Tips_Senior
W trakcie mojej pracy na budowie, przez kilka dni jeździłem, w zastępstwie chorego kolegi, czeską Tatrą 613:

Duża to była maszyna, trzyosiowa, z długim „ryjem”, co nadawało jej dostojeństwa i niepowtarzalnego uroku. Siedząc za jej olbrzymią kierownicą, widząc przez niemal pionową szybę maskę większą od dachu przeciętnego samochodu osobowego mogłem sobie, z czystym sumieniem, śpiewać za Michałem Lonstarem:
„Za kółkiem siadam, włączam gaz
dwadzieścia ton wytaczam znów na szosę”
Tych ton było w rzeczywistości nawet więcej. Maszyna ważyła około 16 ton, a w warunkach „bojowych” ładowaliśmy na nią jeszcze ponad 20 ton wilgotnej ziemi. Dawało to masę całkowitą w okolicach 36 ton.! To trochę więcej niż przeciętny, ciężko załadowany TIR. Jednak TIR ma zazwyczaj 5 osi, a Tatra miała ich tylko 3. Mimo to sprawowała się znakomicie. Napęd na wszystkie osie i oryginalne, niezależne, łamane zawieszenie powodowało, że ruszała zawsze samodzielnie, niezależnie od warunków terenowych i masy ładunku. Nawet załadowana do granic rozsądku i zakopana powyżej osi nie wymagała pomocy spychacza. Wszystkie wspomagania i przekładnie pomocnicze pracowały w niej sprawnie, hałas w kabinie był znośny, a fotel wygodny. Ośmiocylindrowy, widlasty, chłodzony powietrzem (!) silnik, o pięknym, basowym klangu, radził sobie z tą ogromną machiną bez problemów. Jednak zawsze jest jakieś ale… Tatra, za swoją dużą ładowność i znakomitą zdolność ruszania i poruszania się w grząskim terenie, płaciła bardzo małą skrętnością. Osiem kół tylnego wózka, obciążonych kilkunastoma tonami ładunku, pchało w piachu samochód na do przodu na oślep, niczym ruski generał swoje dywizje w trakcie ofensywy. Samochód niemal całkowicie ignorował skręt przednich kół. Zamieniały się one w olbrzymie pługi ryjąc dwie proste rynny, w których jeszcze łatwiej poruszał się, oczywiście na wprost, tylny wózek. Aby skręcić trzeba był sposobu. Najpierw zatrzymanie, potem w miejscu skręt kół przednich maksymalnie w pożądaną stronę. Dalej jedynka terenowa, ręka na przycisku załączania przedniego napędu, gaz niemal w podłogę i próbujemy. Tylny wózek popycha samochód do przodu, a pracujące napędowo pod dużym kątem, przednie koła obracają, a przynajmniej próbują obracać, cały samochód wokół środka ciężkości. Promień łuku regulowało się nie kierownicą, ale włączaniem i wyłączaniem przedniego napędu. Na asfalcie taka jazda doprowadziłaby do ukręcenia półosi, ale w kopnym piasku pozwalała robić łuki o minimalnym promieniu około 25 metrów. Jeśli było to za mało, a często tak bywało, to proszę: wszystko w odwrotne położenia i hajda do tyłu. Tak a propos – już wiecie, po co współczesne samochody budowlane mają często cztery osie, z czego dwie pierwsze skręcane.
Nie małe wrażenie robił też, w trakcie pracy na Tatrze, wysyp. Długa na osiem metrów, ważąca około 20 ton skrzynia podnosiła się nad moją głową o kilka metrów, do położenia 60 stopni. Wierzcie mi, robi to solidne wrażenie. Czułem się jakby Obelix przenosił właśnie nad moją głową menhir.
Mimo tych niedogodności, wspominam te kilka dni pracy na Tatrze z dużą sympatią. Ta nieśmiertelna, czeska konstrukcja jest po prostu znakomitym samochodem użytkowym, z pewnością najlepszym, jaki powstał w krajach RWPG.
CDN
Zobacz wszystko:
- Dawnych wspomnień czar…

05.11.2009 godz. 04:21
Czekam kiedy napiszesz o lewych kursach i dodatkowym dochodzie ze sprzedaży spuszczanego paliwa.
Pozdrawiam serdecznie!
05.11.2009 godz. 08:55
No Złociutka, nic z tego. Ja zacząłem pracę za kółkiem już w kapitalizmie.
cdn
05.11.2009 godz. 15:26
O k…! Ale fajna taksówka!
Przyłączam się do peanu chwalebnego Tipsa. Tatra - dobra marka, nie tylko w spsiałym socjaliźmie. Raz widziałem, jako dziecko, zdjęcie w Przekroju, jak osobową przedwojenną Tatrę, z kwadratową budą, jakiś rolnik używał jako ciągnika do pługa - orała że aż miło.
Swoją - choć nie Tatrę, ale też czeską - Skodzinę 105S też wspominam ciepło. Bez remontu generalnego zrobiłem nią 350 tys km. Byłoby wiecej, lecz pod koniec życia musiała ciągać ciężką przyczepkę z meblami którymi handlowałem.
Import ze Stanów nowoczesnych ciężkich wywrotek terenowych w systemie 8×8 (czyli 8 kół, każde napędzane) to miał być , pod kątem autostrad, dobry biznes. Ale wyszło jak zwykle. Czyli d…a.
05.03.2010 godz. 17:53
Tatra 613 to była osobówka. A ta potężna maszyna to 138/148. O ile dobrze pamiętam, to biegi zmieniało się “od pieca”- jedynka była przy tunelu slinika, V najbliżej fotela.