Pustynia Błędowska – graffiti na bunkrze, historia prawdziwa

Wpis Co można zobaczyć na Pustyni Błędowskiej – Bunkry i jak to miło przeczytać o swoich wyczynach po 17 latach. Ile trudu nas wtedy kosztowało „załatwienie” białej farby, pędzli… Ten napis nad wejściem, miał „przyciągać” turystów. Turystów spragnionych wody, a tu… PIWO  na środku pustyni. Młodzieńcze wybryki :)


A i dodam jeszcze, że w nieco powiększonym składzie, ręcznie i saperkami odkopywaliśmy ten bunkier w środku. Bo naprawdę,  wchodziło się tam wtedy prawie na „czworaka”. Całe 2 dni odkopywania, ale opłacało się, bo znaleziska były przy tym ogromne. Masa czajniczków, torby, łuski, fiolki z dziwną zawartością (okazało się że to było coś, do mierzenia napromieniowania) dokładnie nie pamiętam. Zdziwienie ludzi zwiedzających pustynię, widzących małolatów z bombami na rękach, a było tego sporo – bezcenne.  Powiadomiliśmy policję, mówiliśmy wojsku, saperom – bez echa. Jeszcze rok temu te wszystkie niewybuchy były w tym samym miejscu gdzie je zakopaliśmy. Ze względów bezpieczeństwa nie będę podawał gdzie.
A i dodam, że  baaardzo głęboko, tak że poszukiwacze skarbów, zainwestujcie w lepsze wykrywaczeWidget
fot. Dominik

7 Responses to Pustynia Błędowska – graffiti na bunkrze, historia prawdziwa

  1. ew pisze:

    Witam, witam zadymiarza. To już kolejny raz, gdy sieć (mam na myśli Ecodzien) pozwala odnaleźć nam znajomą osobę lub swoje rewiry.

    Powiem tak, we wpisie, który odnalazłeś, przeprowadziliśmy cudowną rozmowę na temat tego Twojego i innych ściennych napisów. Ostatecznie zaprowadziła nas ona do Graffiti Starożytnego. Chyba mojego najulubieńszego ze wszystkich, albowiem graffiti to jest to, co uwielbiam.

    Po pierwszych zdaniach rozbawił mnie Twój komentarz i od razu wiedziałam, że wyniosę go na poziom wpisu. Później doczytałam się o niewybuchach i bezowocnych próbach zainteresowania sprawą odpowiednich służb i… mina mi zrzedła. Prawdę powiedziawszy nie wiem co powiedzieć. Nie wiem czy wyznanie powyższe, nie sprowokuje jakichś dalszych poczynań.
    Jeśli chodzi o „pogłębianie” bunkra też mam niemiłe wspomnienia. Podczas zabawy na piaskowej ścianie, w wykopanej jamie, zginął kuzyn zasypany piaskiem, a jeden z chłopaków z osiedla, żywcem się spalił nie mogąc wyjść z betonów, po rozpalonej już do czerwoności żelaznej drabince.

    Chcę przez to powiedzieć, że młodość durna niesie z sobą nie tylko fajne historyczne napisy.

  2. Tomek pisze:

    :) Takie napisy mnie najczęściej drażnią ale właśnie ten na bunkrze nie wywoływał negatywnych emocji gdy tam byłem i widziałem. Pamiętam go :)
    Można zmienić tekst piosenki na „Nie ma, nie ma piwa na pustyni…”

  3. Dominik pisze:

    Widze ze ludzie z okolicy jednak czytaja moje artykuly w sieci z czego jestem bardzo zadowolony a najbardziej z tego ze Widget napisal jak to bylo rzeczywiscie z tym napisem. Potwierdzam 17 lat temu nie bylo tu zadnego sklepu gdzie mozna bylo kupic biala farbe a nawet jak byl jeden, to farby i tak niemozna bylo kupic, bo byla droga i na zapisy. Tak to bylo kiedys i jescze jedno mimo ze chlopaki zglaszaly sprawe do niebieskich czy do saperow takie to byly czasy, ze lepiej niewiedziec.. ze daleko..ze to dzieci, ze nikomu nieszkodzi??? przeciez to poligon wojskowy jest, poniemiecki.
    Zreszta tacy ludzie jak ty Kaczor i Wigtet stwarzali tutaj jakby rewolucje kulturowa pokazali ze sa tutaj takze inni ludzie, a nie tylko kibice lub lysi – istnieje alternatywa.Tak to bylo.
    OD strony wzgorza Dabrowka w Chechle w obecnych czasach ludzie zglaszali niewybuchy i saperzy z Krakowa je zabierali, natomiast nie slyszalem zeby ktos zglaszal niewybuchy na poludniowej czesci pustynii.Tego zlomu jest tak na pewno jeszcze sporo i pewnie zakopane pod gruba warstwa piasku bo przeciez piaski zarastaja i przemieszczaja sie!
    W roku 1992 podczas slynnego pozaru lasu wybuchaly niewybuchy pod wpywem ciepla. Od pobliskiego pozaru lasu, ktory objal swym zasiegiem na niespotykana dotychczas skale, pozar zaczal sie w Bukownie gdzies kolo chald odpadow poflotacyjnych ZGH Boleslaw huta cynku, a zatrzymal sie (zostal opanowany) na skraju pustynii gdzie wyplywa rzeczka ze stawu Zielonego w Kluczach. Spalilo sie wtedy 1 247 ha i to byla tragedia.!!!
    Mysle ze napisze kiedys i zalacze zdjecia jak to wyglada po pozarze, odradza sie mlody las, bo mimo uplywu czasu wciaz widac slady po pozarze a to dzieki ogromnemu wysilkowi ludzi i lesnikow z Nadesnictwa Olkusz. Zeby przekonac sie ile sie, przynajmiej na oko, spalilo wystarczy udac sie na wzgorze Czubatka, punkt obserwacyjny w Kluczach. To tutaj gdzie wieza do obserwacji wlasnie lasu (aby zapobiec podobnej tragedi w przyszlosci) i popatrzec ze tam gdzie rosnie mlody las to tak wszedzie bylo pogorzelisko.Mowilo sie ze mimo, iz bylem dzieckiem zapamietalem, iz bylo to ponoc podpalenie bo ogien pojawil sie w kilku miejscach.!!!!Bede sie dalej zajmowal tematem pustynii moze napisze cos w formie krotkiej ksiazeczki moze ebook na ten temat i krotka historii tych okolicy.Marzy mi sie cos takiego,bo pomyslow mam duzo,moze kiedys…Zobaczymy.Pozdrawiam serdecznie.Dominik

