<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Hamburg! I wszystko jasne</title>
	<atom:link href="http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/</link>
	<description>Ela Wolny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 09:44:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Autor: ew</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/#comment-6508</link>
		<dc:creator>ew</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 03:55:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1703#comment-6508</guid>
		<description>St. Pauli to wielka dzielnica, ale naprawdę nie ma tam co fotografować. 
Tu za żelazną bramę kobitkom wchodzić nie wolno, bo to albo naplują na szybę, albo z krucyfiksem przed oczy wyskoczą. Kobietom się tu nie ufa, nie wierzy - to biznes stricte damsko-męski. 
Była wtedy taka &quot;wczesna&quot; pora, że te okna wystawowe były jeszcze puste - &quot;towar&quot; spał na zapleczu, nie zaczęła się jeszcze bowiem nocna... &quot;dniówka&quot;  :)
pzdr</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>St. Pauli to wielka dzielnica, ale naprawdę nie ma tam co fotografować.<br />
Tu za żelazną bramę kobitkom wchodzić nie wolno, bo to albo naplują na szybę, albo z krucyfiksem przed oczy wyskoczą. Kobietom się tu nie ufa, nie wierzy &#8211; to biznes stricte damsko-męski.<br />
Była wtedy taka &#8222;wczesna&#8221; pora, że te okna wystawowe były jeszcze puste &#8211; &#8222;towar&#8221; spał na zapleczu, nie zaczęła się jeszcze bowiem nocna&#8230; &#8222;dniówka&#8221;  <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
pzdr</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Logos Amicus</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/#comment-6505</link>
		<dc:creator>Logos Amicus</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 02:34:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1703#comment-6505</guid>
		<description>Tyle jeszcze miast w Europie czeka na moje odkrycie. Jest wśród nich także i Hamburg, jest i Amsterdam (tam mnie w tej chwili ciągnie najbardziej... na równi z Wenecją ;)
Ładne jest to zdjęcie z tym olbrzymim masztowcem (piękne i ciekawe niebo), intrgyujący ten anioł widziany &quot;od tyłu&quot;... :)
A w St. Pauli zdjęć robić nie można?
Jeśli tak, to szkoda, bo też chętnie bym sobie pooglądał ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tyle jeszcze miast w Europie czeka na moje odkrycie. Jest wśród nich także i Hamburg, jest i Amsterdam (tam mnie w tej chwili ciągnie najbardziej&#8230; na równi z Wenecją <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Ładne jest to zdjęcie z tym olbrzymim masztowcem (piękne i ciekawe niebo), intrgyujący ten anioł widziany &#8222;od tyłu&#8221;&#8230; <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
A w St. Pauli zdjęć robić nie można?<br />
Jeśli tak, to szkoda, bo też chętnie bym sobie pooglądał <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tomek</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/#comment-6502</link>
		<dc:creator>Tomek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 12:42:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1703#comment-6502</guid>
		<description>Hamburg różni się od Drezna ale widzę podobieństwa. 
3euro za wspięcie się? Miałaś szczęście bo my wspinali się na Kościół Marii Panny za 8 euro od osoby a czekaliśmy na wstęp pół godziny :(
Ciekawie prezentuje się ten niebieski budynek w środku miasta. Coś ala te sraczkowe klimaty w innym miejscu. Wdrapać się na jakiś szczyt to zawsze najważniejszy etap zwiedzania przynajmniej dla mnie. To taka kropka nad i.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hamburg różni się od Drezna ale widzę podobieństwa.<br />
3euro za wspięcie się? Miałaś szczęście bo my wspinali się na Kościół Marii Panny za 8 euro od osoby a czekaliśmy na wstęp pół godziny <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /><br />
Ciekawie prezentuje się ten niebieski budynek w środku miasta. Coś ala te sraczkowe klimaty w innym miejscu. Wdrapać się na jakiś szczyt to zawsze najważniejszy etap zwiedzania przynajmniej dla mnie. To taka kropka nad i.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ew</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/#comment-6501</link>
		<dc:creator>ew</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 11:12:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1703#comment-6501</guid>
		<description>Dzięki Tips za dobre słowo i nie byle jakie słowo od siebie.

