Tęgi mróz, sobotni wieczór, na Starówce świąteczny jarmark, a w pamięci kilometry Tomka, które przemierzył, by obejrzeć taki sam w Dreźnie. I jego słowa „jaka szkoda, że mam słaby aparat, bo brak tu nocnych zdjęć, a to przecież tak, jak oglądanie gwiazd przed… nocą”.

Każdy pretekst jest dobry, by wyjść gdzieś z domu, szczególnie, gdy aura nie teges. Czy przez to, że starzejemy się, wybieramy wygodne jestestwo? A może starzejemy się, bo jesteśmy coraz bardziej wygodni i właśnie leniwi?
Ale czy zawsze i wszędzie musimy być ułożeni jak pies, perfekcyjni i idealni? A gdzie spontan i wprost dziecięca radość cieszenia się „beleczym”? Czy mam nie pokazać Wam bielskiej choinki tylko dlatego, że z Sony Ericsson? Poza tym, to wyśmienita okazja obejrzeć stare mury w blasku… elektrycznych świec, więc jak zatem z niej nie skorzystać?
Dwa lata temu bawiliśmy się wspólnie wystawą jesienną, w zeszłym roku tagiem szadź, w tym, tag choinka, i bardzo liczę na to, że podzielicie się też swoją. Idą święta, zlotoslane święta:

fot. ewolny B-B










To jest tylko przykład na to, że i tak można, wszystko można – tylko chcieć. Czekam na Wasze.
tak jest, spontan musi być!
A Bielsko ładne miasto.
Anioł przewija się przez zdjęcia jakby był prawdziwy. Chciałoby się powiedzieć cudze chwalicie swojego nie znacie ale też żeby tak powiedzieć to trzeba poznać to cudze.
Czy to naprawdę Ty sama fotografowałeś? Pozdro!
Kolegi byś nie pytał? Kobieta do garów, nie?
A może w tym pytaniu jest wyrażony podziw dla kunsztu i profesjonalizmu.
Tomek, oczywiście nieśmiało wierzę, ale ponieważ matula nie nauczyli mnie trzymać języka za zębami, pytam szanowne koleżeństwo.
Czy to nie jest tak, że mężczyzna mężczyznę, w takiej sytuacji, klepnie po prostu po plecach i powie „dobre”. Podczas, gdy kobieta słyszy „czy to naprawdę ty sama fotografowałaś?”