    http://www.youtube.com/watch?v=g3-gIwbnE0A

  4. ew pisze:

    Dominik, białą kredą na kominie. Cieszę się, że jesteś.
    Cieszy mnie Twoja fascynacja Pustynią Błędowską, masz ogromną wiedzę o niej i wierzę mocno, że będzie coś więcej niż tylko YT. Bo wiedza plus pasja, dają najlepsze efekty.

    Zastanawia mnie jedno, piszesz, że piaski przemieszczają się, więc równie dobrze jego łachy mogą odkryć niewybuchy!

    Pozdrawiam i nieśmiało przypominam o… soku brzozowym :)

  5. Dominik pisze:

    Tak wiem :P obiecalem. Wprawdzie juz dawno napisany, ale na papierze,przepisze go na komputer, zrobie jeszcze korekte i wysle.A co do piaskow to masz racje, przemieszczaja sie rzeczywiscie w mniejszym lub wiekszym stopniu wiatr przewiewa piasek w upalne, wietrzne dni,chociaz nie tylko. Burza nad pustynia przypomina jakby pomieszac 4 pory roku..Najwiekszy ruch piasku jest na odslonietych z roslinnosci obszarach, chociaz na nieco zarosnietych, a teraz rozjedzonych przez wojsko,quady i samochody 4×4, wydmach od strony Chechla i tam znaleziono najwiecej niewybuchow.
    Dlatego smialo napisze nikt nie wie co sie tu jeszcze kryje i jakie tajemnice skrywa ta ziemia. Tu zaledwie fragment, bo widzialem latajace wieksze polacie piasku i to na poludniowej stronie:
    http://www.youtube.com/watch?v=bhBqM7yyjtA

  6. ew pisze:

    Czy to będzie kolejny już wpis, pod którym zaczniemy rozmawiać o książkach? Bo YT Dominika przypomniało mi ulubioną książkę i równie rewelacyjny film „W pustyni i puszczy”. Po prostu od zawsze kocham. Przy tym wiejącym na Pustyni Błędowskiej piasku, aż słyszę „Stasiuuu, Stasiuuu…”.

    A jakbym Wam zeskanowała zdjęcia, to drzewiej wyglądałam jak Nel i nawet tak słodko sepleniłam, i chyba seplenię do dziś.

    Domino, czekam na sok. To będzie świetny wpis.

  7. Widget pisze:

    Dominik.
    Co racja to racja .Ojciec farbę z pracy przynosił ,i miała mieć nieco inne przeznaczenie .Malowanie czegoś tam na działce .
    Ale jakoś zniknięcia nie zauważył ,a mnie to sporo strachu kosztowało .
    Ale do rzeczy ,w planach mam odkopać przed kawałek przed bunkrem i pod tym malutkim okienkiem po prawej .tam jeszcze można coś ciekawego odkopać :D
    Stara transzeja (czy jakoś tak) niedaleko od stawu zielonego na pustyni .
    Też kopaliśmy ,na głębokości ok 1,5 m tylko ok.70 tubek po paście do zębów :D z 1977-79r. produkcji zsrr i ani jednej łuski ,nic .
    Teraz poszukiwania ,to po pierwsze nie ma z kim…..Wtym wieku to brak czasu i obowiązki…….. czasy się zmieniły .człowiek zabiegany ,praca dom itp… i pozostaje ogromny niedosyt że będąc nieco młodszym ,miało się dużoooo więcej wolnego czasu ,trzeba było szukać pamiątek przeszłości .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>