(…) Wszystkie ulice w Kathmandu przecinają się pod kątem prostym, z wyjątkiem jednej, Indra Czouk, która biegnie po przekątnej, od Mahan Tole przez Kel Tole i Asan Tole. Właśnie ten plac, przy którym można zauważyć bramę z dwoma lwami to jest Kel Tole. A brama prowadzi do buddyjskiej świątyni Śwetaśwary, czyli białego Awalokiśwary. W długiej na kształt tunelu bramie przy bocznych ścianach położone są podesty. Na jednym z nich o godzinie ósmej wieczorem zasiadają grajkowie, ze swymi właściwymi Nepalowi instrumentami, a więc jest tam i sitar, instrument szarpany i tabla, czyli dwa bębenki i szehnai, czyli flet i peti czyli taka harmonia, na której się gra jedną ręką a drugą kalikuje. Początkowo muzyka rozwija się płaczliwie, mało rytmicznie. Wtedy jeden z muzykantów wyjmuje fajeczkę z terakoty, taką prostą i ładuje do niej jakieś liście suszone. Oni mówią na to bhang. Następnie podają ją sobie kolejno, trzymając w rękach zwiniętych w trąbkę. Kiedy opowiadałem to w towarzystwie nieco młodszym, jedna paniusia przerwała mi i rzekła: “Przecież my wiemy, jak się pali”. Znowu się wygłupiłem. Wracając do orkiestry, zauważamy, że oczy grajkom zaczynają błyszczeć, rytmy stają się żywsze, po prostu w powietrzu jest coraz więcej czadu.
Wstęp do apteki tybetańskiej: lecznicze działanie środków farmaceutycznych określa się za pomocą czterech czynników: smaku, działania po dodaniu, siły działania środka i siły działania mieszaniny środków. Podstawą smaku jest pięć żywiołów, wśród których żywioł ziemi jest najważniejszy… Oprócz niego istnieją: żywioł ognia, żywioł powietrza i żywioł przestrzeni. Rozróżnia się sześć smaków: cierpki, palący, gorzki, słony, kwaśny i słodki. Smaki te są zależne od pięciu żywiołów i od połączeń między nimi. Szczególnie parzyste połączenia stanowią podstawę sześciu zasadniczych smaków.
I tak parzyste połączenia to:
1. ogień + ziemia
2. ziemia + woda
3. woda + ogień
4. woda + powietrze (gazy)
5. ziemia + powietrze
6. ogień + powietrze
Smaki określa się językiem. Za najważniejszy smak uważa się słodki, a za najmniej ważny cierpki. Na przykład w grupie smaków słodkich znajdują się: lukrecja, rodzynki, trzcina cukrowa; w grupie kwaśnych; granat, pigwa, wódka, kumys; w grupie gorzkich: cytryna, goryczka; w grupie palących: czarny pieprz, imbir, czosnek; w grupie cierpkich: drzewo sandałowe, żywice, czeremcha, i kwiaty orlika.
Działanie leków tybetańskich wg traktatu medycznego Dżud – szi:
„Słodkie lekarstwa przydatne są dla zwiększenia podstawowych sił życiowych. Dlatego pożyteczne są dla osób starszych, młodzieńców, osób wyniszczonych chorobą itp. Leki o smaku słodkim sprzyjają wzmocnieniu ciała, gojeniu się wrzodów i ran, przydają twarzy świeżości i zdrowego wyglądu oraz sprawności narządom zmysłów jak również sprzyjają długowieczności, leczą choroby dug (zatrucia) a także choroby rlung i mkhris. Jednakże nadmierne spożywanie słodyczy prowadzi na ogół do chorób bad-kan, obniżenia ognia ciała, aktywności funkcjonalnej, otłuszczenia, na tle których rozwijają się np. choroby moczu gdin-snji (cukrzyca), obrzmienie gruczołów.” „Lekarstwa kwaśne pobudzają ciepłotę, wywołują apetyt, sprzyjają trawieniu, wchłanianiu pożywienia, poprawiają stan systemu rlung, jednakże przy nadmiernym ich spożywaniu powstają zaburzenia w systemie mkhris i we krwi, słabość, zawroty głowy, migotanie w oczach, obrzęki, choroby skórne i stany gorączkowe.” Lekarstwa słone działają przeczyszczająco, w postaci ciepłych okładów sprzyjają tworzeniu ciepłoty, potliwości, pobudzają apetyt. Nadmierne ich użycie prowadzi do wypadania włosów, pojawienia się siwizny i zmarszczek, obniża siły, wzbudza pragnienie, sprzyja powstawaniu raka, zachorowań skóry, a także chorób rlung i mkhris.”
„Lekarstwa gorzkie zwiększają apetyt, leczą zatrucia, niszczą robaki, goją rany, przywracają przytomność, powodują wymioty, wydalają tkanki martwe. Ich nadmierne użycie prowadzi do chorób rlung i bad-kan.”
Podsumowując można stwierdzić, że lekarstwa słodkie, kwaśne, słone i palące leczą zaburzenia w systemie rlung ( nerwowym), gorzkie, cierpkie i słodkie w systemie mkhris (humoralnym i krwiogennym), palące, kwaśne i słone zaś w systemie bad-kan (humoralno – endokrynnym).
Jak zachować wieczną młodość i zdrowie
Wg przekazu Marpy, który odwiedził Indie trzykrotnie, by studiować święte prawo. Podczas tych podróży spotykał się z różnymi ludźmi i przeżywał różne przygody. Pewnego dnia wyszedł z domu i wtem zobaczył pewnego siwobrodego starca, który niósł zwłoki młodego człowieka. Postanowił śledzić go, by dowiedzieć w jakim celu ten starzec to robi. Niosący zwłoki wszedł do pieczary i po pewnym czasie wyszedł z niej młody człowiek, a Marpa nadał czekał, aż wyjdzie z niej starszy człowiek, ale ten nie wychodził. Wszedł zatem do jaskini po schodach, bardzo głęboko i tam na samym dnie natknął się na zwłoki starca.
