Wisła

Już kiedyś na Ecodniu były fotki z balkonu Korali. Cudownie spędzony czas. W mieście w rytmie praca-dom-praca zaczynałem tracić smak potraw i radości a tam wszystko powraca…

„Wisła. Ze źródeł na Baraniej Górze wypływają potoki Czarna i Biała Wisełka, które po połączeniu się i przyjęciu wód potoku Malinka tworzą rzekę Wisłę” – wikipedia

(…) Poczęcie Wisły dokonywuje się wśród świstu-poświstu wiatrów południa i wiatrów zachodu, przypadających na jasne mgły w kwiecistych tatrzańskich dolinach i na wilgotne obłoki ledwie powstałe spomiędzy koron sosnowych w szerokiej puszczy Beskidu.

W łonie chmury czarującej, której kształt nieprzerwanie nowy już się nigdy nie powtórzy, a piękność jedyna już nigdy drugi raz nie przepłynie w niebiosach, staje się Wisły istnienie.

Nadranna rosa wiosny, ciepły letni deszcz, różany szron jesieni i szadź okrywająca martwymi kolcami bezlistne drzewa, długotrwałe zimowe ulewy, ślepa zawieja i grad wszystko wyniszczający wciąż odnawiają nieprzeliczone jej źródła.

Ze śniegowic klinem wciosanych w szczeliny skalne między trzonami szczytów podniebnych, na których roztrzaskuje się wściekły huragan, wyją furie burzy ciężarne w zaspy śniegu i kamienie gradowe – sączą się w źleby zawalone mokrymi piargami wysokie wody do stawów.

Ze skalnych jezior, zawieszonych jakoby lutnie zawsze nowe pieśni samogrające, z kotlin wysiedzianych u podnóża krzesanic przez cielska lodowców, które odeszły były przed szesnastoma tysiącami lat w północne strony – uciekają strumienie wieczyście żwawe wyłomami w morenach przez milion lat uzgarnianych.

Z pieczar drążonych przez kamienne pokłady wskutek wzdrygnienia bezdennej wapiennej skaliny, gdzie czarne powierzchnie jezior podziemnych trwają nieruchomo w mroku przenigdy nie rozdartym spojrzeniem oczu istoty żyjącej – skradają się wody czarne chodnikami wykapanymi w granicie lub wyżartymi w wapieniu do przepaści głębokiej, którą biały ich wodospad napełnia powabem niewysłowionym.

Z łanów leśnych, sianych wytrwale przez zamierzchłość stuleci po garbach nieprzebytych wzgórz Śląska, z trzęsawisk torfowych, ponad którymi najobfitszy mży deszcz, spośród gnatów korzennych wieloramiennego buka i dębu-niepołoma, z pościeli mchów otulających stopy jodeł i świerków, z zagaja młodej olszyny, paproci i podbiałów – ściekowiskiem wykapu ze smereku wylewa się Czarna Wisła.

Głębokimi wąwozy, po wielkich złomach kamieni i kłodach zwalonych drzew, na dnie pełnym grubego żwiru, w cieniu gałęzi i bujnych traw, z hukiem i gwałtem pieni się Biała Wisła.

Czarne i białe ramię, dwa potoki, spadają z wyniosłości, aby złączywszy się toczyć zakolem – zakolem, w głębokich parowach, wśród gór i lasów, wspólne wiślańskie fale.

Niezliczone dzikie strumienie jak włókna i nici oplotły i przepoiły rozległy Śląska kraj, ażeby jego wodne zasoby Wiśle darować. (…)

Fragment Wisły Stefana Żeromskiego

Poza tym, dla Ecodnia prezent noworoczny. Uśmiech drzewa. To Korale go wypatrzyły :)

fot. Tomek Wisła

3 Responses to Wisła

  1. ew pisze:

    Nie znałam tego Żeromskiego, zatem ogromnie byłam zadziwiona tym odkryciem – on tak płynie Wisłą przez całą Polskę, całą historię. A przy okazji, chwaląc się nim, usłyszałam „to mistrzostwo świata polszczyzny, nie spodziewaj się po tym komentarzy, zatęchnie ze zdziwienia wszystkich”. Zatem na boku nieśmiały, jeden, jedyny „jak pięknie uuu”, wcale mnie nie zdziwił.

    No pięknie, pięknie… Tomek. Kocham te klimaty. Mój Daszek świata, a w dole Wisła płynie i… CDN

    Zazdroszczę Wam tego balkonu, ale i cieszę się ogromnie, bo wiem co tam czujesz, bo ja tak samo doświadczałam na schodkach w Żabnicy.
    Mocne ucałowania dla Korali – takiego śmiejącego się pysia, nie każdy znajduje.
    Pozdrawiam Was!

  2. Tomek pisze:

    Widoki warte oglądania każdą porą roku bo zawsze jest inaczej. W dole „Titanic” Golebiewski, nowy dach amfiteatru mieniący się róznokolorowymi światlami ale najważniejsze są góry i lasy. Z prawej na pierwszym zdjęciu kawalek Soszowa.
    Taki pobyt jest lekiem na codzienność miejską. Czuje to głeboko, że urodzilem się w złym miejscu. W mieście dopada jakaś depresja chyba bo żoladek źle pracuje a do tego apatia. Tam powraca ten zapał życia jak w dzieciństwie.
    Jak będziecie w Wiselce popatrzcie nad Golebiewskiego po lewej. dlugi żółty budynek najwyżej polożony, to z tamtąd te foty :)

  3. psiząb pisze:

    Trochę mnie przeraża gęsta zabudowa doliny Wisły i nie tylko Wisły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>