Dorastanie w cieniu Winnetou, czyli mała dygresja

Faktycznie, teraz sięgając pamięcią do Karola May’a,  przypominam sobie tamto zatracenie schematycznej granicy dobra i zła. To filmy w większości wyzwalały stereotypowe myślenie.


Po wpisie Canada z bardzo bliska, czyli Irokezi Pow Wow, odżyły dawne pasje. Może to i były zwykłe, często dalekie od prawdy westerny, ale obraz Indianina zawsze pobudzał wyobraźnię. Z wiekiem podział na złego Indianina a dobrego białego człowieka, transformował w odwrotną stronę. Winnetou – pamiętam jak jeden tom przeczytałem w jeden dzień, podczas choroby w szkole podstawowej. Wtedy to był trójwymiar absolutny, bo to co teraz widać w kinach 3D, wtedy widziałem w wyobraźni, niemal namacalnie, zapachy, kolory, ludzie, ich wybory i emocje. Wychowany na Niziurskim i właśnie May’u pozostałem wierny zasadzie, że jeśli jakieś dzieło jest tak skonstruowane, że i opowiadana historia i przesłanie są równie poważnie potraktowane, to jest najwspanialsze dzieło posiadające duszę.

Tak więc Karol May, Max Brand, Fenimore Cooper… otwierali drogę, ale dopiero „Tańczący z wilkami” otrząsnął mnie z dziecięcego tkwienia w stereotypowym myśleniu. Wreszcie Indianin zmienił wizerunek na w 100% ludzki. W miarę poznawania historii Ameryki wiedziałem, że gospodarze są niby gospodarzami a ci prawdziwi zostali wygnani, zmarginalizowani. Aż chciałoby się przeczytać powieść fantastyczną autora „Czerwonego Marsa” (Kim Stanley Robinson), o alternatywnej historii, w której Europa wymiera podczas wielkiej dżumy, a inne narody rozkwitają w wielkie cywilizacje wśród których jest właśnie ta – Indian.

Ostatnie furtki otwierał Sergio Leone swoimi filmami. W tym świecie pasjonuje mnie uwidocznienie kto jest kim. Że wrogowie nie ukrywają się za uśmiechami i udawanymi gestami, ale jasno dają do zrozumienia “jestem twoim wrogiem i musisz walczyć, albo mnie omijać”. No i wolność wyborów, otwarte drogi, możliwość zamieszkania gdzie się chce. Nie mam nic, to nie muszę kupić sobie czegoś (no bo za co?), ale wystarczy wbić łopatę w ziemię, by coś mieć. Czysta zasada. Wystarczy uczciwie popracować, by można było przeżyć a czy teraz ta uczciwość wystarczy?

To i wiele innych czynników wpływa na fascynację Dzikim Zachodem, albo postapokaliptyczną fantazją. Nie chciałbym żyć w tych czasach, ale pociąga bardzo ta czytelność i ta naturalność postaw ludzi tam widoczna. Coś jakby uspokojenie wzburzonej wody. Na koniec już, jeszcze nie widziałem postapokaliptycznego westernu „Księga ocalenia”. Mimo kiepskich recenzji chce jednak iść. A oczekuję na film „The Road”. Uważam, że właśnie ten film jest bardzo wart zobaczenia – Tomek
Graffiti: bosman

19 Responses to Dorastanie w cieniu Winnetou, czyli mała dygresja

  1. ew pisze:

    Tomek – świetny ten Twój Myślak, wpasował się i w moje dzieciństwo, a tkwię w nim dziś nie bez powodu. Nie mogę zebrać myśli, póki co tyle:

    Książki – jeśli Indianin to niestety najsilniejsze wspomnienie pozostawił po sobie… Joe, z Tomka Sawyer’a.

    Filmy – w przeciwieństwie do Tipsa, mnie rodzice pozwalali oglądać TV, więc wychowałam się na westernach.

