In flagranti wężykiem

Spacerując leśną ścieżką Parku Stanowego Harrimana,  usłyszałem nagle ostry, świszczący i ostrzegawczy syk. Znieruchomiałem, gorączkowo poszukując jego źródła. Szybko jednak udało mi się je zlokalizować, gdy niemalże u moich stóp odkryłem solidnych rozmiarów węża.

Po odliczeniu tego, co do jego wielkości dodał strach, było tego węża dobre półtora metra. W pierwszej chwili pomyślałem, że to grzechotnik, którego wcale nie jest tak trudno spotkać w Apallachach, ale wąż syczał a nie grzechotał. Zacząłem więc szukać w liściach (wzrokiem oczywiście) końca tego węża, aby upewnić się czy ma tam grzechotkę czy też nie.

Wtedy odkryłem, że ten wąż wcale nie jest sam! Tuż przy nim leżał drugi, znacznie mniejszy, pokryty cętkami. Co ja mówię tuż przy nim… na nim leżał, a właściwie leżała, bo to była wężyca!
Dopiero po chwili dotarło do mnie, że węże też mają swoje życie intymne i właśnie nakryłem ich w tych krzakach, w samym środku bardzo erotycznych zalotów. Przy okazji okazało się, że żaden z węży nie ma na końcu ogona grzechotki więc nie były to grzechotniki. Za to głowa potężnego samca co chwila otwierała się i zamykała na sposób jaki robią to kobry, ale kobry nie żyją na pograniczu NJ/NY.

Oba węże okazały się należeć do gatunku Heterodon platyrhinos i zwane są popularnie świńskimi ryjkami, ze względu na charakterystyczny wygląd łba, który podobno przypomina świński ryjek. Węże używają tego ryjka do wykopywania sobie norek w ziemi. Wąż mimo, że wygląda bardzo groźnie, nie do końca jest niebezpieczny. Jego ulubionym daniem są żaby, a liczne jeziorka, stawy i sadzawki w Parku Harrimana w nie obfitują.

Wąż, aby zabić taką żabę, używa jadowitej śliny, która je obezwładnia lecz ślina ta, w zasadzie nie jest groźna dla człowieka (tzn. nikt do tej pory nie umarł od takiego ukąszenia/obślinienia). Świński ryjek Eastern Hognose zwany jest czasem także nadęta żmija i ma jeszcze jeden ciekawy obyczaj. Ukąszenie jest jego ostatnią linią obrony i jeśli jego groźnie wyglądający kołnierz i donośny syk nie wystrasza ewentualnego wroga, wąż wywraca się do góry nogami (wiem, że nie ma nóg :) ), otwiera pysk z którego zwisa mu jęzor i udaje w ten sposób martwego.

W jego pysku produkuje się wtedy substancja, która dla każdego drapieżnika (kojoty i oposy) ma oznaczać, że wąż jest niejadalny. Zważywszy jednak na fakt, że zastałem oba węże w sytuacji in flagranti, nie chciałem zmuszać ich do tego, by tą umiejętność dla mnie zademonstrowały.

Dlatego po pospiesznym kliknięciu kilku zdjęć, szybko oddaliłem się z tego miejsca patrząc jak potężny samiec wciąga swoją oblubienicę w jeszcze gęstsze krzaki. Wąż ten jest w Stanach niezwykle rzadki i znajduje się pod ochroną. Za złapanie go, płaci się 5 tys. $ kary i idzie do więzienia na 180 dni, dlatego pomyślałem, że pokazanie go, będzie interesującym tematem dla Ecodnia – Chris Miekina
fot. Chris Miekina USA
www.nowaatlantyda.com

5 Responses to In flagranti wężykiem

  1. MonsieurLaPadite pisze:

    Woooow,takie spotkania pierwszego stopnia z przyrodą są z całą pewnością ekscytujące i fascynujące,być może dlatego ,że ryzykowne.Tylko tak się zastanawiam czy władze stanowe wymyśliły jakąś kare dla węża za upolowanie człowieka? Pytanie,jest chyba jak najbardziej uzasadnione !
    *Obdarcie gada ze skóry z wygarbowaniem włącznie ! lub coś w tym rodzaju,przecież my ludzie też jesteśmy elementem biocenozy.

    :)

    Zdjęcia są zachwycające,gratuluję bezkrwawych łowów !

  2. ew pisze:

    No wow, wow, zważywszy, że jeden może upolować tylko oswojoną kozę na wybiegu, a drugi dzikiego węża, w dodatku dwa węże i to rzadkie, chronione, aż 5 tys $ grzywny. Wąż wart 5 patyków zielonych, czyli skoro jesteśmy elementem biocenozy, to taka pożywna zupa z węża, kosztowałaby 5 tysiaków?
    Wypas.
    Co dla węża za zaatakowanie spacerowicza? A może ukamienowanie jak naszego tatrzańskiego misia? Metod kar jest więcej, bo przecież można mu zamydlić detergentami wodę pitną w źródełku, można pestycydami lub innymi pudrami, wytępić ostatnią żabę, można wreszcie złapać mu tę jego ulubioną panią od in flagranti i sprzedać bogaczom do prywatnego terrarium… Można mu wykarczować chaszcze tak, że straci dach nad głową, za to ścieżkę na odchodne stąd, upstrzyć jak dla fakira, rozbitym szkłem i zardzewiałą puszką.
    Jak widzisz można jak z rękawa sypać pomysłami, w dodatku sprawdzonymi.
    Zdjęcia zachwycające zgadzam się, ale i obiekt niczego – cwany. Rzecz o udawaniu zmarłego będzie w jednym z kolejnych wpisów i tam jeszcze raz pojawi się nasz bohater. Czy to nie miłe, jak się nie musi posiłkować galerią wikipedii?
    Pozdrawiam!

  3. MonsieurLaPadite pisze:

    Szybko się poprawiam,zbyt porywczy chyba jestem i po przemyśleniu myślę sobie ,że to można wężowi puścić.. płazem ! :)

  4. psiząb pisze:

    Uwielbiam świat wężów. Miałem z nimi wiele spotkań i we śnie i na jawie.

  5. Tomek pisze:

    Straszne te wensze.
    Przypatruje się i podobieństwo do grzechotnika jest rzeczywiście. Tak z przodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>