Sałatka? Tak! Ale nie ta, według tego przepisu – „elektrosmog w którym żyjemy, to mieszanka naturalnych oraz sztucznie wytworzonych promieni elektrycznych, inaczej zwana sałatką promieni”.

Elektro-klimat ten, tworzy promieniowanie kosmiczne, docierające częściowo od Słońca, Księżyca i innych ciał niebieskich jak również sztucznie wytwarzane fale elektromagnetyczne.  Pola elektryczne, tworzą się na przykład wokół każdego kabla, gniazdka, urządzenia, nawet wtedy, gdy nie jest pobierany prąd. Wystarczy, że wtyczka urządzenia tkwi w gniazdku, co ilustruje zdjęcie z inteligentnym, świecącym przewodem. Takie pola, tworzą się również wokół gniazdek, do których nie jest podłączone żadne urządzenie.

Zewsząd jesteśmy otoczeni sztucznie wytworzonymi falami i polami elektro-magnetycznymi: w mieszkaniu, w pracy, a nawet… na łonie natury!  Szczególnie niebezpieczne są miejsca krzyżowania linii energetycznych i żył wodnych, bo tam szybkość opadu naszej krwi przebiega rażąco anormalnie, jest przyspieszona lub zahamowana. Ogórki, fasola, rzodkiewka w miejscach tych nie kiełkują wcale lub nie rosną prawidłowo, myszy uciekają ze swych norek, a człowiek żyje, otaczając się dodatkowo sprzętem emitującym  ten szkodliwy elektrosmog.

Elektryczne, elektroniczne urządzenia, kable, lampy, jarzeniówki, komputery, telewizory, anteny satelitarne, telefony komórkowe, mikrofalówki oraz  przewody wysokiego napięcia ułatwiają nam nowoczesne życie, jednocześnie szkodząc. Nie udowodniono jeszcze, jak niebezpieczny jest w rzeczywistości elektrosmog, ale jedno jest pewne: podwyższone obciążenie promieniowaniem nie jest zdrowe, to stres dla organizmu. Osoby wrażliwe skarżą się na lęki, pieczenie oczu, kołatanie serca, swędzenie skóry, bóle głowy, zaburzenia jelit, żołądka, dolegliwości nerwicowe, zły sen, bóle mięśni i kości, nudności, obniżenie nastroju. Konsekwencją natężenia elektrosmogu są alergie, uszkodzenia genetyczne, osłabienie systemu immunologicznego, zaburzenia zachowania, rak.

Dłuższy czas działania, może wpływać na organizm i zmieniać jego reakcje na bodźce środowiska. Prawdopodobnie szkody zdrowotne spowodowane elektrosmogiem, wiążą się ze zmienioną produkcją melatoniny. Dlatego  warto z niektórych urządzeń zrezygnować, odsunąć je dalej od siebie i wyłączyć te, których się nie używa.  Trudne? Bardzo,  bo najtrudniej  sobie powiedzieć, że permanentna osiągalność dzięki komórce i laptopie nie zawsze jest konieczna  – ew
Źródło: A. Heßmann „Wpływ pogody na samopoczucie”
fot. www.zielonemigdaly.pl
Grafika: cam

Tag:

6 komentarzy do “Sałatka promieni”

  1. psiząb pisze:

    Masz rację ew. Elektryczność szkodzi. Znałem niegdyś elektryka, który sprawdzał napięcie o wysokości 5 tysięcy woltów, dotykając urządzenia zewnętrzną stroną dłoni. Ale raz dotknął wewnętrzną stroną palców i to właśnie był ten ostatni raz. Masz rację ew.

  2. ew pisze:

    Musi miał akurat tam, niezłą oporność, skórę grubą jak u słonia. Szczerze? Nie wierzę :)

    Miałam przyjemność kilka razy w życiu gościć na podstacji elektroenergetycznej, i z tego co pamiętam, mocno obostrzone były przepisy załączania i wyłączania obwodu spod napięcia. Stały tam wysokie gumowe kamasze, takież rękawice, odpowiedni drąg, a bezpieczna trasa przemieszczania się między transformatorami (po gumolicie, nie betonie), była oznaczona dodatkowo białymi liniami. Wszystko po to, by nawet łuk nie popieścił.

    Taa, elektryczność szkodzi, a to burzy wiarę w przysłowia ludowe. O ile raczej się sprawdza, że saper myli się tylko raz, to podany przez Ciebie przypadek neguje zasadność, że elektryka prąd nie tyka.

    Do mnie bardzo przemawia ten wpis i akurat to zdjęcie. Powinnam coś z tym zrobić..

  3. psiząb pisze:

    Masz rację ew, że mi nie wierzysz.

  4. Tips_Senior pisze:

    I jak tu się nie odezwać, gdy w szufladzie leżą uprawnienia SEP (Stowarzyszenia Elektryków Polskich) do obsługi urządzeń energetycznych „bez ograniczenia napięcia”.
    Pracowałem wielokrotnie, a nawet kierowałem pracami na sieciach 15 000 V (15kV). To typowe w Polsce napięcie sieci dystrybucyjnych SN (średniego napięcia). Starzy wyjadacze takich prac będą zgrywać się na twardzieli, ale im nie wierzcie. Załączenie wyłącznika sterującego mocą zasilającą dziesięciotysięczne miasteczko zawsze jest stresem i budzi emocje. Choćbyś nie wiem jak nie był staranny w swych działaniach i przestrzegał wszelkich procedur nigdy nie wiesz, czy akurat kogoś nie zabiłeś. Choćby złodzieja, który korzystając z okazji wdrapał się na słup aby odciąć fragment linii i sprzedać go później na złomie.
    Ale to wcale nie wyklucza badania obecność 5000V gołą ręką! Zabija bowiem nie napięcie, a ilość energii. gdy jakaś strojnisia włoży na siebie „elektrostatyczny” sweterek z tworzywa sztucznego i buty na izolującej podeszwie to na powierzchni sweterka lokalnie mogą się gromadzić ładunki o napięciach ponad 50 000 V! Na szczęście ilość zgromadzonej tam energii jest tak znikoma, że przy dotknięciu na przykład metalowej klamki, taka delikwentka poczuje tylko bardzo nieprzyjemne, ale nie groźna dla zdrowia „kopnięcie” w momencie wyrównującego potencjały przeskoku iskry. Można więc powiedzieć, że sprawdziła ręką napięcie 50 000 V, całkiem jak wspomniany powyżej elektryk.

  5. psiząb pisze:

    Nie mam uprawnień SEP, ale ukończyłem studium podyplomowe z pomiarów elektrycznych na AGH. Kiedyś odkryłem, że elektryk podłączył fazę do bolca w gniazdku, dzięki czemu dostał podwyżkę. Wprawdzie najpierw go wyrzucili z huty, ale on poszedł na kopalnię, gdzie zarobił dwa razy więcej.

  6. ew pisze:

    Co prawda nie mam uprawnień SEP, ale potrafię zamontować na przewodzie wyłącznik lub na jego końcu wtyczkę, a moją pracą dyplomową, był własnoręcznie uzwojony wirnik :) Ocena db, ale odkurzacz rodziców bardzo szybko zadymił :)

Napisz komentarz

Pomocne: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>