  2. psiząb pisze:

    Karol May, to epoka, która mija, gdy osiąga się 15 lat. Z okazji I komunii dostałem 6 książek, wśród których był Robinson Cruzoe. Teraz dostaje się motocykl albo w najgorszym razie komputer. Ale już na wstępie utknąłem na słowie aczkolwiek. Nigdy takiego słowa nie słyszałem a kojarzyło mi się ono z człowiekiem albo z jakimś plemieniem tubylczym.Kiedy zapytałem taty odpowiedział mi, że aczkolwiek to jest aczkolwiek, a gdy zapytałem mamy, powiedziała: Daj mi spokój, boli mnie głowa. Niestety Robinson okazał mi się za trudny dla mojej inteligencji.
    Dopiero gdy wpadła mi w ręce książka K.Maya nie mogłem się oderwać od lektury. Old Shatterhand, Na Siutem, W kraju Mahdiego czy też Przez dziki Kurdystan. Czy one mi coś dały? Tak dały mi sporo wiadomości z geografii. Pamiętam z serii Przez Kurdystan spotkanie z pewnym Polakiem, który zmienił wiarę na islam. W domu swoim miał fortepian, na którym grał młotkiem. Tak sobie pisarz niemiecki wyobrażał człowieka pochodzącego z kraju Szopena.
    Potem był Ostatni Mohikanin, ale to już Fenimore Cooper, gdzie dwie piękne dziewczyny, z których jedna miała na imię Kora, a druga nie pamiętam. Był jeszcze jakiś oficerek angielski , no i oczywiście Sokole Oko, przewodnik. Ale to nie był ten z MASH. Zauroczony zostałem, aż do momentu, gdy przewodnik po oddaniu strzału z pistoletu wyrzucił go. Czyżby on nie wiedział, że pistolet można ponownie naładować? W pale się nie mieści.

  3. Bosman pisze:

    Psizębie.Druga niewiasta miala na imię Alicja.Wymienionych tu autorów powieści, też w czasach mlodości zaliczylem.Do dlugiej listy nieśmialo dodalbym A.Szklarskiego.Dzięki Tomkowi Wilmowskiemu, odwiedzilem prawie wszystkie kontynenty.Poznalem tyle zwyczajów przeróżnych narodów,zaś opisy przyrody,zwierząt uświadomily mi,jaki świat jest piekny.Ups,wydalo się skąd się wziol mój nick.

  4. Bosman pisze:

    Ps.Oficer zaś nazywal się chyba Dunkan.

  5. psiząb pisze:

    Bosmanie: Tak to była Alicja i Duncan. Dziękuję. Szklarskiego czytałem tyko „Tomek na tropie yeti”. Działo się to w Ladakhu, gdzie byłem dwa razy i mogłem porównać fantazję autora z rzeczywistością.

  6. Bosman pisze:

    To się teraz narobilo.Będziesz mógl, mam nadzieję zaspokoić moją ciekawość.Jak wypadlo porównanie,fantazja rozczarowala czy zaskoczyla Cię psizębie.

  7. psiząb pisze:

    Bosmanie: Czy z punktu o szer. geogr.35 stop. pn. i wysokości 3500 m n.p.m. można zobaczyć Krzyż Południa. Gdy mi odpowiesz na to pytanie, powiem, co sądzę o fantazji autora.

  8. Bosman pisze:

    Coś mi się zdaje że,pozytywnie jesteś zaskoczony.Krzyża Poludnia nie można zobaczyć w Europie.Ladakhu zaś nie leży w Europie.

  9. psiząb pisze:

    Ladakh leży na takiej szer. geogr. jak Ateny. A.Szklarski twierdzi, że widać z Ladakhu Krzyż Południa. Mam pewne wątpliwości co do tego.

