Jakiś czas temu badaniami dowiedziono, że panie łatwo dają się skusić głośniejszemu panu. Ale przecież to nie zawsze oznacza, że wybrały dobrze. Przecież on może bardzo skutecznie swym wrzaskiem zagłuszać innych, lepszych konkurentów oraz „subtelnie” odwracać uwagę od swych… niedoskonałości. Naukowcy długo uważali, że skłonność do oszukiwania jest wyłącznie domeną ludzką. Musieli jednak porzucić ten pogląd, gdy zaczęło przybywać dowodów, że również wśród zwierząt oszustów nie brakuje.

Niektóre gatunki zwierząt, by ratować swą skórę udają padlinę. Wiedza na ten temat jest skromna, niemniej jest już opisany ssak udający martwego – opos. Czyżby tylko dlatego, że sam jest królikiem doświadczalnym? Udawanie trupa jest w przyrodzie dość rzadkie, ale ma swój sens – drapieżnik zwykle traci zainteresowanie martwą ofiarą. Przestraszony wąż Heterodon platirhinos po zwinięciu w spiralę wiotczeje i zastyga leżąc na „grzbiecie” – czasami z otwartego pyska sączy mu się kilka kropel krwi. Udaje trupa ale tylko do momentu gdy drapieżnik się zniechęci, wtedy szybko wraca do życia. W sztuce tej biegłe są nawet dwutygodniowe oseski – twierdzi badacz tego dziwnego zachowania Gordon Burghardt z University of Tennessee. Zachowuje się tak również o dziwo rekin. Nawet tak krwiożercza bestia jak żarłacz tygrysi traci rezon leżąc brzuchem do góry. W taki oto właśnie sposób unieruchamia się tego drapieżnika, by założyć np. nadajnik do śledzenia jego wędrówek po oceanie.
Do innych celów stosują tę samą sztuczkę słodkowodne pielęgnice. Żadna zdechła ryba nie poleży na dnie długo nie zauważona. Pielęgnica cierpliwie czeka tam na pierwszych amatorów świeżej padliny, po czym… sama ich zjada. Najczęściej próbuje się oszukiwać osobników z innego gatunku w celu chronienia własnej skóry. Zdarza się niemniej, że oszukiwani są pobratymcy. Prym wśród nich wiodą płazy. Im mniejszy samiec żaby tym głębsze, niższe jego kumkanie. Gdy zbliża się konkurent, wątłej postury samiec dwoi się i troi, by kumkać basem jak prawdziwy żabi siłacz. Zupełnie jak nadrabiające głośnym szczekaniem maleńkie ratlerki. Dobre w udawaniu są również żyjące na plażach kraby, równie chętnie szukające okazji do flirtu jak do bijatyki. Przy wygrzebanej w piachu norce oczekują samiczki wabiąc ją zapraszającym wymachiwaniem swymi długimi szczypcami. Ruch ten ma na celu również odstraszyć ewentualnych konkurentów. Oczywiście samiczka wybiera tego, który ma największy oręż i potrafi z niego zrobić użytek (sic!)
Niestety i w świecie zwierząt stosunki damsko-męskie nie są wolne od oszustów matrymonialnych.
U niektórych owadów samice są obdarowywane “fantami” podczas zalotów. Prezentem może być zwrócony pokarm, spermatofor (bryłka pożywnego białka pod postacią pakietu plemników!) lub upolowany owad. Przekupiona samica zezwala na seks, podczas którego zjada (sic!) podarunek. Jednakże niektóre samce próbują zwabić samice nędznym, nie nadającym się do jedzenia prezentem. Okazuje się, że samice dają się na to nabrać i zezwalają na kopulację a to oznacza, że oszuści mogą wypierać z populacji samce dające wartościowsze „prezenty”. Ewolucja mimo, że silnie wspiera grę fair play, także w tym przypadku przymyka oko na cwaniaków – przecież nie tylko muchę, udaje się poderwać na obietnicę tandetnego świecidełka – ew
Źródło: E. Nieckula „Wprost”
fot. cam USA










Wspaniały jest ten ewolucjonizm. Ciekaw jestem czy w Arce Noego też się te zwierzęta tak zachowywały? Ja dziś pożarłem kawałek śledzia z okazji tłustego czwartku. Czy ta nasza planeta nie powinna się nazywać „oszust pożerający się nawzajem”?
Dzięki psizębie za przypomnienie o tej starej polskiej tradycji,ja jednak
z tym śledziem poczekam do środy popielcowej,kiedy to po hulankach całotygodniowych ,obżarstwie,boczków szynek,baleronów,salcesonów,różnych kiłbas tłustych pączków,i racuchów i faworków suto zapijanych trójniakiem każę sobie zapodać na komnaty wielki garniec żuru postnego no i śledzia bez omasty ….
Co do interesującego artykułu;zauważyliście,że w świecie fauny, w przeważającej części ,to właśnie osobniki płci męskiej,są tak wymyślone (stworzone,lub ewolucyjnie ukształtowane-jak kto chce wg,jakiej ideologii na to spojrzeć),że są ślicznymi wabicielami ? zwłaszcza w czasie godow ? Komiczne…
Dlaczego komiczne? Ponieważ człowiek, w wyniku ewolucji, stracił nie tylko ogon, ale i sierść, stając się nagim stworzeniem. Dorodny samiec stroi się teraz, nie tylko w czasie godów, w marki samochodów, marki ciuchów, kolory kart kredytowych, w czym większą ilość, szeleszczących namiętnie, banknotowych piór. Taki szeroko rozłożony ogon samca wabi niezgorzej niż pawi. A dlaczego? To pewność, że wykarmi rodzinę.
Dziś w moim domu „żałoba”. Rozwaliłam szczęście rodzinne wynosząc do zoologicznego chomicze dzieci i co gorsza… ich matkę. Biednemu samcowi pozostało pedałować na karuzelowej siłowni i wspominać dobre czasy, gdy mógł se miłośnie pofolgować. I zrobiłam to tuż przed Walentynkami.
Za chomiki nie dostałam grosza, ale i tak mam wielkie szczęście, że znalazłam tak doskonałe rozwiązanie. Jest mi oczywiście przykro z tego powodu, ale to jest frycowe. Bo biorąc do domu zwierzęta, jest się za nie odpowiedzialnym, nie można pozwolić, by rozmnażały się w nieskończoność. Błąd w oszacowaniu płci podczas zakupu i kłopot…
Czyżby i tu, też doszło do pewnego rodzaju cwaniactwa, bo gdyby nie ono, para ta, nigdy nie zaznałaby… sexu?