Jeden dzień, a masa wrażeń - wnioski podlinkowane pod &quot;tęsknię&quot;. 
Ta atmosfera, ten tłum, ten gwar, ten saksofonista (nagrałam go, ale już nie mam... ogromnie żałuję)  ratusz, a obok wielka woda, łabędzie, port, nieprawdopodobnie piękna marina. Nie mam pytań. 
Miałam ogromny dylemat, które zdjęcia wstawić, o czym pisać. Najprościej pojechać leksykonem to i to, i tamto, siamto - same ciekawe miejsca. Tak nie chciałam. 
Myślę, że najlepiej charakter Hamburga (oprócz zalinkowanego filmu) oddaje widok z St. Michaelis. Do tego, o czym już we wpisie nie ma, dzień zakończyłam superowym wesołym miasteczku (młyńskie koło widać z wieży), gdzie wbrew mnie, podstępnie wsadzona w okropną karuzelę, ledwo uszłam z życiem. Tomek, nasze chorzowskie nie umywa się.

Ja w ogóle uwielbiam Niemcy. To fascynacja przeniesiona ze Szczecina... Do Hamburga jechałam bite 23 godziny po drodze dostrzegając powoli zmiany w krajobrazie: ład, porządek, jakoś wszystko współgrające z sobą, bardzo rzetelne, no i to kapitalne budownictwo. 

Czeka nas smakowanie tematem, bo ja jeszcze jeden niemiecki wpis kiedyś zrobię, a już ktoś zrobił coś, bo był w sobotę gdzieś :)
Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki Tips za dobre słowo i nie byle jakie słowo od siebie.</p>
<p>Jeden dzień, a masa wrażeń &#8211; wnioski podlinkowane pod &#8222;tęsknię&#8221;.<br />
Ta atmosfera, ten tłum, ten gwar, ten saksofonista (nagrałam go, ale już nie mam&#8230; ogromnie żałuję)  ratusz, a obok wielka woda, łabędzie, port, nieprawdopodobnie piękna marina. Nie mam pytań.<br />
Miałam ogromny dylemat, które zdjęcia wstawić, o czym pisać. Najprościej pojechać leksykonem to i to, i tamto, siamto &#8211; same ciekawe miejsca. Tak nie chciałam.<br />
Myślę, że najlepiej charakter Hamburga (oprócz zalinkowanego filmu) oddaje widok z St. Michaelis. Do tego, o czym już we wpisie nie ma, dzień zakończyłam superowym wesołym miasteczku (młyńskie koło widać z wieży), gdzie wbrew mnie, podstępnie wsadzona w okropną karuzelę, ledwo uszłam z życiem. Tomek, nasze chorzowskie nie umywa się.</p>
<p>Ja w ogóle uwielbiam Niemcy. To fascynacja przeniesiona ze Szczecina&#8230; Do Hamburga jechałam bite 23 godziny po drodze dostrzegając powoli zmiany w krajobrazie: ład, porządek, jakoś wszystko współgrające z sobą, bardzo rzetelne, no i to kapitalne budownictwo. </p>
<p>Czeka nas smakowanie tematem, bo ja jeszcze jeden niemiecki wpis kiedyś zrobię, a już ktoś zrobił coś, bo był w sobotę gdzieś <img src='http://www.ecodzien.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/#comment-6500</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 08:52:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1703#comment-6500</guid>
		<description>Fajne zdjęcia, Hamburg na nich przypomina mi Kopenhagę i Amsterdam. Nic dziwnego, te miasta leżą blisko siebie i wszystkie mają taki sam rodowód. To duże, ruchliwe porty, które &quot;obrosły&quot; miastami. Dla mnie (byłego kierowcy) współczesny Hamburg to przede wszystkim imponujący, wysoki most przerzucony nad portem, tak zwany &quot;Köhlbrandbrücke&quot;. Jego jezdnia znajduje się na wysokości 80 metrów nad wodą i z niej tez rozciąga się imponująca panorama hamburskiego portu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Fajne zdjęcia, Hamburg na nich przypomina mi Kopenhagę i Amsterdam. Nic dziwnego, te miasta leżą blisko siebie i wszystkie mają taki sam rodowód. To duże, ruchliwe porty, które &#8222;obrosły&#8221; miastami. Dla mnie (byłego kierowcy) współczesny Hamburg to przede wszystkim imponujący, wysoki most przerzucony nad portem, tak zwany &#8222;Köhlbrandbrücke&#8221;. Jego jezdnia znajduje się na wysokości 80 metrów nad wodą i z niej tez rozciąga się imponująca panorama hamburskiego portu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tips_Senior</title>
		<link>http://ecodzien.pl/2009/12/07/hamburg-i-wszystko-jasne/#comment-6499</link>
		<dc:creator>Tips_Senior</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 08:37:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://ecodzien.pl/?p=1703#comment-6499</guid>
		<description>Ale mi zrobiłaś frajdę tym wpisem...
Hamburg, poniekąd moje &quot;miasto rodzinne&quot;. Tu, mniej więcej 110 lat temu, urodzili się moi dziadkowie (ze strony ojca). Tu dorastali, tu chodzili do szkoły (dziadek zrobił maturę), tu się poznali i nawet zdążyli się pobrać, zanim zdecydowali o powrocie do świeżo powstałej Polski. Wszystkie ich dzieci (moja ciocia, stryjek i ojciec) urodzili się już w Poznaniu.
Jakie w czasie pierwszej wojny panowały nastroje wśród bardzo licznej społeczności polskiej w Hamburgu, świadczy kapitalna opowieść dziadka. 

