Le Chateau Frontenac w mieście Ville de Quebec, które jest jednym z najstarszych miast na kontynencie północnoamerykańskim:



Mont Tremblant miasteczko narciarskie w górach Laurentydach, kanadyjskie Zakopane:

Komunikacja miejska w Mont Tremblant:

Widok z Mont Tremblant na Laurentydy…

… i miasteczko u podnóża:

Ile d’Orleans to wyspa nieopodal miasta Quebec na środku rzeki św. Wawrzyńca:


Plaża w wiosce Saint Jean:

fot. Chris Miekina Kanada
www.nowaatlantyda.com
-
- Luty 2012
- Styczeń 2012
- Grudzień 2011
- Listopad 2011
- Październik 2011
- Wrzesień 2011
- Sierpień 2011
- Lipiec 2011
- Czerwiec 2011
- Maj 2011
- Kwiecień 2011
- Marzec 2011
- Luty 2011
- Styczeń 2011
- Grudzień 2010
- Listopad 2010
- Październik 2010
- Wrzesień 2010
- Sierpień 2010
- Lipiec 2010
- Czerwiec 2010
- Maj 2010
- Kwiecień 2010
- Marzec 2010
- Luty 2010
- Styczeń 2010
- Grudzień 2009
- Listopad 2009
- Październik 2009
- Wrzesień 2009
- Sierpień 2009
- Lipiec 2009
- Czerwiec 2009
- Maj 2009
- Kwiecień 2009
- Marzec 2009
- Luty 2009
- Styczeń 2009
- Grudzień 2008
-
>>
-
10 Śpię, prześpię życie
Pewnego razu, z łanu złotych zbóż wynurzyła się sianowłosa. Pełna zapału, energii iskrzącej – grożącej Read More » -
9 Skórka
Tak leżąc na przypiecku, i błogosławiąc zimową porę, Pszonka wspominał jak to kiedyś był wstał Read More » -
8 Dziewczyna pod pokładem
Nie tylko na północnych, mocno ocienionych brzegach pola, tuż pod lasem, zalegały wielkie, nierówne połacie Read More »
-
>>
>>
- 8 Dziewczyna pod pokładem (2)
- Paul Wasilewski: …ale to może być tak
- mm: To nie jest tak….
- Paul Wasilewski: …ale to może być tak
- British Virgin Islands (3)
- Ela Wolny: Momenty były? Masz! Małe na temat,...
- Paul Wasilewski: Nr.2 i Nr.5 odydwa na 5
. Chmurno...
- Zbiorniki emocjonalne (2)
- Wyszków 104 lata temu (9)
- CZAREK: Zatory znajdują się w odległości 20 wjorst od...
- Gaiki (4)
- Paul Wasilewski: Cisza i nienaruszony...
- 8 Dziewczyna pod pokładem (2)
www >>
-
Izba Pamięci J. Kukuczki >>
-
W Istebnej - Wilcze 340 - unikatowe eksponaty ze wspaniałej historii wspinania Jerzego Kukuczki. Niezapomniana wycieczka śladami wielkiego rodaka, który uważany jest za jednego z najwybitniejszych himalaistów świata.Czynne po uzgodnieniu: 033-855 69 74, 032-252 46 12, komórkowy: 508 389 558 More »
-
-
Kapliczka na Gibasach >>
-
Kapliczka miała zostać rozebrana i przeniesiona do tworzącego się Skansenu Wsi Żywieckiej w Ślemieniu, lecz czymże byłyby bez niej Gibasy? To udało się zablokować. Kapliczka zostaje na swoim miejscu. Roboty jest masa. More »
-







