Kto z nas nie lubi po raz kolejny, i kolejny, sięgać po wielokrotnie przeczytaną już książkę? Powoli mija rok Ecodniowi i uzbierała się znów całkiem spora biblioteczka. Okrzepnięci, z bagażem kolejnych doświadczeń, dojrzalsi, znów odpowiednio ukierunkowani meandrujemy, dając się nieść potrzebie chwili. Ale ta, wymusza w nas i takie oto refleksje:
- “Tak samo jest z muzyką, filmami, książkami… Kultura masowa każe podążać za nowościami. Istnieje coś jak ekstaza nowości. Choćby jakieś dzieło było kiczem i chałą to fakt, że jest świeżo wypuszczone na światło dzienne dodaje mu blasku i chwały. To nie jest świat dla starych rzeczy.
Na blogach, albo forach też najnowsze posty spychają niemal automatycznie stare do dołu zapomnienia. Jakże się cieszyłem widząc, że Ecodzień odbiegł od takich zwyczajów, gdy widziałem stare Ecodziennikowe tematy i komentarze odkurzone, bo wartościowe.
Warto pójść pod prąd. Słuchać, oglądać, używać odłożonych kiedyś dzieł. Warto wracać do tego co było dobre kiedyś. Historia jest po to, by wyciągać z niej to co najlepsze i udoskonalać. Kiedyś resztki znalezione na śmietnisku, mogą być obiektem westchnień, wyrzutów sumienia, bezradności, że nie doceniło się tego co było.” - Tomek
Dlatego wprowadzam tag antykwariat i wynurzanie nim na powierzchnię ważnych wpisów, które przeszły bez echa, ważnych wpisów, nad którymi warto się jeszcze zastanowić, ważnych wpisów, o których warto coś jeszcze powiedzieć, ważnych wpisów, na które zwyczajnie warto popatrzeć.
Jako pierwsza, nieprawdopodobna wprost historia, nieprawdopodobnej wprost kopalni w Messel - ew
Zabytek przyrody schowany głęboko w ziemi - stara niemiecka kopalnia w Messel, miejsce bardzo cennych wykopalisk - mógł być jedynym śmietnikiem na świecie objętym ochroną UNESCO. A… nie słyszeliśmy o nim my, ba, nie słyszeli też niemieccy gospodarze, którzy mnie gościli.
Narzekamy na decyzje naszych polityków, a mało kto wie, że Messel było przez ponad 20 lat kością niezgody między obrońcami tej niepowtarzalnej kroniki historii życia na Ziemi a tymi, którzy postanowili przekształcić kopalnię w wysypisko śmieci. 20 lat sporów, rzecz nieprawdopodobna a jednak prawdziwa. Dopiero po obejrzeniu eksponatów z tego wykopaliska w muzeum w Messel, Darmstadt lub Frankfurcie można zrozumieć słowa naukowców: to okno pozwalające zajrzeć w historię Ziemi i życia. W kwestii wieku warstw zawierających skamieliny sami naukowcy nie spierali się długo - liczą one około 49 mln lat i dokumentują historię na przestrzeni około miliona.
Duża ilość substancji organicznych świadczy o obecności w tym miejscu prehistorycznego
jeziora. Zachowane doskonale liście, owoce, orzechy, nasiona, kwiaty, resztki palm, drzew laurowych czy krzewów herbacianych dostarczają informacji na temat lasu porastającego to tajemnicze jezioro. Wskazują one niezbicie na istnienie na terenie dzisiejszych Niemiec (można mniemać, że i Polski) wiecznie zielonego lasu, występującego obecnie tylko w strefach subtropikalnych! Dlatego znalezione tu skamieniałe szczątki zwierzęce należą do grup ciepłolubnych. Ich jakość jest zadziwiająca - zachowały się niemal najmniejsze włoski, pióra, a nawet treść żołądka.
