Łzy wojownika

fot. MonsieurLaPadite Kanada

Jesień
Ja tylko przyszłam ci powiedzieć, że odchodzę…
Na zakurzonych skrzypcach wiatr sobie z nas drwi,
Z popiołów jak feniks już się nigdy nie odrodzę,
Minione dni – barwny poemat – wyrzucam przez drzwi.

Wspominasz tamte chwile i w oczach masz łzy…
Ja ci zmarszczkami wolności nie odgrodzę…
Ty jesteś wieczny – młody – taki jesteś ty.
Ja tylko przyszłam ci powiedzieć, że odchodzę…

Ja odchodzę, lecz nie pamiętam dlaczego przyszłam…
Aby ci wyznać moje marzenia i wstydliwe sny?
Żeby ci wręczyć klucze złote do niebiańskich bram?
Ja tylko przyszłam cichutko, by osuszyć twoje łzy.
MonsieurLaPadite

11 Responses to Łzy wojownika

  1. ew pisze:

    Smutny wiersz o przemijaniu.

    A dlaczego to zdjęcie? Bo jak w tytule, tak naprawdę nie ma nieczułych twardzieli. Nawet pod najzimniejszą maską, najbardziej niedostępną zbroją, najbardziej srogim strojem, w każdym z nas jest ukryty wrażliwy, odczuwający, miękki człowiek… Delikatny i wrażliwy, choćby tylko w jednym czułym punkcie, jak Achilles w pięcie, ale jednak.

    Pięknie.

  2. psiząb pisze:

    Nic nie powstaje, nic nie znika, nic nie jest wieczne, ani nic nie ma końca, nic nie jest takie samo, ani nic nie jest różne,nic nie odchodzi, ani nic nie przychodzi. (Nagardżuna)

    gate gate paragate parasamgate

  3. ew pisze:

    Czy można rzec „Reasumując – nic nie jest”? Pytam, bowiem abnegatem jestem wierutnym w treści przez Cię pisanej.

    Uczę się, a póki co bezczelnie dumam, czy czasami Kononowicz nie miał zatem racji mówiąc, że chodzi o to, żeby nie było nic i niczego, zważywszy że ostatnio głośno o jego kandydaturze na prezydenta..

    Dzień dobry Psi Zębie!

  4. psiząb pisze:

    Masz rację ew! Pozdro!

  5. Slepowrown pisze:

    Nie podejmę się interpretacji wiersza, chociaż wiele w nim z mojego życia. Każdemu wojownikowi, za łzy, nalezy się szacunek.

  6. MonsieurLaPadite pisze:

    Nigdy bym nie przypuszczał do jakiego stopnia poezja może być uniwersalna.Słowiańska melancholia połączona z indiańską bezwzględną surowością.Jestem zdumiony i mile zaskoczony tym połączeniem. Inne pytanie na boku, dotyczące samej poezji:w którym momencie proste rymowanki stają się poezją i kto decyduje aby podnieść je do rangi takowej,ja dotychczas sensownej odpowiedzi na to pytanie nie odnalazłem …

  7. ew pisze:

    Monsieur, ja Tobie odpowiem na to pytanie.

    Na zaprzyjaźnionej www, przy okazji omawiania filmu Avatar, napisałam takowe coś o oczach:

    - „Myślę, że bramą do raju nie jest ta, z kutego metalu za 20 tys, za które drugi kupi mieszkanie w królewskim mieście, ani ta, która bez naszej wiedzy i zgody otwiera się po zadzierzgnięciu więzi z podprogowymi obrazami, bramą są oczy. Oczy, które nawiasem, przez kilka lat blokowały Cameron’owi produkcję Avatara. Oczy.

    Dlaczego blokowały? Znamienne jest to, że wszystko już można było komputerowo zanimować, ale wyraz oczu był niezmiennie ten sam, to znaczy płaski, bez wyrazu, bez… duszy! I właśnie myślę, że to te oczy są jej wrotami, że to nimi można oglądać świat, jak się umie patrzeć, i to nimi można spojrzeć w siebie, w głąb siebie, zerknąć “co na duszy dnie gra lub łka”. Żyć.

    Bystre oczy leczą zombie – bo dostrzegają wokół siebie to, obok czego prawdziwe zombie przejdą obojętnie, nigdy nie zauważając.”