Rok 1918, robotnicza dzielnica Hamburga, salka parafialna przy katolickim kościele, w którym połowa mszy celebrowana jest po polsku. Odbywa się tu zebranie patriotycznie nastawionej młodzieży Polskiej, której w tutejszej parafii jest zdecydowana większość. Wszyscy Ci młodzi ludzie urodzili się w Hamburgu, ale nikt z nich nie ma wątpliwości, co do swojej narodowości. Na koniec zebrania wstaje prowadzący i odzywa się w takie słowa:
  - No teraz, na abschluss naszego versamlunga zśpiwamy ten lied &quot;Boże, coś zrobił z Polską&quot;. (Autentyk, dziadek często opowiadał tą historię!)

Po powrocie w 1919 do Polski dziadek zdążył jeszcze powojować w Powstaniu Wielkopolskim, a później poszedł prosto do wojska i walczył w wojnie z bolszewikami (tej od &quot;Cudu nad Wisłą&quot;). W polskich oddziałach znalazło się wtedy mnóstwo podobnych do niego ochotników z różnych stron świata, z Niemiec, z Francji, Hiszpanii, USA, Brazylii a nawet Australii. Nikt z nich nie widziała przedtem Ziemi Ojczystej, ale byli gotowi oddać za nią życie. Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że wielu z nich nie znało języka polskiego! Dziadek, z racji matury, automatycznie był podoficerem i nawet pod ogniem komendy wydawał w trzech językach: po polsku, niemiecku i francusku, a jeden z żołnierzy tłumaczył je jeszcze na angielski, którego dziadek nie znał. Wyobraźcie sobie jak silną motywację musieli mieć ci ludzie, aby mimo takich trudności organizacyjnych stawiać skuteczny opór wielkiej armii rosyjskiej. 

