Jeśliby ktoś interesował się ptakami, to najlepszą porą w Indiach jest zima. Wtedy wszystkie ptaki z północnej Azji zlatują się na subkontynent indyjski i gdzie się nie spojrzy tam widzi się ptaka, o jakim u nas nawet marzyć nie można. W kraju widziałem tylko raz dudka i prawdopodobnie więcej go nie zobaczę.

fot. Wiesław Czapski Bug, żurawie
Zwiedzając jednak Puranę Qila w Delhi, położyłem się na trawie, by odpocząć. Purana Qila to ruiny starej fortecy, w której jeden z wielkich mogołów, Dżahangir, urządził sobie bibliotekę i tam sięgając na drabinie po książkę, spadł i zabił się. Jaka szlachetna śmierć przy czytaniu książki? Czy któryś z władców Polski umarł na skutek czytania? Wiem, że jeden zmarł z powodu przejedzenia się korniszonami, inny wyzionął ducha w wyniku wstydliwej choroby wenerycznej, dwaj inni polegli na polu bitwy, ale przy czytaniu książki? Wprawdzie niektórzy twierdzą, że był on kompletnie nietrzeźwy, gdyż miał zwyczaj spełniania pięciu pucharów wina dziennie. Inni dodają, że nadużywał również opium.

fot. Psi Ząb Ganges, orły
Tymczasem leżąc sobie na trawie zauważyłem żółtego ptaszka z czubem na kształt irokeza, jak to noszą punki. Był to istny dudek, a obok nie drugi, trzeci, po prostu setki dudków. Gdy mieszkałem w Srinagarze, to mnie nachodziły zimorodki i żołny. Kto widział te ptaki w Polsce? Ale najwięcej ptaków zaobserwowałem jednak, jadąc pociągiem z Madrasu do Bombaju. Imponujące zwłaszcza były żurawie. Tak, królewskie żurawie. Początkowo sądziłem, że to strusie, ale skąd strusie w Indiach. Majestatyczne żurawie. Przylatują tutaj z Syberii na dwa miesiące a potem odlatują w grudniu, by wrócić, jak turyści,
Czekając na odlot samolotu z Bombaju, wałęsałem się po mieście molochu, od India Gateway do Wzgórza Malabarskiego, gdzie wznoszą się wille milionerów indyjskich. Wreszcie rozpracowałem system komunikacji miejskiej i udało mi się dotrzeć do lotniska za kilkanaście rupii, unikając jednocześnie oszustw taksówkarzy bombajskich, jakie nam zgotowali, gdy po raz pierwszy stamtąd odlatywałem. Guru naszym był wtedy J. B. i po załadowaniu się do wozu, odbyciu prawie 30-sto kilometrowej podróży, zostaliśmy wysadzeni przy budynku lotniska. Poprosiłem Janusza by sprawdził, czy to jest właściwy dworzec lotniczy, przeczuwając mistyfikację. Guru wszedł do budynku i po chwili zakomunikował nam:” Tak to jest dworzec odlotowy”. Więc zapłaciliśmy taksówkarzowi i po wyładowaniu się weszliśmy do budynku. I wtedy o mało mnie szlag nie trafił, gdyż był tam olbrzymi napis ARRIVE, przylot, zamiast DEPARTURE, odlot. Taksówkarz oszukawszy nas odjechał w pośpiechu, a na jego miejsce nadjechał drugi, doskonale się orientując w sytuacji i zażądał 20 rupii za dowiezienie na właściwy dworzec. Zaczęliśmy zbierać ostatnie drobne i doliczyliśmy się 11 rupii jedynie. Szofer jednak nie chciał się zgodzić na mniejszą sumę. Wtedy podszedł policjant, który obserwował wszystko z boku, doskonale wtajemniczony w zdarzenie, zdarzające się tam dość często.
Podszedłszy, zapytał „Co się stało”? A gdy otrzymał odpowiedź rzekł tylko jedno słowo. „Wystarczy”.
Taksówkarz nic nie powiedział, tylko kazał nam wsiadać i zawiózł tam gdzie trzeba.
www.kazir.blog.onet.pl










