Moje Kilimandżaro cz. 1

Bo każdy ma swoje Kilimandżaro – najwyższy szczyt Afryki, najwyższa wolno stojąca góra świata, ośnieżony bielą symbol Czarnego Lądu, a tak naprawdę cel połączony z marzeniami. Nierealne pomysły, gdy tylko w nie mocno wierzymy z czasem nabierają realnych kształtów. Bo Kilimandżaro to nade wszystko świadomość, że warto mieć te marzenia i wytyczone przez siebie cele. Mocna wiara w to, że kosztem dużego wysiłku i wyrzeczeń można czasami zrealizować coś pozornie nierealnego budząc w sobie duszę wojownika. Warto chcieć, a wtedy i siły się znajdą, i sposoby, nowe metody lub gotowe rozwiązania oraz… zawsze można napotkać na swej drodze życzliwych ludzi chcących dopomóc wspiąć się.

„Jedyny w swoim rodzaju fenomen natury o niesłychanym pięknie” – taką ocenę dostała najwyższa góra Afryki w Konwencji o Ochronie Dziedzictwa Przyrody, bowiem niewiele pomników przyrody może dostarczać turyście tak mocnych wrażeń estetycznych jak Kilimandżaro. Symbol Czarnego Lądu imponuje swymi gabarytami: wysokością 5895 m nad powierzchnią Oceanu Indyjskiego, olbrzymią powierzchnią 3885 km, rzadko spotykaną różnicą wzniesień – od powierzchni leżącej na płaskowyżu sawanny do wierzchołka ta różnica wynosi prawie 4900 m oraz długością masywu, który wynosi aż 60 km. Kiedy latem 1848 roku Johann Ludwig Krapf wraz z Johannesem Rebmannem odkrył tą górę dla zachodniego świata, zachwycony jej majestatem w swych notatkach napisał „górowała ona nad swoimi sąsiadami, jak olbrzym nad małymi dziećmi”.

Ten olbrzym jest jedną z najwyższych wolno stojących gór na Ziemi. Nad płaskowyżem sawanny wznoszą się trzy jego szczyty: Kibo (5895 m), Mawenzi (5149 m) i Shira (3962 m), które są wygasłymi lub uśpionymi wulkanami. Wspólnie tworzą wulkaniczną górę zbudowaną z lawy oraz popiołów. Za najstarszy z tych wierzchołków uważa się Shirę, który był czynny prawdopodobnie ponad 500 000 tysięcy lat. Od tej pory, na skutek erozji szczyt znacznie się obniżył i jest dziś najniższy. Kolejnym pod względem wieku jest poorany szczelinami Mawenzi, który podobnie uległ znacznemu zwietrzeniu. Najmłodszym szczytem, jest zachowany w dobrym stanie Kibo, posiadający dwa kratery z jednym centralnym kotłem. Wybuchał on przez kilka epok lodowcowych, dlatego w jego skałach wulkanicznych można spotkać osady lodowcowe. W ostatnich dziesięcioleciach Kilimandżaro swą nieco większą aktywnością fumaroli, wg. niektórych naukowców, wskazuje na zbliżającą się erupcję.

Góry tego typu mają nierzadko swój własny klimat, który znacznie różni się od otaczającej je okolicy. Mniej więcej od wysokości 3000 m n.p.m. podczas bezchmurnych nocy na Kilimandżaro może występować mróz. W siodle znajdującym się na wysokości 4400 m pomiędzy szczytami Kibo i Mawenzi temperatura -10°C nie jest rzadkością, dlatego też nierzadko pada tu śnieg. I to właśnie ten śnieg sprezentował nie tylko Śniegi Kilimandżaro Hemingway’a, ale i nazwę góry – Biała Góra.  Jednak ten afrykański biały przepych najwyższej góry kontynentu jest dosyć skromny – niewielkie lodowce w dolinach Kibo wynoszą tylko 1 km². To zapewne i wpływ ocieplenia klimatu, bo kiedy w październiku 1889 roku niemiecki geograf Hans Meyer i tyrolski alpinista Ludwig Purtscheller po raz pierwszy zdobyli najwyższy szczyt Afryki i nadali mu nazwę Szczyt Cesarza Wilhelma, języki lodowe schodziły do wysokości 4000 m n.p.m. Od tej pory, podobnie jak w wielu innych wysokich górach, masy lodowe na stokach Kilimandżaro znacznie się skurczyły – ew
cdn…
Źródło: Peter Göbel
fot. wikipedia
Zobacz również:
- Moje Kilimandżaro cz. 2