  10. ew pisze:

    Przypomnieliście mi moje stare marzenie, zawsze chciałam mieć globus. Przesiąknięta byłam filmowym motywem, gdzie nawet Bolek i Lolek, mocno rozkręcali go, by zatrzymać palcem w jakimś miejscu świata, i tam zacząć swą nową, wielką przygodę. Nie miałam. Może dlatego, ja wzrokowiec, jestem taką nogą z geografii? Teraz się pasjonuję mapką z NG, ale czym skorupka za młodu… Co dziwne, mapki turystyczne czytam jak z nut. No ale to są krótkie dystanse. Świata nie ogarniam. Jakby za wielki i nie mieszczę.

    Rzuty prostokątne fikuśnych brył robiłam, mam wyobraźnię przestrzenną, ale świat dla mnie jest niczym „na prawo most, na lewo most, a środkiem Wisła płynie”. Na prawo Wschód Bliski i Daleki, na lewo żelazna kurtyna, a za wielką wodą Ameryka, w środku sem my. Pod nami włoski but i już. Afryka. Niemniej w końcu zrozumiałam, i – najważniejsze – widzę to oczami wyobraźni! Krzyż Południa nie jest widoczny dla szerokości geograficznych Europy. Dla wszystkich. Zatem i dla linii pociągniętej między punktami stycznymi Ateny-Ladakh. Psi Zębie, napisałeś północna, i dlatego większość flag z motywem tych gwiazd, posiadają kraje południowe. Ha! Jak sama nazwa wskazuje, Krzyż Południa widzą kraje… południowe :) Ja wybaczam Szklarskiemu…

    Do dziś mam Tomka na Czarnym Lądzie. Ale generalnie, nie miałam tego typu książek co Wy. Czytałam to, co mój tata i starsza siostra, więc po pierwszym okresie szczenięcym, gdzie na tablicy informacyjnej figurowałam ze znaczkiem żółw (oczy jak spodeczki dla Tipsa za przeczytanie w wieku lat 8, trzytomowego Winnetou!), a mój kucyk był regularnie przekręcany ze środka głowy nad ucho, by szybciej dukać, przeszłam w Londony, Curwoody i wsiąkłam.

  11. psiząb pisze:

    Ja też chciałem mieć globus, ale rodzice kupili mi atlas. Leh-stolica Ladakhu. http://kazir7.blog.onet.pl/Leh-stolica-Ladakhu,2,ID399935933,n

  12. Tips_Senior pisze:

    Bosman – dlaczego nieśmiało?! Moją maturalną piątkę z geografii zawdzięczam głównie mojemu Ojcu od dzieciństwa okładającego mnie mapami i… globusami oraz właśnie fikcyjnej postaci Tomka Wilmowskiego. Jego, pochłaniane z wypiekami na twarzy, przygody były znakomitą okazją by w naturalny sposób, bez przymusu, z czystej ciekawości z tych map i globusów korzystać. przyzwyczajenie to zostało mi do dziś. Czytaną właśnie „Wenecką Intrygę” „przegryzam” sobie studiowaniem mapy Azji Środkowej (kłania się „Tomek na tropach yeti) oraz planu Wenecji.

  13. Bosman pisze:

    Tips, nieśmialo dlatego gdyż w tamtych latach fascynowal mnie Verne oraz jego polski odpowiednik autor powieści fantastycznych Umiński.Nie trzeba bylo dlugo czekać aby ich fantazja literacka stala się rzeczywistością.

  14. evita_duarte pisze:

    Tomku w zeszłe wakacje byłamw miejscach gdzie te westerny były kręcone (przy okazji wizyty nad Grand Canyon”. Ma się wrażenie, że tam świat się zatrzymał, nic Nie pchnie Cię do przodu, możesz przystanąć i wsłuchiwać się w otoczenie. Trzeba oczywiście uważac bo skorpionów i jadowitych pająków jest tam mnóstwo, ale one nie atakują człowieka dopóki się im w jakiś sposób nie zagrozi. Kiedyś dam zdjęcia a filmiki są już na youtube, niech Ci cito da linka.

