Na klimat tych wysp (Archipiélago de Colón), położonych na wschodnim Pacyfiku po obu stronach równika, tylko niewielki wpływ ma przemieszczanie się potężnych stref wiatrów i ciśnienia, które zwykle oddziałują na panujące w tropikach pory roku. Nie odczuwa się tu dusznego, wilgotnego klimatu typowego dla strefy równikowej. Dla tego akurat archipelagu dużo ważniejszym jest, opływanie go przez ciepłe i zimne prądy morskie. O zdziwienie przyprawia fakt, że ta surowa kraina, która wygląda “jakby Bóg zsyłał na nie deszcze z kamieni” jest do dziś miejscem, gdzie można prześledzić wiele procesów ewolucyjnych.

Przepływający zimny prąd peruwiański o temperaturze 18-22°C schładza tu powietrze i tworzy gęste chmury, które osiadając powodują wilgotne mgły a z nieba siąpi dobrze nam znany kapuśniaczek. Z kolei ciepły prąd panamski o temperaturze 25-28°C sprawia, że nad morzem powstają wysokie chmury przynoszące intensywne opady deszczu. Ale pora deszczowa trwa tylko od grudnia do maja, w tym rejonie nawet na miejsca o największej ilości opadów spada przeciętnie w ciągu roku mniej niż 400 mm deszczu. Dlatego szatą roślinną tych terenów są suche lasy, zielone tylko w porze deszczowej, zarośla kolczastych krzewów i kaktusy. Ponieważ wraz ze wzrostem wysokości zwiększa się ilość opadów, wilgotność powietrza i częstotliwość występowania mgieł, na pniach drzew można zauważyć porosty i mchy. Tereny powyżej 200-400 m n.p.m są już porośnięte bujnymi lasami równikowymi, które na wysokości 500 m n.p.n. przechodzą w nieco niższe zarośla z dużą ilością krzewów, paproci i torfowców. Tereny te, nazywane są przez tubylców pampa.

Tak różnorodne formacje roślinne – mangrowe, trzęsawiska, zarośla suchych krzewów i lasy tropikalne – skupione są na niewielkim obszarze. W porównaniu do flory lasów równikowych, świat roślinny archipelagu jest stosunkowo ubogi. Darwin rozczarowany florą napisał w swym dzienniku, że ma wrażenie jakby przebywał na terenie arktycznym a nie tropikalnym. Od czasu jego wyprawy, oprócz 225 odkrytych przez tego angielskiego przyrodnika gatunków roślin znaleziono wprawdzie 400 kolejnych, ale jest to kropla w morzu w porównaniu z np. dziesiątkami tysięcy gatunków rosnących na kontynencie południowoamerykańskim. Niemniej godnym odnotowania jest dosyć wysoki udział procentowy, bo aż 30-40% gatunków endemicznych oraz stale zwiększającą się liczbę obcych przybyszów roślinnych, którzy docierają tu przy nieświadomym udziale człowieka.

Do dziś dla przyrodników pozostaje zagadką, dlaczego osiągające ponad 10 metrów wysokości opuncje o pokroju drzew można zobaczyć jedynie na Wyspach Galapagos. Być może ich wielkość oraz kształt mają coś wspólnego z żółwiami olbrzymimi, od których wyspy te noszą swą nazwę – ale o występującej tu faunie w następnym odcinku – ew
Źródło: P. Göbel „Skarby UNESCO”

Tag:

1 komentarz do “Wyspy Żółwie – klimat, flora cz. 2”

  1. Tomek pisze:

    To doskonały przykład początków naszej planety. Jak to życie potrafi zadomowić się nawet w trudnych warunkach. Tak życie musiało wychodzić z wody na ląd. Rozszerzać swoje pole okrążając Ziemię. Ciekawe to zdjęcie bo jest w nim coś z podróży w czasie do początków świata.

Napisz komentarz

Pomocne: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>