Ciekawe czy Celine śpiewając „My Heart Will Go On” myślała o tych pięknych terenach.
Uwielbiam kochani te Wasze oczy Kleksa, wysyłane na zwiady to tu, to tam.
Myślę, że nie tylko ja pożeram wzrokiem ten nasz cudny świat, wiedząc, że jest on piękny jeszcze tylko w wyrywkowo wybranych kadrach, jeszcze tylko w niektórych migawkach urzeka, bo między ujęciem a ujęciem bywają rzeczy, absolutnie nie nadające się do publikacji.
Przepięknie tam. No. Mnie najbardziej rajcuje zamiana autobusów na kolejkę linową.
Pozdrawiam!
,,Cały świat w Twoich oczach” – reszta to interpretacja.
Zgodnie z XIX-wiecznym, niemieckim filozofem Nietschem: ,,nie ma faktów – są tylko ich interpretacje”.
Wybitny etnograf Levi Strauss napisał ,,Smutek tropików” – o tym m.in., że podróże nie przynoszą szczęścia, choć do nich tęsknimy.
Twój Złota temat przywiódł mi na myśl wstrząsający film pt ,,Czarna Suknia” o młodym francuskim jezuicie, który w XVI w., śladem kolonizatorów, ,,nawracał” Indian z tamtych terenów. Tytuł filmu to pseudo, jakie mu Indianie nadali.
Ich duchowy świat i bliskość naturze uwiodły kolegę tego jezuity, który zakochany w młodej Indiance, przystał do jej plemienia.
Z tym światem i jego historią kojarzę Canadę.
Widziałem ten film 2x, tęsknię, by mieć okazję go zobaczyć jeszcze raz.
,,Cały świat w Twoich oczach” – reszta to interpretacja” i mamy rozwinięcie „Świat jest we mnie”.
A wątek jezuity z „Czarnej sukni”, jest jak przypadek ziemskiego Jake’a z Avatara, któremu wymsknął się spod kontroli chłodny plan zadania, bo zakochał się w mieszkance penetrowanej obcej planety Pandora. I z największą ochotą został tam, wśród Na’vi, by żyć z nimi bliżej natury i w zgodzie z naturą, porzuciwszy zgiełk wielkiego świata opętanego przez wojny i chciwą, pazerną, ekspansywną cywilizację.
Cieszę się, że ten klimatyczny Quebec, doprowadził do nieświadomego consensusu polemiki spod Starego Mistrza…
I teraz słuchajcie, irracjonalne to jest, ale jak dla mnie, gdy powiem Kanada, nie widzę tych starych, (jak na pierwszych zdjęciach) pięknych miast, a myślę śnieżna Alaska i Jack London, Zew Krwi, Biały Kieł etc.
Ostatnio kolega, mieszkający tam, ironicznie wspomniał o silnym mrozie i przymarzniętych do drzewa wronach, tak właśnie postrzegam ten kraj… jak zimną Alaskę.
Na stronie National Geographic znalazłam inne ujęcie Le Chateau Frontenac:
Kto z nas nie chciałby usiąść na schodkach zabudowanej w ten sposób skarpy tak starej przecież prowincji, przy takim nastrojowym zachodzie słońca, wśród murów pachnących nie tylko starzyzną, ale i ceną za dobę: TYSIONC POLSKICH ZLOTYCH! Dojechać to nic, jeszcze zabukować pobyt, przeżyć nie tylko emocje, ale i ceny..
Może jednak rację mają uczeni, może wcale nie chrzanią jak potłuczeni, jakby im ząbki szły. Bo może to wszystko jest w trosce o nasze zdrowie psychiczne, żeby nas szlag nie trafił, że pracujemy jak niewolnicy, a życie nam przez palce przecieka, bo siedzimy na swych czterech literach, gdyż tylko na to nas stać.
A tu tyle miejsc do zwiedzenia, tyle miejsc do odkrycia, tyle zachwytów zamarłych w oczekiwaniu..
Uwielbiam te Wasze wpisy o miejscach z różnych, czasami nawet bardzo bliskich rejonów, w których nie byłam i pewnie nie będę (vide Bug Pana Wiesława). Tu na Ecodniu, czuję tą więź z Wami, czuję jak Wasze emocje, zatrzymane w tym płaskim przecież kadrze, przechodzą na mnie niczym w 3D.
O tak, Kanada jest jakaś taka swojska. Może przez klimat. Architektura wspaniała jak ta Austriacka tyle, że jest w tym jakaś landrynkowata sztuczność. Bo przecież gdy u nas stały już zamki i pałace to ich jeszcze nawet nie było. Za to przyroda jak wszędzie obroni się swoją cudownością zawsze.
Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma…Rzeczywiście w Kanadzie pejzaze mogą zaprzeć dech w piersiach i ludzie tutaj raczej dbają o naturę,tzn:nie zakłócają, nie zaśmiecają,nie zatruwają,jednym słowem:szanują.Z drugiej jednak strony,czego mi brak tutaj to właśnie architektury,ponieważ tutejsza architektura,(z małymi wyjątkami z miasta Quebec,stolicy prowincji o takiej samej nazwie,gdzie pierwszi osiedleńcy ,w przeważającej części,z Normandii,odtworzyli na nowej kolonii architekturę,którą zapamiętali ze starego kontynentu) jest przypadkowym amalgamatem wszystkiego ze wszystkich kontynentów z kiczem włącznie.
Dodam tylko,że słowo Kebec pochodzi od plemienia Micmac,którzy w ten sposób określają
Pozdrawiam.
Coś ucięło mój komentarz…Więc kończę,w języku Micmac słowo kebek oznacza cieśninę.
No to cześć.
Monsieur LaPadite, piękne Dzień Dobry!
„Przypadkowy amalgamat wszystkiego ze wszystkich kontynentów z kiczem włącznie”, to jest to, co chętnie chcielibyśmy i na Ecodniu doświadczyć.
Twój komentarz sprawił, że uśmiechnęłam się i to aż dwa razy. Pierwszy raz jak go zobaczyłam, drugi jak zaczęłam czytać o ekologii. Przypomniałam sobie bowiem pewne słowa… A Ecodzien jest po prostu stroną dla ludzi, chcących sobie inteligentnie lub mniej, o tym naszym pięknym świecie i aktywnym w nim życiu, zwyczajnie pogadać. Ewoluuje a my wraz z nim, starając się nie zostawiać po sobie… śladów. Nie łamać, nie niszczyć, nie deptać. Zwyczajnie, to co napisałeś jest na wskroś ekologiczne – inteligentny człowiek, interesujący się historią miejsca, w którym mieszka, czystym, schludnym otoczeniem, z pejzażami które go przyprawiają o dech w piersiach. Czy trzeba tu dopisywać jakąś ideologię? Nie.
Monsieur, czyli nie musimy zbierać tego tysiączka na nocleg, dostaniemy jakieś coś ekstra, w formie wpisu na Ecodzien?
Pozdrawiam.
Znam jednego Micmaca ,który udzieli gościny w wigwamie i podzieli się bobrzym mięsem na śniadanie -taki indiański Bed & Breakfast.
Kobiałka* prosi. Założymy Micmacowi na Ecodniu wioskę indiańską, bo blade twarze chcą poznać w tym magicznym szklanym puzderku, odległy świat czerwonego brata. Dopóki prąd.
Hawk!
PS1.
Suszone bobrze mięso przypomniało mi coś. Kolega, typowy wodniczek szuwarek, bo kończył… architektura podwodna? Po polsku płetwonurek. Stefanniosącytornister pracujący dla jakiegoś TV, (bo przecież tyle tam wody leją), nosił coś jeszcze, opis: „widziałem bobra z jednym jądrem”. Cokolwiek to znaczy, brzmi.
PS2.
* Początkowo było „Squaw”, ale:
- „Współcześnie chyba żadna indiańska kobieta nie nazwałaby się w ten sposób, ani żaden Indianin nie nazwałby tak kobiety, którą szanuje. W przeszłości bywało różnie, ale dla nie-Indian indiańskie kobiety były zazwyczaj kimś (czymś?) z pogranicza dzikuski, niewolnicy, prostytutki i utrzymanki i taka też była zapewne ogólna wymowa tego słowa.
Językoznawcy spierają się zarówno o pochodzenie słowa SQ***, jak i o jego społeczne znaczenie (tłumaczenie), ale w zasadzie są zgodni, iż jest to określenie dla kobiety poniżające i nie powinno być używane jako synonim „indiańskiej kobiety”. Dlatego na wielu stronach pisze się je tak, jak inne wulgarne słowa, używając gwiazdek lub wykropkowując część. Polecam. To trochę tak, jakby dziś o dziewczynie mówić np. „dziewka” – mało sympatyczne, choć kiedyś nie było to raczej słowo obraźliwe…
Poszpanuję wiedzą i do dyskusji o indianskiej sq*** dodam, że polski wyraz KOBIETA był aż do 18 wieku uważany za określenie obelżywe, zamiast neutralnej NIEWIASTY. Wywodził się od „koba” czyli chlew, a więc kobieta to ktoś z chlewu, wówczas człowiek niższego stanu czy rangi, nie godzien szacunku.”
wow!
http://www.indianie.info/viewtopic.php?f=55&t=182
dostaniemy jakieś coś ekstra, w formie wpisu na Ecodzien?
Mam kilka Extra,które z pewnością nadają się do twego bloga,z odrobiną kanadyjskiej specyfiki i egzotyki tej archtekturalnej włącznie oczywiście.Tylko muszę wiedzieć jak się to robi,jaka jest procedura,aby wkleić kilka zdjęć z podpisami.Czekając na instrukcje pozdrawiam serdecznie !