Czas przeszły i przyszły. A może przyszły, już tylko jako przeszły, miniony?




Rozmawiamy o sąsiadach zza Odry, a Niemcy to także przyroda - na przykład Elba i jej piękne, szerokie ujście. Proszę sobie wyobrazić np. Juratę. Jasny, czysty piaseczek, drobne, kształtne muszelki, czystą, spokojną wodę i fale delikatnie liżące plażę, lekką bryzę od… morza? Bo gdyby nie horyzont, pomyślałbyś, że jesteś nad morzem – ale to tylko rzeka Elba. Czy nad nią jest również jod na podobieństwo naszego znad… Buga? Nie wiem, ale widzę, że wodą suną różne jednostki pływające pod żaglami włącznie. A wokół są wydmy, na nich urocze krzaczki, wysoka, zlotoslana trawa, w górze popiskują mewy i nagle leniwy wzrok zatrzymuje się na żelaznym parkanie. W jednym miejscu wiatr usypał wydmę tak, że można się wspiąć i zobaczyć:



Ale nie tylko stąd. Z wału podobnego do naszego, żywieckiego, roztacza się widok na dominujące tu sady. Jabłka wprost od bauera, ta okolica przecież z nich słynie, ale… nad drzewkami znów widać tą samą kopułę. Sielanka pryska jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bo to nieczynna już atomowa elektrownia. Dlaczego nieczynna?


Ano dlatego, że w 2000 roku Niemcy uchwalili ustawę o stopniowym (aż do 2020 roku) zamknięciu, swoich wszystkich dziewiętnastu atomowych elektrowni. Na pierwszy strzał, bo już w 2003 poszła właśnie ta w Bassenfleth, elektrownia Stade, zbudowana przez Siemens’a. Nie wiem czy to ważne, ale piszą, że zamknęli ją 14 listopada o godzinie 8.32, by do roku 2015 rozebrać na kawałki tylko po to, aby na jej miejscu postawić elektrownię… WĘGLOWĄ! Ale zanim zdążymy się ucieszyć, że być może węgiel, będą Niemcy kupować polski, szybko dodam, że Angela Merkel ma renegocjować to prawo i przywrócić możliwość wykorzystania atomu do tworzenia energii. A to słuszna decyzja, bowiem w czasach, gdy brakuje energii i świat goni za nowymi jej źródłami, kiedy inne kraje budują nowe elektrownie atomowe (Rosja ma już ich 31, USA 104, ba, nawet Polska ma ochotę na 2, jedną oczywiście w Żarnowcu) dziwi ta szlachetność Niemców w świadomym z nich rezygnowaniu.
Przez zamknięcie tylko tej jednej poupadało wiele zakładów w Stade, których nie stać już było, na wykup drogiej energii z innych źródeł.

Czy trzeba mędrca, żeby zrozumiał, z których źródeł jest ona tańsza? – ew
fot. ewolny Bassenfleth, Niemcy










Hmmm…
Powiem tylko iż posiedziałoby się na tej plaży, niezależnie od tego, że sąsiaduje z tą elektrownią. A na dodatek w zasięgu są te jabłuszka.
Obecnie już wiemy, że po kolejnej katastrofie w reaktorach elektrowni jądrowych (kilku na raz w Fukushimie) Niemcy, jak i inne cywilizowane kraje definitywnie odchodzą od energetyki jądrowej jako zbyt niebezpiecznej.
Ponadto faktycznie potrzeba mędrca, by policzył ile będzie kosztować ochrona radioaktywnych odpadów przez czas w jakim są niebezpieczne.
Finowie od lat przygotowują schowek na takie odpady:
http://www.youtube.com/watch?v=BN25RTYjjIg
Pełnometrażowy film dokumentalny Into Eternity wprowadza do tego tematu:
http://www.youtube.com/watch?v=x2EtAoZDmoI
Armar, po Fukushimie człowiek już niczego nie może być pewny. Najmniej tego, że nad czymś panuje.
Wielkie dzięki za ten komentarz.