiętasz?”

    Myślę, że pamiętam Twoje wyjaśnienia, ale z całym szacunkiem, rozmawiam teraz ze starszym od Ciebie i bardziej doświadczonym wilkiem morskim, przecież w końcu kapitanem. I do niego kieruję słowa o stereotypie, w odpowiedzi na jego „brzeg pełen rwących się do rozgrzewana dziewczyn”.

Napisz komentarz

Pomocne: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>