Rola samca w rodzinie, czyli C jak cz. 3

Nie od dziś wiedząc, że nie ważne jak się zaczyna… na zakończenie cyklu, zostawiłam sobie przyznanie sprawiedliwości panom.  W hordach praludzi mężczyźni jako łowcy i wojownicy prowadzili życie o wiele niebezpieczniejsze niż kobiety. Od nich właśnie przejęliśmy kwalifikowanie matek jako pierwotnych opiekunek dzieci. I chociaż w ciągu wieków opinia ta stała się biologicznym nonsensem, ciągle jest jeszcze żywa w ludzkim rodzie. Dlaczego nonsensem? Otóż przecież nie tak wcale rzadko, zdarzają się troskliwsi od matek ojcowie.

Jednym z nich jest łabędź, który nie pomaga w wychowywaniu pociech ograniczając się do trzymania straży. Aczkolwiek do czasu, bowiem gdy matka nagle umrze, wtedy dzieje się coś zdumiewającego: bierze na siebie wszystkie obowiązki wynagradzając dzieciom tą bolesną stratę (przy okazji poprosimy znawców ornitologii o ocenę, który z łabędzich rodziców jest na tym cudownym zdjęciu Kropli). Drugi przykład znajdujemy u dzięcioła dużego i kuropatwy skalnej. Rodzice dzielą tu dzieci na dwie grupy, jedną prowadzi matka, a druga odchodzi pod strażą ojca. Ten pomysł w jeszcze bardziej perfekcyjny sposób wykorzystuje samica mornela. Kiedy napełni gniazdo jajami samiec przejmuje na siebie resztę zadań, aby ona mogła złożyć jaja w drugim gnieździe. Ale samica wcale nie obejmuje opieki nad tamtym gniazdem, tylko powierza mozolną pracę drugiemu samcowi – żyje w poliandrii. Jeszcze lepiej mają się ptaki o dźwięcznych polskich nazwach, mimo, że zamieszkują najliczniej w Afryce i Azji. U tych długoszponów, płatkonogów płaskodziobych i płatkonogów szydłodziobych samica rozporządza nieraz aż! czterema samcami, które muszą wykonywać wszystkie prace kobiece, poczynając od budowy gniazda aż do wyprowadzenia młodych. Urocze?

Tak wygląda również świat na opak w kraju opierzonych Amazonek, gdzie ojcowie zostali przekwalifikowani na intensywnie pracujący personel do pielęgnowania dzieci. Są nawet takie matki, które zamykają swych samców na przymusowe roboty w pokoju dziecinnym. Tak jest u australijskiej ryby, która żyje w strefie żwirowej rafy koralowej, przestrzegając ściśle zasady monogamii. Najpierw para wygrzebuje wspólnie w żwirze sześć jamek, wielkości orzecha kokosowego, z wąskim wejściem. Jeżeli samiec chce odsapnąć przy robocie, samica za karę obgryza mu dookoła płetwy zmuszając do dalszego wysiłku. Po złożeniu jaj ojciec wpływa do jamki, żeby zapłodnić ikrę a wtedy matka barykaduje od zewnątrz wejście i zamyka go. Samiec musi teraz bez przerwy wachlować jaja doprowadzając tlen, czyścić  je by nie spleśniały i pełnić rolę strażnika. Przez 3-4 dni nie dostaje nic do jedzenia. Matka raz na dzień wyłamuje drzwi, by tylko zobaczyć czy wszystko w porządku i zarazem wpuścić trochę świeżej wody. Dopiero po 4 dniach wypuszcza samca. Od teraz udziela mu się przerwy wypoczynkowej na 1-2 dni, zanim zostanie zamknięty w następnej jamce. Powtarza te czynności aż sześciokrotnie.

Słodki samiec konika morskiego jest równie kompletnie bezsilny wobec samicy. Dama opasuje go swoim ogonkiem przywiązując do siebie. Potem wprowadza rurkę do torebki, którą samiec ma na brzuchu niczym kangur i tam składa swe jaja. Od tej chwili cała troska o dzieci spada na ojca, podczas gdy ona… „gwałci” następnego samca. Ale to co się dzieje pod przymusem ojciec ciernik bierze na siebie dobrowolnie, albowiem u tych ryb jest odwrotnie niż u piżmowca, chomika i niedźwiedzia białego, to matki są dzieciożercami i to one zostają słusznie wypędzane z dziecinnego pokoju. Przykłady te jaskrawo obrazują, że tak jak wśród ludzi oprócz samców nadających się tylko do kopulacji (sic!), bądź jako przekąski, istnieją interesujące formy przejściowe – samce pomagające w wychowywaniu swych dzieci. Inna sprawa, że często wbrew swej woli lub pod przymusem, ale to znów temat na dłuższą dyskusję… ew
Źródło: Vitus B. Droscher „Rodzinne gniazdo”
fot. Janek Londyn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>