MonsieurLaPadite

Słowo Mohawk (fonet.: moak) w języku ich odwiecznych i zaciętych wrogów -  Algonkinów – oznacza ludożerca. Prawdziwa nazwa tego plemienia jest Kanienkehaka (fonet.: kanienkeaka), co oznacza ludzie z krzemienia. Mohawkowie są jednym z sześciu wielkich plemion należących do grupy Irokezów. Poza nimi są jeszcze:
- Cayuga ; Kajugowie
- Oneida; Oneidowie
- Onondaga; Onondagowie
- Seneca; Senekowie
- Tuscarora; Tuskarorowie

Co roku, latem, w rezerwacie indiańskim Kahnawake (fonet.: kanałage), pod Montrealem, odbywa się festiwal folkloru indiańskiego pod dźwięczną nazwą POW WOW (fonet.: pał łał). Festiwal ma formę konkursu, podczas którego indiańskie plemiona ze szczepu Irokezów, dają popis swoich umiejętności tanecznych, oraz tradycyjnych strojów. Muzyka indiańska – walenie z całych sił w tam tamy i przeraźliwe krzyki dzikusów – w naszych, białoskórych uszach jest wszechobecna podczas całego wydarzenia.

Wielki szef Kahnawake nazywa się Michael Ahrihrhon Delisle I ma do pomocy 11 członków rady. Rezerwat Kahnawake liczy dzisiaj ok. 8500 indian, którzy zajmują się przede wszystkim rękodzielnictwem. Na terytorium rezerwatu znajduje się mały kościółek, z mini muzeum, msze w kościółku odbywają się w języku Mohawk. Posiadają oni również własną indiańską policję, podlegającą kanadyjskim władzom. Indianie w Kanadzie posiadają doskonałe warunki socjalne, bezpłatną opiekę medyczną, bezpłatne szkolnictwo, bardzo wysokie zasiłki pieniężne i nie płacą podatków.

Czerwonoskórzy są bardzo dumni z ich tradycji, ciągle patrzą podejrzliwie na Białe Skóry i fotografować ich podczas tego wydarzenia graniczyło iście z ryzykiem pożegnania się z własnym skalpem. Udało mi się jednak uchwycić tę chwilę, rytm, ruch, dynamikę, muzyki brak lecz dla ułatwienia dodam, że jest to coś niesamowitego: przeraźliwy łomot w bębny osobników, którzy popadli w totalną ekstazę, trans i odłączyli się całkowicie od rzeczywistości. Gdy dodamy do tego galimatiasu rytmicznego, odurzającego samym rytmem zawrotnym, ten przeraźliwy śpiew poszczególnych bębniarzy , tworzy  to wydarzenie całkowicie odrębne i rzadko spotykane. Krzyki, przeraźliwe piski zarzynanego kojota, lub agonizującego Algonkina.

Upaćkany Krogulec:

Tańczący z Wiatrami:

Myślący Bawół:

Krzywodzioby Dzięcioł:

Nastroszony Rosomak:

Frywolna Jaskółka:

Zalotny Sokół:

Zezowaty Bóbr:

Nazewnictwo tych Indian jest oczywiście tylko wytworem mojej fantazji, dzisiaj noszą oni francuskie lub angielskie imiona i nazwiska.   Znana jest już data tegorocznego POW WOW: 10 – 11 lipca 2010, zatem, gdy ktoś z Was będzie w tym czasie w pobliżu, serdecznie zapraszam.
fot. MonsieurLaPadite Kanada

Tag:

8 komentarzy do “Canada z bardzo bliska, czyli Irokezi Pow Wow”

  1. ew pisze:

    Coś mało kobiet, i sprawdza się porzekadło, że jedna jaskółka wiosny nie czyni.

    Podoba mi się to wymyślone nazewnictwo. Rzeczywiście wystarczy przypatrzeć się fizis i pasuje do każdego jak ulał. Dlatego te trzy ostatnie, nieopisane zdjęcia, wystawimy za jakiś czas na quiz :) Sprawdzimy czy drzemie w nas chociaż krztyna indiańskiej krwi.

    Fajnie tak, chociaż wirtualnie, otrzeć się o inne, barwne zwyczaje, inną kulturę, inną tradycję. Pomyśleć, że w życiu nie sądziłam, że tag rezerwat… przyda się dla ludzi. Przez co oni musieli przejść, by teraz kręcić za $ tyłkami przed białasami? Pomijam to, że mają wsio za friko, ale jakby nie są już sobą u siebie.
    Pozdrawiam.

  2. Tips_Senior pisze:

    Witam po przerwie.
    Cito, jeszcze zanim przeczytałem Twój komentarz, już chciałem spytać autora czy na te 8500 mieszkańców rezerwatu, zaledwie 500 to kobiety. Bo takie proporcje wynikałyby z oglądanych zdjęć. MonsieurLaPadite, jaka tam jest pozycja społeczna kobiet?
    Zdjęcia fascynujące, podobnie jak fascynująca jest dla nas, „bladotwarzych” cała ta daleka, egzotyczna kultura.
    Czy słuszne odnoszę wrażenie, że jest ona również egzotyczna dla większości Kanadyjczyków i obywateli USA?
    Czy jest z tym trochę tak, jak z polskim, haniebnym powiedzeniem „Nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki!”. W istocie oznacza ono zazwyczaj, że wypowiadający się po prostu nie zna muzyki z Podhala, a jest zbyt leniwy intelektualnie, aby czynić jakiekolwiek wysiłki w tym kierunku.

