EWA
Czy Wyspy Kanaryjskie (hiszp. Islas Canarias) zawdzięczają swą nazwę kanarkom? Absolutnie nie. Archipelag ten, posiada swą nazwę od psów (łac. canis), które kiedyś, wielkimi stadami zamieszkiwały te wyspy, i to wyspom a nie odwrotnie, kanarki mogą podziękować za imię. Jak można, szczególnie o tej porze roku, z tysiąca rajskich zdjęć, wybrać tylko tuzin? Całe szczęście, że Ewa zrobiła też film - wie jak i czym zdołować doresztnie człowieka. Zakochałam się w tym co poniżej - ew
Fuerteventura, hiszpańska wyspa znad Oceanu Atlantyckiego, należąca do archipelagu Wysp Kanaryjskich:



Morro Jable - okolica:

Flora:

Fauna:

Lanzarotte-port:


Plaża, wyzwalająca pełne ekspresji uczucia:



Wulkan La Corna:



Zachód słońca…

Zobacz również:
- Wyspy Kanaryjskie Fuerteventura - film Ewa

12.11.2009 godz. 13:43
Teraz dwa bieguny mam, już dwie wymarzone Pszonki. Moją prostą, chruścianą, której nie zapominam, “słomiano klepiskowo bezprądową”, a oprócz niej tą - rajską…
Życie jest niesprawiedliwe.
12.11.2009 godz. 13:45
Ela no co ty? Dlaczego się znęcasz nad kolegą. Tutaj niewinny sms a to cios poniżej pasa.
Za to teraz kolejna misja przybyła po Alpach
Drugie od dołu to jak gdzieś na innej planecie gdyby nie kąsek drogi. Przepiękne. A siódme od dołu miód na dusze. Szczególnie niebo i te chmurki. O takim niebie marzę teraz a właściwie większą część naszego polskiego roku.
Życie jest niesprawiedliwe.
12.11.2009 godz. 13:49
A co? Sama mam cierpieć? Nie cierpię cierpieć.
Dziewiąte od góry, ciepła plaża i to zbełtane niebo, potem zachód ciepłego słońca w ciepły ocean, też z takim bełtem. Poza tym kwitnące kaktusy i ptaszek… Po filmie umrzesz.
Życie jest niesprawiedliwe.
ps.
Moje “dziewiąte od góry, to jest to samo co Twoje siódme od dołu”.
Takie niebo mieć nad sobą, przepiękne.
12.11.2009 godz. 20:08
o nie, nie, nie. Pokazywanie takich zdjęć w listopadzie, w północnej Europie powinno być karalne tak samo jako psychiczne znęcanie się. Wcale mi się nie podobają te zdjęcia, wcale, nie będę więcej ich oglądać, bo są OK-rop-ne! a najgorsze jest to 9 od góry i ostatnie.
Macie, za swoje, sadystki jedne…
12.11.2009 godz. 20:18
A jeszcze muszę oddać cześć ostatniemu zdjęciu. To czas na romantyczne pożegnanie się z dniem. Zobaczyć zachód słońca, poczuć powiew morskiego powietrza niesiony leciutkim wiatrem, pojść jeszcze na spacer nocą słyszac dobiegajace z mroku uderzenia fal o brzeg a potem już może wino, opowiesci z życia, sen i perspektywa równie cudownego jutra.
12.11.2009 godz. 20:24
Dobra dzieci, ja napiszę to o czym myślicie - na takiej plaży można się pokochać..
12.11.2009 godz. 20:51
Wczoraj byłam w kinie na filmie ,,2012” , jak pomyśle że ten mój raj mógłby zniknąć, to już chce mi się płakać.
12.11.2009 godz. 21:54
Trafiony - zatopiony.
13.11.2009 godz. 08:52
Eeee… tam! Jakoś mnie nie ciągnie taki “Raj”. Za gorąco, za dużo światła drażniącego oczy, za dużo ultrafioletu, więc łatwo o oparzenia skóry w dodatku drogo. Do kitu taki urlop
Oczywiście żartuje, ale nie do końca. Bardzo źle znoszę upał, więc takie widoczki wywołują raczej w mym umyśle skojarzenia bliższe pojęciu “Czyściec” niż “Raj”. Kilka dni mojego pobytu na południu Hiszpanii zaowocowało kilkudniowym L-4, więc, obiektywnie piękna, Malaga kojarzy mi się źle. Na Kanarach nie byłem, ale wiem z doświadczenia, że na szczęście na wyspach wszystkie takie niepożądane efekty są łagodzone przez dobroczynne działanie morza i wiatru.
Całe to marudzenie nie zmniejsza mojego uznania dla jakości prezentowanych zdjęć. Wyrazy szacunku dla autorki/ra! Znakomicie pokazane piękne miejsca
Ale “Gdyby kto mi wybór dał” to bez wahania wybrałbym urlop na Islandii, a nie na Kanarach.
16.11.2009 godz. 14:42
Czyściec i owszem, -> Czytaj więcej
16.11.2009 godz. 18:15
Podróźe szczęścia nie dają