    Pytasz, w którym momencie prosta rymowanka staje się poezją, i kto o tym decyduje. Czytelnik jest bezwzględny, pozna nawet doskonale ulepione zombie na kilometr. A w którym momencie następuje przemiana? Dzieje się tak, gdy analogicznie do treści z cytatu, wlejesz w rym swą duszę. Tylko wtedy wiersz żyje, gdy czerpiesz tą bramą z głębi siebie…
    No i Ty sięgasz, aż do duszy dna.

  8. MonsieurLaPadite pisze:

    Skoro odpowiedż jest w Avatarze i James Cameron potraktował ten temat całkowicie poważnie,to ja zmuszony jestem,aby w końcu odważyć się i pójść na ten film,zastawił pułapkę na mnie ten Cameron ?Czy rzeczywiście znajdę tam odpowiedż na moje pytanie ? Okaże się wkrótce…

  9. Tomek pisze:

    Jakże chwila może znamiennie odcisnąć brzemię na człowieku. Uświadomić upływ czasu. Choćby zwykła wizyta u dentysty często oznacza jakiś ubytek naszej cząstki która już nigdy nie będzie taka jak na początku. Jakże wczorajsza wizyta na badaniu wzroku nadmiernie przygnębiła gdy okazało się, że czas na okulary, toż to straszna nieodwołalna strata, dlaczego pod żarówką 60W przeglądając się w lustrze rano widać mnogość siwych włosów? Dusza pozostaje młoda a ciało coraz bardziej niedoskonałe.
    Sam czuje się jak Indianin którego pióropusz to dziś gratka dla dzieci a dla dorosłych często wzbudzający leciutkie politowanie relikt zapomnianej przeszłości. Rdzenna wielkość dawnej Ameryki zmniejszona do rangi ciekawostki a co najwyżej dziecięcej nostalgii.

  10. MonsieurLaPadite pisze:

    „Oczy, które nawiasem, przez kilka lat blokowały Cameron’owi produkcję Avatara. Oczy.

    Dlaczego blokowały? Znamienne jest to, że wszystko już można było komputerowo zanimować, ale wyraz oczu był niezmiennie ten sam, to znaczy płaski, bez wyrazu, bez… duszy! I właśnie myślę, że to te oczy są jej wrotami, że to nimi można oglądać świat, jak się umie patrzeć, i to nimi można spojrzeć w siebie, w głąb siebie, zerknąć “co na duszy dnie gra lub łka”.
    (:
    Obejrzałem film dzisiaj po raz pierwszy:AVATAR,i…. oprócz technologii,jestem głęboko rozczarowany,ten film jest tak samo pusty ,jak treść,którą stara się niezdarnie przekazać,miernota mister canadian citizen Cameron :(

  11. ew pisze:

    Przykre, bo to dowód jak mało jednak dziecka w Tobie..
    http://nowaatlantyda.com/?p=480

    „Można odkrywać tysiące nowych fenomenów, wymyślać na nie nazwy i pigułki, i nigdy nie odkryć przyczyny, która leży u podstawy np. depresji (tutaj objawiającej się jako „deresja poavatarowa” czy „pandorowa”.
    Ludzie po prostu poczuli, że kawałek Pandory mają w sercach i tęsknią do niej. Na’vi to my wolni od strachu i śmierci (główne kijki Matriksa). Przez to, że szukamy szczęścia na zewnątrz jesteśmy nieszczęśliwi. Jak mówią Niebo (Pandora) jest tu, i Piekło też jest tu. (tu i teraz) Tworzymy je przez nasze wybory. Gdy uwolnimy nasze serca od strachu zapanuje tam Niebo i świat się zmieni. Albo, i nie. Ha, ha. Ale kiedy się nie boisz i kochasz, nie ma to znaczenia.”

    Na początku projekcji, w pierwszych sekwencjach filmu, pojawiły się nagle napisy z poprzestawianymi literami tak, że wyrazy tworzyły kompletnie nic nie znaczące zdania. I nagle po założeniu okularów, same ułożyły się one w sens. Tak działa 3D. Bardzo podobnie musi działać przetwarzanie abstrakcyjnych podprogowych obrazków, w konkretny nośnik informacji, wyrażany uczuciem.

    Tak właśnie działa REAL, nie ma tu jak w wirtuolandii wszystkiego jak po sznurku i cacy, tylko ze steku abstrakcyjnych, nie po naszej myśli rozrzucanych przez życie bzdur, trzeba samemu sobie ułożyć jakiś sensowny sens.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>