To czeskie miasto założone w I połowie XIII wieku, przez rycerza Hrona a pierwsze wzmianki o nim, ukazały się już w roku 1254.
W mieście tym miała miejsce tzw. Bitwa pod Nachodem, która rozpoczęła wojnę austriacko-pruską i pozostawiła po sobie do dziś wiele pomników oraz grobów, także polskich żołnierzy, walczących po obu stronach barykady.
Nachod to urocze miasteczko, nad którym góruje niewielki Zamek z XII wieku:



Odwiedzając nowe miasta lubię poznawać ich historię i kulturę poprzez wizyty w miejscowych muzeach. Tam w Nachodzie takim nauczycielem osobowości i charakteru miasta jest właśnie ów zamek. Obiekty muzealne rozpalają wyobraźnię. Takie choćby zastawy i sztućce przemawiają przenosząc niczym Wehikuł czasu do tego co było kiedyś. Ktoś te przedmioty dotykał, używał, bawił się nimi…



Był tam również portret „Potwora”, czyli znienawidzonego przez żołnierzy oficera. W jego twarzy widać było pod pseudo miłym uśmiechem ukrytą wredność….
Wszystkie muzealne rzeczy, portrety i pomieszczenia tworzą w wyobraźni obraz tamtych czasów.

fot. Tomek Nachod Czechy










Nie wiem co napisać… bo „stare zamczyska przekwalifikowane dziś na magazyny zaprzeszłych, unikatowych już eksponatów – poezja. Przedmioty opisane, zamknięte w szkle, zapieczętowane, zinwentaryzowane tylko pozornie leżą tak bez duszy… Skrzętnie polerowane flanelową ściereczką przez pracującą tu panią Jolę, pilnowane przez pana Bogdana z Security Sokół.
W dzień promienie wpadają do muzealnych sal przez okna, w nich tańczą drobiny złotego kurzu, wszędzie cisza, szmer półgłosów pokazujących sobie:
- O! Patrz tam.
I szszuu, szuu filcowych papuci, w których każdy wygląda jak pokraczny dziadek Pszonki. Czuć zapach skrzyni z pszonkowymi starociami na strychu. W niej pożółkłe listy związane różową wstążeczką, koronkowe kapelusze, jedwabne parasolki, strzelba pradzieja, faja do machorki, puzderko, lusterko, moździerzyk, stare monety, rozpadające się banknoty… Cudze życie.” http://ecodzien.pl/2009/03/21/014-przebacz-mi/#comments
Uwielbiam!
Interesujące fotografie.
Był tam portret „Potwora” czyli znienawidzonego przez żołnierzy oficera. W jego twarzy widać było pod pseudo miłym uśmiechem ukrytą wredność. Rzeczy, portrety i pomieszczenia tworzą w wyobraźni obraz tamtych czasów.