Tak to się dziwnie plotą te nasze poplątane, narodowe losy, niepostrzeżenie udało nam się przejść od Hamburga do Moskali. Zresztą Hamburg jest dużo bardziej &quot;polski&quot; niż się to się wydawało zwiedzającej go Cito. Na ścianie kościoła z dziadkowej opowieści znajduje się tablica upamiętniająca działająca tu na przełomie XIX i XX wieku polską parafię. Niestety nie znam dokładnego adresu, ale obiecuję się dowiedzieć. Ufundowali ją po drugiej wojnie hamburczycy polskiego pochodzenia, w tym zapewne wielu moich, nie znanych mi krewnych. 

Autorce dziękuje szczególnie za ten wpis!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ale mi zrobiłaś frajdę tym wpisem&#8230;<br />
Hamburg, poniekąd moje &#8222;miasto rodzinne&#8221;. Tu, mniej więcej 110 lat temu, urodzili się moi dziadkowie (ze strony ojca). Tu dorastali, tu chodzili do szkoły (dziadek zrobił maturę), tu się poznali i nawet zdążyli się pobrać, zanim zdecydowali o powrocie do świeżo powstałej Polski. Wszystkie ich dzieci (moja ciocia, stryjek i ojciec) urodzili się już w Poznaniu.<br />
Jakie w czasie pierwszej wojny panowały nastroje wśród bardzo licznej społeczności polskiej w Hamburgu, świadczy kapitalna opowieść dziadka. </p>
<p>Rok 1918, robotnicza dzielnica Hamburga, salka parafialna przy katolickim kościele, w którym połowa mszy celebrowana jest po polsku. Odbywa się tu zebranie patriotycznie nastawionej młodzieży Polskiej, której w tutejszej parafii jest zdecydowana większość. Wszyscy Ci młodzi ludzie urodzili się w Hamburgu, ale nikt z nich nie ma wątpliwości, co do swojej narodowości. Na koniec zebrania wstaje prowadzący i odzywa się w takie słowa:<br />
  &#8211; No teraz, na abschluss naszego versamlunga zśpiwamy ten lied &#8222;Boże, coś zrobił z Polską&#8221;. (Autentyk, dziadek często opowiadał tą historię!)</p>
<p>Po powrocie w 1919 do Polski dziadek zdążył jeszcze powojować w Powstaniu Wielkopolskim, a później poszedł prosto do wojska i walczył w wojnie z bolszewikami (tej od &#8222;Cudu nad Wisłą&#8221;). W polskich oddziałach znalazło się wtedy mnóstwo podobnych do niego ochotników z różnych stron świata, z Niemiec, z Francji, Hiszpanii, USA, Brazylii a nawet Australii. Nikt z nich nie widziała przedtem Ziemi Ojczystej, ale byli gotowi oddać za nią życie. Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że wielu z nich nie znało języka polskiego! Dziadek, z racji matury, automatycznie był podoficerem i nawet pod ogniem komendy wydawał w trzech językach: po polsku, niemiecku i francusku, a jeden z żołnierzy tłumaczył je jeszcze na angielski, którego dziadek nie znał. Wyobraźcie sobie jak silną motywację musieli mieć ci ludzie, aby mimo takich trudności organizacyjnych stawiać skuteczny opór wielkiej armii rosyjskiej. </p>
<p>Tak to się dziwnie plotą te nasze poplątane, narodowe losy, niepostrzeżenie udało nam się przejść od Hamburga do Moskali. Zresztą Hamburg jest dużo bardziej &#8222;polski&#8221; niż się to się wydawało zwiedzającej go Cito. Na ścianie kościoła z dziadkowej opowieści znajduje się tablica upamiętniająca działająca tu na przełomie XIX i XX wieku polską parafię. Niestety nie znam dokładnego adresu, ale obiecuję się dowiedzieć. Ufundowali ją po drugiej wojnie hamburczycy polskiego pochodzenia, w tym zapewne wielu moich, nie znanych mi krewnych. </p>
<p>Autorce dziękuje szczególnie za ten wpis!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