  3. psiząb pisze:

    Piękne stroje i zdjęcia, ale do tej pory nie mogę się otrząsnąć z wrażenia po wierszu Jesień. Gratulacje MonsieurLaPadite.

  4. Tomek pisze:

    Odżyły dawne pasje. Może to i były zwykłe, często dalekie od prawdy westerny ale obraz Indianina zawsze pobudzał wyobraźnie. Z wiekiem podział na złego Indianina a dobrego białego człowieka transformował w odwrotną stronę.

  5. Tips_Senior pisze:

    Tomku, ja byłem wychowany na „Winnetou” Karola May’a. To pierwsza „prawdziwa” książka którą przeczytałem samodzielnie w wieku bodaj 8 lat. A to solidne, trzytomowe dzieło!
    Tam, przy wszystkich słusznych lub nie, zastrzeżeniach do twórczości May’a, niejako od podstaw przyjęto zasadę, że ludzie zawsze są różni. Nawet wśród szlachetnych Apaczów trafiają się „czarne owce” a największe zbiry występujące w jego twórczości niemal zawsze mają białą skórę. Ponieważ w dzieciństwie rodzice konsekwentnie nie pozwalali mi oglądać telewizji poza programami dziecięcymi, więc westerny z lat 50-tych i 60-tych zacząłem oglądać dużo później. I bardzo mnie drażniła częsta schematyczność czarno-białego podziału „dobrzy – źli”. Tomku, a co było Twoją najważniejszą furtką w niewątpliwie pasjonujący świat „dzikiego zachodu”?

  6. Tomek pisze:

    Faktycznie teraz sięgając pamięcią do Karola May’a to przypominam sobie tamto zatracenie schematycznej granicy dobra i zła. To filmy w większości wyzwalały stereotypowe myślenie.
    http://ecodzien.pl/2010/02/05/.....-dygresja/

  7. MonsieurLaPadite pisze:

    @Tips_Senior;podział na kobiety i mężczyzn jest po równi,tylko ryzyko robienia zdjęć jest niewspółmierne,dlatego mniej udało mi się pstryknąć squaw-dzięki czemu mam cały czas mój skalp na swoim miejscu,mimo nawet tego ,że coraz częściej czeszę się gąbką niż grzebieniem.Kanadyjczycy są bynajmniej obojętni na los indian,oni są w pejzażu kanadyjskim i nikt sobie tym więcej głowy nie zawraca.Być może-dzięki EW ,pokażę wam jak dzisiaj żyją indianie,pojadę do ich rezerwatu i pstryknę kilka zdjęć z ich codziennego życia.A propos haniebnego powiedzenia:ja osobiście powiedzenie to znam troszkę z innej strony: Nie lubię chamstwa i cygańskiej muzyki;Tips_Senior,jeżeli †y pozwolisz sobie ,aby jakiś bylejaki kretyn wyprowadził ciebie z równowagi,będący pod wpływem ,nie wiedzący nawet o czym on mówi,lecz ryczący jak bawół,lub krowa niezdrowa-to nie ma się absolutnie powodów do rozterek.Po prostu zmień towarzystwo !!!.Góralska muzyka ma swój odmienny styl,dumny,mądry,prosty,bezpośredni,bliski słowiańskiej duszy,gorący,miłujący i nienawistny zarazem.
    @Psiząb:mnie,osobiście,pisanie rymowanek kojarzy się ze zniewieściałością i w dniu,kiedy ktoś,znaczący w świecie poezji mi powie :Bonjour monsieur LaPadite ,vous etes un poete,je vais lui croire

    Psizębie:miło mi jest niezmiernie,że mogłem wstrząsnać Tobą,chociażby tą małą chwilkę,ten czas czekając chociażby na tramwaj,słowa są niby jasne,lecz ciągle pozostają niezrozumiałe.Łykam twój komplement z dziecięcą zachłannością i dam ci wiele więcej,bo duch twój młody jest i podobny mojemu.
    @ Ew,ja na ciebie będę mówic do końca moich dni: Elle;jesteś duchem młodym,jesteś zorzą polarną,jesteś słońcem ubogich,jesteś nocą zmęczonych,jesteś ECO ,wołaniem jesteś łaknących.

  8. ew pisze:

    Dzięki Monsieur, ale ja nic nie zrobiłam.

    Dostałeś swój słoik i od Ciebie zależy jak i czym go zapełnisz. Możesz być pewien, że stoi on na półce, obok innych równie fajnych słoiczków, w fajnym sklepiku, do którego wstępuje spory wianuszek zainteresowanych, by sprawdzić co w nim.

    A do peanów bym dorzuciła „Elle, jesteś Krzyżem Południa niewidzianym z szerokości geograficznych Europy” :)

    Pozdrawiam, my chorzy musimy się razem trzymać.

Napisz komentarz

Pomocne: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>