Z okna pociągu, gdzieś w Polsce:

Najbliższe okolice noclegu:

Najbliższe miejsce na spacer:

Na wydmach obok noclegu, największe połacie dzikich róż jakie kiedykolwiek widziałam. Same się układały w wymyślne klomby i odurzały oszałamiającym, intensywnym zapachem:


Na koniec “najbliższa” plaża - 700 km:


fot. ewolny Gdańsk
Zobacz wszystko:
- Trójmiasto, czyli mój pierwszy raz
Zobacz również:
- 700 km i trzy dni Gdańsk - film ewolny

25.11.2009 godz. 16:45
Wow! Ale niespodzianka.
Tak, te róże na “naszej” plaży absolutnie fantastyczne. Odżyły wspomnienia, mimo że było to zaledwie parę dni ale jak intensywnie przeżyte. Zatęskniłam za morzem, Gdańskiem i tak w ogóle. 
25.11.2009 godz. 17:12
Jak na razie obrazki przypominają raczej Trójwieś a nie Trójmiasto, chociaż zdjęcia są mistrzowskie.
25.11.2009 godz. 17:48
Dziękuję Psi Zębie. Zdjęcia piękne, bo… co ja Ci będę tłumaczyć, przecież wiesz, że dla nas, ludzi południa, każda wizyta nad morzem, to skrzętnie celebrowane chwile, ku pamięci.
Tu popatrz proszę, powyżej jak słusznie zauważyłeś widzimy Trójwieś, bo to są peryferie miasta, poniżej prawdziwy Gdańsk:
http://ecodzien.pl/2009/07/04/.....z1-miasto/
ps.

Dla mnie niespodzianka, bo skryłaś mi się za Psi Zębem
Wiem za czym zatęskniłaś “tak w ogóle”. Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku telefoooon czerwoooooony, patrzeć jak wszystko zostaje w tyleeee….
25.11.2009 godz. 21:53
No no!
26.11.2009 godz. 08:32
“Wsiąść do pociągu, byle jakiego….”
Od dawna śni mi się taki “flash-mob”: na duży dworzec, na przykład poznański, schodzi się ca. 100 osób z gitarami, odśpiewują unisono tę piosenkę, po czym natychmiast, bez słowa rozchodzą się do stojących na peronach pociągów.
To, organizujemy ?
26.11.2009 godz. 09:45
Najbliższa plaża 700km. To jak z tym turystą co to po piasku pustyni szedł w kąpielówkach i spytał jakiegoś araba na wielbłądzie gdzie jest to morze bo za……ie długa ta plaża a ten mu odpowiedział, że jeszcze 700 km.
26.11.2009 godz. 10:33
różyczki nadmorskie są super! i do tego jest ich tam cała masa. Zdjęcie z przewróconymi pniami bardzo fajne. pozdrawiam
26.11.2009 godz. 20:06
Dzięki Jacek, te zdjęcia nie pokazują tego prawdziwego ogromu róż. Ale przecież po obu stronach długiej, krętej ścieżki wiodącej na plażę, były ogromne ich plantacje. A pora deszczowa tylko potęgowała unoszenie się tego niesamowitego zapachu, który rzeczywiście mógł odurzać. To tam właśnie rzuciłyśmy bagaże i zaczęłyśmy biec na wyścigi do powitania morza
Jeszcze jeden różany akcent był, gdy podczas trzygodzinnego szukania noclegu, błądząc po obcym lesie, nagle z krzaków wynurzył się nam gościu wracający z ryb, który wyglądał niczym bohater Pachnidła, ale… wręczył nam po mini bukieciku tych właśnie róż. Mówił w ichnim języku, teraz wiem, że po kaszubsku 

Byłam na Twojej stronce. No, no, no
Pozdrawiam.
Oraz, pytanie retoryczne do Tipsa: DLACZEGO w Poznaniu?
30.11.2009 godz. 08:32
Tak jest! Przywitanie z morzem zawsze musi być!
a jak jeszcze droga różami usiana, to hooo, hooo!
Ten Kaszub od Pachnidła, to musiała być niezła zjawa. Ale za to jaki gentelmen!