Nie rozumiejąc, co się stało, udał się do swego guru i poprosił o wytłumaczenie tego zdarzenia. Nauczyciel odpowiedział mu, że był to człowiek, który posiadł umiejętność i wiedzę jak wchodzić w cudze ciało. Po prostu starzec porzucił swe sterane ciało i wszedł w zwłoki mężczyzny młodego i ponownie stał się młody i zdrowy.
Marpa nie mogąc zapomnieć o tym, udał się do mistrza i poprosił o wtajemniczenie go w szczegóły wchodzenia w cudze ciało. Mistrz dał mu specjalny środek i objaśnił go jak się nim posługiwać.
Gdy Marpa wrócił do Tybetu, zdarzyła się okazja, by wypróbować działanie remedium otrzymanego w Indiach. Mianowicie, zachorował ciężko jego syn, spadając z konia i raniąc się śmiertelnie. Marpa postanowił uratować syna, poznanym w Indiach sposobem, ale nie mógł nigdzie znaleźć zwłok. W pobliżu znajdowały się jedynie zwłoki kukułki. Nie mając wyjścia, Marpa wykorzystał ciało martwego ptaka i przeniósł duszę umierającego syna do zwłok kukułki, która natychmiast po zmartwychwstaniu odleciała a syn Marpy umarł.
Rzekomo Marpa nie opowiedział o tym sposobie nikomu i pamięć o nim nie została przekazana, chociaż istnieje legenda, że nauczył tego własnego ucznia Milarepę, który żyje do dziś gdzieś w Tybecie, a tajemnicę przenoszenia duszy posiada szkoła kargju-pa.
Choroby układu nerwowego: gałka muszkatułowa, tojad, pieprz długi, kości, narządy zwierząt. Jeżeli choroba jest związana z systemem endokrynologicznym to stosuje się: imbir i hedychium. Jeżeli z chorobą nerwową występuje gorączka, wtedy stosuje się: perełkowiec japoński, psiankę, koper włoski, kostowiec arabski i cebulę. Choroby układu krwi: sandałowiec czerwony, judaszowiec wschodni, tojad, opierstka gorzka, pięciornik gęsi, marzanna barwierska i inne. Jeżeli choroba krwi jest związana z układem hunoralnym wtedy stosowane są: goryczki, swercja, przepękla, cholarchena, tojad, pępawa, mącznica, i berberys. Choroby z gorączką: sandałowiec, kamfora, szafran, glinka żółta, kamień żółciowy i gips. Jeżeli gorączka występuje w połączeniu z układem dokrewnym wtedy stosowane są: powidlnik, oman, wielki, kolendra siewna, rokitnik zwyczajny, niebieski lotos i granat. Leki przeciw biegunce: dynia, arbuz, kruszyna, żołędzie, proszek z kory dębowej, babka i rdest wężownik. Choroby układu moczowego: kardamon, sól kamienna chlorek amonowy i inne. Leki o działaniu wymiotnym: biała gorczyca, dąb, szczaw, ostrożeń warzywny, tatarak, rdest ptasi i mącznica. Leki na przeczyszczenie: żywica drzew, wilczomlecz, rzewień, i szczaw. Leki przeciw robakom: piżmo, zapaliczka lekarska, czosnek, bieluń dziędzierzawa, lulek, kosaciec, i barszcz kosmaty (…)
www.kazir.blog.onet.pl
fot. Monia Himalaje










Lead z „Więcej czadu…” tylko pozornie nie ma wiele wspólnego z tybetańską apteką – jest z nią silnie związany. Ano, już on wskazuje bowiem dobitnie na to, że każda substancja roślinna nie jest bez wpływu na nasz organizm. Sztuką jest umieć się rozeznać w tym świecie, dostępnych nam przecież nawet za darmo, danych przez Naturę medykamentów.
To dlatego, pod Old Town, tak usilnie dopytywałam Tipsa, czy szkołą przetrwania, nie powinna być, zamiast próba sklecania z drutów po starym parasolu odtwarzacza dvd, umiejętność rozpalenia bez zapałek ognia, zebrania wody pitnej, wreszcie oddzielenia roślin jadalnych od niejadalnych, wiedza o ich działaniu na organizm ludzki, w tym próba znalezienia tak poszukiwanych właściwości leczniczych…
A to co dzięki Tobie tu czytamy, to prawdziwe studium farmacji. No, ja skorzystam z niego na pewno.
Przypis z metodą na wieczną młodość obłędny! – Nie szukaj na siłę, bo nigdy nie wiadomo co znajdziesz.
Pozdrawiam.
widzę znowu to, co PsiZąb wykładał i opisywał, to piękne i prawdziwe, a impresje himalajskie są zaczarowane od środka,
cieszę się bardzo, że w tym ekstra blogu to jest:)
dzień dobry rano wszystkim
Czy to nie za dużo wiadomości, jak na jeden post??
Tak wiem, szacowne grono uczyło mnie „2000 znaków, jeden ekran, jeśli więcej to ciąć, ciąć, ciąć”, ale ja ciąć nie będę, dlatego jestem u siebie, przed nami weekend, mamy czas, dużo czasu, a przesłania nijak podzielić.
Nie pieniaj Psi Zębie, dobrze jest.
Dzień Dobry kochany duszku, signe… :*
Leki z bożej apteki.