Zwrot „wybierała się jak sójka za morze”, gdy byłam dzieckiem, był dla mnie zwrotem magicznym. Myślę, że do dzisiaj tak mam, gdyż nadal siedzę na zapiecku, będąc wzrokowcem. Koniec Polski i to co za naszym morzem (nad które jeździłam co rok), to co za tą wielką wodą, to był absolutny, niewyobrażalny koniec świata. Wszelkie treści mówiące o czymś za Bałtykiem to był absolutny Kosmos. Gdy słyszałam, że ptaki lecą na zimę do ciepłych krajów, wiedziałam, że tam, za to morze, gdzie przecież zimniej niż u nas.
Teraz czytam sobie o Indiach i ptasim tam zimowisku. Jakiś czas temu, publikowałam do podpisania wstrząsającą petycję, którą próbowano powstrzymać chęć przywrócenia przez katalońskich włodarzy, zaprzeszłej, barbarzyńskiej metody polowań na ptaszki, w tym nasze, migrujące tamtędy drozdy. Zwabianie ich, nad pomazane odpowiednim klejem drzewo, specjalnymi dźwiękami. Ilustrujące petycję zdjęcia to drozdy wiszące głową w dół i umierające z pragnienia…
Wielkie ilości migrujących ptaszków zdecydowanie wolę oglądać jak Ty, leżąc wśród nich na trawie. Wspaniałe masz te wspomnienia Psi Zębie, wspaniałe miałeś życie, nietuzinkowe, barwne, ciekawe. Zazdraszczam.
Pozdrawiam!
Psi Zębie. Czemu tak pesymistycznie? Żuraw – ich pełno w Polsce, a na Mazowszu – 100% gwarancji zobaczenia, w Wyszkowie to nawet dowody rzeczowe na ich istnienie. Wpis na moim blogu Nastroje lasu Fidest. Widzieć żurowi wiele, to duże wrażenie, widzieć ich taniec godowy!!!! Nie do opisania.
Widzieć ptaki w ich naturalnym środowisku? Trzeba bywać w tym towarzystwie. No i mieć takiego przewodnika jakiego mamy tu w pobliżu. Pan Waldemar Krasowski wie wszystko o wszystkich ptakach. W takich warunkach to i zimorodka zimą się zobaczy, bielika nad Bugiem, dudka to jak karmi młode w dziupli – bez problemu, dzięciołek co to wielki jak wróbel, … E tam, dobrze mieszkać w pobliżu takich lasów i mieć siły, by rowerem pognać na te „leśne salony”.
Pozdrawiam.
Leśne salony, które Psi Ząb nazwał rajskim ogrodem… I słusznie.
Ale mam wrażenie, że ta brać mniejsza lgnie do Pana obiektywu nie bez powodu. Traktują Pana, pozwalając „robić” z sobą wszystko, jak zarządcę tych terenów, jak opiekuna.
lecą żurawie? ale przypomniała mi się właśnie ta piękna ruinka Purana Qila w blogu PsiZęba, ona tam ciągle jest, tak, śmierć od czytania może grozić!
dzień dobry ludziom i ptakom, u mnie gołębie:)
„Jest u nas taka kolumna w Warszawie, na której siadają podróżne żurawie…” Kto widział żurawia na tej kolumnie? Zazdroszczę Wiesławowicz dostępu do salonów leśnych. Na jesieni oglądam zwykle czaple siwe i białe na stawach koło Pawłowic, po drodze do Cieszyna. Raz nawet ktoś mi pokazywał tam żurawie, ale nie różniły się od czapli siwych, więc włożyłem to między bajki. Kiedyś udało mi się zobaczyć tam parę błotniaków. Pozdrawiam!
Mówiłam, że kocham Was?!
Dzięki ew!
Cit Jak wiesz jedna z moich bliskich koleżanek tutaj jest z Indii. Wiesz, jakiego ze zwierząt najbardziej brakuje jej w Nowym Jorku? Nie wspaniałego słonia, nie małp na podwórku („one były podle rzucały we mnie owocami z mojego własnego drzewa”), a zwykłego kruka. Bo tam ponoć kruków jest zawsze dużó i są tak zupełnie normalne. Mówię jej, że w Polsce też nie brakuje, ot taki wróbel i kruk to stały element krajobrazu. A w NY jakoś nie ma, chociaż ja zauważyłam to dopiero jak ona mi o tym powiedziała.
A propos historii z taksówką: Ta sama koleżanka i jeszcze jedna mówiły mi, że jak będę jechać do Indii to żeby koniecznie z którąś z nich, bo inaczej okradną mnie juz na lotnisku zanim sie zorientuję co się dzieje. No i rzeczywiście od przybyszów zawsze wołają wygórowane pieniądze, w porównaniu do tego co płacą „swoi”.
No wiem, wiem… Dlatego zastanawiam się co powiedziałaby na to niebo upstrzone ptakami. Czy takie ma wspomnienia.
A ja, gdyby tylko Psi Ząb nie zaznaczył, że to orły, to biorąc pod uwagę stopień zanieczyszczenia Ganges, widziałbym w tych ptakach… sępy
ps.
A co do taksówek, to i nasi jak tylko wyczają obcego, to nabijają tyle kilometrów, ile tylko się da przybyszom wcisnąć.
Masz rację Cito z tymi taksówkami. Dlaczego to nie są sępy? Sępy są kilka razy większe i same nie wyszukują padliny. Służą im do tego celu ścierwniki, takie mniejsze sępy, podobne do gęsi. Jeśli czytałaś Księgę Dżungli to tam ścierwnik roznosił wiadomości. Gdy ścierwniki znajdą pożywienie to dają znać sępom płowym i dopiero wtedy te prawdziwe sępy wyruszają na łów. Pozdrawiam!
Przypomniałeś mi, że czytałam o innych padlinożercach. Będą jutro
Cit- ona mówiła o wszelkich usługach, nie tylko taksówkach. Począwszy od pucybuta po kosmetyczkę, przez chłopca od walizek. a z taksówkami to ak wszędzie, w NY tez cztuja na lotnisku i jak wyczują, że ktos niezorientowany to rzucają się na żer.
Sorry, jeśli kogoś urażę, ale ja ich nazywam… złotówkarze. A jak jeżdżą? Jakby drogi ich prywatnymi były.
eh, a ja właśnie w blipie u PsiZęba napisałam z całym przekonaniem, że to sępy….
ciekawe, skąd się biorą takie całe przekonania, dobrze że zawróciłam i sprawdziłam,
pozdrowienia dla Was
Ja tez najpierw coś napiszę a potem zastanawiam się czy to prawda.