4 Responses to Moje Kilimandżaro cz. 1

  1. Tomek pisze:

    Może będę się powtarzał o tym Kościelcu. Tam jednak czułem to o czym tu piszesz. Pionowe skały, po których wspinałem się jako niewprawny jeszcze górołaz nie skłaniały do chęci kontynuowania wędrówki choć nie sprobowałem jeszcze wspinaczki (to jak w życiu jest wiele przeszkód, które zniechęcają mimo, że nie znamy ich natury). Wreszcie przełamanie się.
    Starsze małżeństwo. Starszy pan szowinistycznie zmotywował mnie (dziewczyny przed panem wspinały sił a pan chlop nie wejdzie?!)i tak po pierwszej wspinaczce przeszkody okazywały sie wręcz proste do przebycia. Tylko ten szczyt tak wysoko i tak skaliście wszędzie.W środku drogi zbłądzilem, bo nie zauwżyłem szlaku, wróciłem i znowu postanowiłem wrócić.(Znowu jak w życiu. Znowu niepotrzebna rezygnacja) i dwóch chłopaków, z których jeden zwał się “motywatorem” powiedziało, że nie wejdą póki ja nie wejdę. Mam iść pierwszy przed nimi i koniec!
    No i?
    Dałem rade a dziś ten szlak wydaje sie prosty.
    Wniosek: ktoś podający pomocną dłoń albo nawet wspomagający słówkiem jest potrzebny nam jak powietrze. Samemu możemy nie osiągnąć niby trudnych a prostych celów.
    Porównywanie zdobywania gór do życia jest jak najbardziej trafne. :) Przypomniałem sobie ten post jak go nazwałaś “mało romantyczny” o Kościelcu. Ważna jest też decyzja samego włożenia “drogich” butów górskich. Sam impuls do zdobywania, działania bo bez niego nie ma całej reszty.
    Teraz tak myślę czy on nie jest najważniejszy.

  2. ew pisze:

    Za oknem skoro świt – Kilimandżaro
    Wyrasta co dzień mi – Kilimandżaro
    Do góry parę mil – Kilimandżaro
    Najbardziej suchy szczyt – Kilimandżaro

    Decyzja o wyprawie? Tak!
    Gdyby nie było decyzji, nie byłoby wyprawy, nie byłoby przygotowań a potem trudów, ale i satysfakcji ze zdobywania.
    W efekcie nie byłoby osiągnięcia tego wytyczonego przez się celu.
    Zatem decyzja.

    Jeden z naszych wybitnych himalaistów (nazwisko zabyłam :( )powiedział kiedyś jakoś tak, że wspinaczka jest tylko dla wojowników. Bo to nic przyjemnego. To ciągłe zmaganie się z przeciwnościami. Przeciwnościami pogodowymi, szybko i nagle zmieniającą się aurą, zbyt niską temperaturą, sieczącym, lodowatym wiatrem, zapadającą nocą, zapadającymi się nogami, głodem, pragnieniem, zimnem, gorącem, dyskomfortem, bólem brzucha, bólem głowy, bólem mięśni, zmęczeniem, lękiem – TO ZMAGANIA SIĘ Z SAMYM SOBĄ!
    Tylko człowiek o duszy wojownika jest w stanie to wszystko próbować pokonać, gdy nie lubi zawalczyć – wspinaczka nie ma sensu.

    ps.
    Zdjęcie od strony Kenii. Dzień Lepszy.

  3. psiząb pisze:

    Dlaczego się wspinasz na M. Everest? Bo on jest. (G.Mallory)

  4. Tomek pisze:

    Ależ piękne to zdjęcie jest! Czuje się jak starożytny Grek spoglądający na Olimp. Można uwierzyć, że na Kilimandżaro żyją sobie Bogowie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>