  15. Tomek pisze:

    Zaczytuje się w komentarzach :)
    Że tak powiem po góralsku „Jo ci zawiszcze” Evito tego, że możesz dotknąć tego co wielu może sobie jedynie wyobrazić. I jak by to było spotkać się oko w oko z miejscami dawnych fascynacji.
    Dodam jeszcze, że Karol May poza książkami o Winnetou pochłonął mnie również cyklem Ród Rodrigandów. W umyśle nastolatka literki znikały, żyły… to chyba nie do powtórzenia.

  16. Ben-Nur pisze:

    A mnie pochłania :) . I to nie Winnetou,tylko cykl arabski. „Przez pustynię”, „Przez kraine skipiterow „, W lochach Babilonu”,”Przez dziki Kurdystan” „Karawana niewolników”, „W wąwozach bałkanów ” Lew krwawej zemsty „. Fajnie są napisane,wesoło,dużo można się z nich nauczyć.

    A czytał ktoś „Drogę do wolności”,bo nie mogę znależc recenzji ?. Z jakiego cyklu jest ? Pozdrawiam i miłego czytania :) .

  17. ew pisze:

    Pochłonięci witają pochłanianych :) Czy o ten tytuł pytasz?

    - „Droga do wolności Dalajlamy, otwierająca jego autorską serię „Ścieżka ku oświeceniu”, to subtelny i nacechowany wymowną głębią wykład nauk i pouczeń Buddy.Przebywający na uchodźstwie duchowy i polityczny przywódca Tybetu z niezrównaną prostotą i wdziękiem odkrywa istotę buddyzmu tybetańskiego zarówno przed nowicjuszami, jak i oddanymi wyznawcami. Dzieli się spokojnymi, prostymi refleksjami na temat śmierci, reinkarnacji, karmy, Czterech Szlachetnych Prawd oraz kultywowania ideału bodhisattwy i dobrych uczynków: szczerości, cierpliwości, wysiłku, koncentracji i mądrości. Wydanie II.”
    http://merlin.pl/Droga-do-wolnosci_Dalajlama/browse/product/1,119281.html#fullinfo

    Pod linkiem są recenzje czytelników.
    Pozdrawiam.

  18. psiząb pisze:

    Wczoraj w TV4 leciał film „Ostatni Mohikanin”. Czy ktoś oglądał go?

  19. Tomek pisze:

    Pozostał oczywiście cykl Mroczna wieża Stephena Kinga. Wiele tam nawiązań do westernu. Samotny rewolwerowiec przemierzający ziemie jałowe Ameryki. To chwilami iście Sergioleonowe klimaty ale też jak żywo staje przed oczami Siedmiu wspaniałych. To powiązanie westernu, fantastyki i fantasy czy horroru. Pojedyncze książki są wspaniałe choć niestety cykl jako całość nie jest do końca spójny. Bohater jest wręcz antybohaterem. Już na początku swojej przygody traci palce u jednej dłoni, nie jest super sprawny a nawet niekiedy odpychający, że trudno się z nim utożsamiać. Nic to, pozostaje ucieleśnieniem fascynacji Dzikim Zachodem. Bo to Dziki Zachód tylko w post apokaliptycznej scenerii „Czasów ostatnich”.
    Jeśli już tak bajam o zgrabnych anty-westernach bo wykraczających poza granice gatunku to wspominam Truposza Jima Jarmusch’a w którym John Deep po śmierci trafia do dziwnej krainy wyjętej ze scenerii westernowej. Wszystko co się tam wydarza to western po drugiej stronie lustra. Zniekształcony do granic możliwości.
    Teraz chyba to pozostało. Dawna bajkowość przemija bezpowrotnie a western zniekształca się coraz to bardziej, transformuje, prostuje się do współczesności. Ten świat, tu i teraz, teraźniejszość… to nic innego jak western w nowoczesnym ubraniu. Rewolwer zastępuje niepozorność. Niegodziwość podszywa się pod dobro, że poznać ją to niemożliwość. Czy to lepsze od czerni i bieli?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>