Odkryto wspaniałe chrząszcze o pięknym
metalicznym kolorze, olbrzymie mrówki, których samice miały rozpiętość skrzydeł nawet do 16 centymetrów i były cięższe od kolibrów, pięknie zachowane szkielety jaszczurek osiągających długość do 4 metrów. Występowały tam wszystkie formy przejściowe jaszczurek: od beznogich wężopodobnych po czworonożne warany. A oprócz tego szczątki ryb, salamander i żab. Stwierdzono istnienie wielkiego kuraka, odkryto też skamieliny małp, myszy, prymitywnego konia, który z kolei
był znacznie mniejszy, bo wielkości dzisiejszego foksteriera. I właśnie ten malutki prehistoryczny koń, który ma każdy palec zakończony kopytem jest najsłynniejszą skamieliną z Messel.
Prawdopodobnie politycy i urzędnicy, którzy upierali się przy przekształceniu starej kopalni w wysypisko śmieci, przez 20 lat sporów nie pokwapili się, aby obejrzeć dokonane tu odkrycia. Co wydaje się być jeszcze większym cudem niż same wykopaliska, co i w naszych, polskich realiach wcale nie dziwi…
ew
Źródło: P. Göbel
grafika: cam

25.01.2009 godz. 11:14
czasem myslę, że rządy sprawować powinni ludzie wyłącznie z naukowym wykształceniem, może to by spowodowało, że w polityce pieniądze znaczyłyby mniej… Ale to takie mrzonki, bo i tak wiadomo, że to ekonomia rządzi…
16.12.2009 godz. 09:42
Ekonomia, pieniądz właśnie, właśnie.
Chciałbym się podzielić pewnym spostrzeżeniem. Nie trzeba szukać daleko. Byłem w Kopalni Guido i to co wydawało się takie bezduszne, brzydkie i brudne okazało się czymś innym. Tam na dole to spotkanie z prawdziwą historią. Era Karbonu na wyciągnięcie ręki. Były tam skamieliny dawnych zwierząt i owadów, odciśnięte ślady liści itp. O dziwo samo dotknięcie kamienia węgielnego jest spotkaniem z prehistorią!
Na fotografiach u góry czy też muzealnych eksponatach są pozostałości zwierząt z tamtego świata, tamten świat w ogóle. Trochę wyobraźni i można uruchomić obraz. Spróbujmy. Przypatrzmy się jaszczurce i niech ruszy się choćby o milimetr. Magia.
16.12.2009 godz. 17:08
Prowincja, to straszne mrzonki myśleć, że mocno wykształceni nie są łasi na pieniądze. Każdego można kupić, każdy wariuje na widok kupy sałaty do wzięcia.
Poza tym czym jest wykształcenie? To nie jest glejt na uczciwość, inteligencję i mądrość. Koleżanki chłopak, poważny profesor na jeszcze poważniejszych uczelniach, na jej prośbę “odpuść im i będziemy się szybciej widzieć” odpowiedział “nie, bo potem studia kończą takie głąby jak Twoja szefowa i biorą się za prowadzenie firm, zakładów lub… rządzenia krajem”.
18.12.2009 godz. 16:01
To nie takie proste by fachowiec równał się godnemu piastowania jakiejś funkcji. Powiem więcej, doskonałym przykładem jest taki ustrój społeczny. Komunizm, kapitalizm, państwo wyznaniowe … to i tak wszystko będzie zawsze zależeć od ludzi.
Demokracja np. ogranicza władzę dyktatora i z jednej strony ma to swoje wielkie plusy bo nie pozwala na trafienie steru władzy w ręce jakiegoś szaleńca, natomiast o dziwo to właśnie władza oddawana w silne ręce jednego człowieka przynosiła największe korzyści i chwałę poddanym jemu krajom. Weźmy na ten przykład takie Cesarstwa. Nie byłoby aż tak dużego rozkwitu Cesarstwa Rzymskiego gdyby nie taki np.: August albo Trajan. Ale byli też Kaligula czy Kommodus a to już inna, zła para kaloszy.
Mamy więc ten nasz zgniły kompromis i może i dobrze. No bo gdzie szukać takiego Hadriana?