Moje Kilimandżaro cz. 2

„Za oknem skoro świt Kilimandżaro, wyrasta co dzień mi Kilimandżaro, do góry parę mil Kilimandżaro, najbardziej suchy szczyt Kilimandżaro…” Suchy i tak jak w innych wysokich górach strefy równikowej i okołorównikowej, nierzadko można zobaczyć na nim potężne masy śniegu przybierające dziwaczne kształty. Często przypominając postacie pielgrzymów w białych szatach, zwane są przez to „śniegiem pokutniczym”.

Zdawałoby się, że dzięki temu, iż klimatyczna granica śniegu na tanzańskiej górze Kilimandżaro przebiega w miarę wysoko, jest tu więcej miejsca na florę i faunę wysokogórską. Nic bardziej mylnego, bowiem ubogi w opady i mroźny klimat zamienił większą część partii położonych powyżej 4500 m n.p.m. w jałową wysokogórską pustynię. I tylko gdzieniegdzie można zobaczyć na zboczach niskie krzewy, kępy sztywnych traw poza nimi już tylko tarasy ze spływającej ziemi oraz malownicze wzory pomrozowe. Na Mawenzi nie ma ani śniegu, ani pól lodowych a roślinność jest i tak skrajnie uboga. Jedynie gdzieniegdzie można zauważyć niewielkie zbiorowiska porostów, niskich roślin głównie mchów, które osiedliły się pomiędzy skalnymi żwirowiskami. Powyżej granicy lasów, na wysokości 2700-3000 m n.p.m. różnica temperatur między dniem i nocą jest bardzo wysoka. Dlatego w ciągu dnia gleba jest wysuszana przez słońce i wiatr a nocą ścinana przez przygruntowe przymrozki.

Do tych naprzemiennych pogodowych kąpieli dochodzą jeszcze nierzadko pożary wywołane przez błyskawice lub spowodowane przez ludzi – wszystko to razem nie sprzyja wzrostowi flory. A ta o dziwo i tak się do tych surowych warunków przystosowała. Takim przystosowaniem do ognia i mrozu są dziwaczne kształty roślin wysokogórskich. Rozety liści ciasno otulają pączki, chroniąc je w ten sposób przed mrozem, pożarami i wysuszeniem przez słońce. Podobne zadanie mają obumarłe liście, które nie opadają, ale otaczają sobą łodygę oraz kutner, który niczym psa sierść grzeje swoimi gęstymi, białymi włoskami liście i łodygi. Na stokach Kilimandżaro oprócz drobnej zwierzyny takiej jak złotokrety i myszy spotkać można również znacznie większe z rodziny antylop. Poniżej granicy lasów częstymi gośćmi są także bawoły kafryjskie, natomiast w trudno dostępnych lasach górskich żyje nawet spore stado słoni, które tutaj znalazły bezpieczne schronienie przed kłusownikami.

U stóp masywu rozpościerają się sawanny zamieniane stopniowo przez miejscowego człowieka w tereny uprawne. Zagospodarowywanie sawann powoduje, że warunki do życia zwierząt pogarszają się na nich z roku na rok. Napór ludności jest widoczny także w strefie objętej ochroną, gdzie poważnym problemem są niekontrolowane pożary, wywoływane przez pasterzy, przenoszące się z sawanny na wyższe tereny górskie. Pożary lasów i traw powstają także licznie podczas zbierania miodu dzikich pszczół, w wyniku odymiania ich gniazd. Rozwój turystyki jest równocześnie powodem do smutku jak i radości. Z jednej strony masa turystów rokrocznie wspinających się na najwyższą górę Afryki, wyrządza znaczne szkody w tutejszym środowisku z drugiej zaś, dochody z tej turystyki od lat swobodnie wystarczają na pokrycie wszystkich kosztów ponoszonych przez park.  Jak widać, z tego typu problemami, by to jakoś pogodzić, borykają się wszyscy vide Ekologia po chińsku – ew
Źródło: Peter Göbel
fot. wikipedia
Zobacz również:
- Moje Kilimandżaro cz. 1

3 Responses to Moje Kilimandżaro cz. 2

  1. psiząb pisze:

    Dlaczego chodzimy w góry? Większość ludzi chodzi po to, by pochwalić się przed innymi. Niektórzy chodzą, bo tam są dzikie urwiska – tak mi powiedział alpinista, który już jest pogrzebany pod lawiną. Moją piewszą górą był Giewont, na który wszedłem w wieku lat sześciu, bo mi rodzice kazali. Nie obyło się bez łez. Niektórzy zaś chodzą, bo te góry są, jak np. G. Mallory.
    http://ecodzien.pl/2010/02/21/moje-kilimandzaro-cz-1/

  2. Tomek pisze:

    Bardzo ciekawe pytanie Psizębie. Zmusza do zastanowienia. No właśnie, po co? Przed zdobyciem pierwszego szczytu, przed podjęciem decyzji wejścia na szlak wracając wspomnieniami do tamtych czasów, myślałem o takiej wędrówce, że będzie czymś fajnym, że widoki będą piękne ale przyznam też się do chęci pochwalenia przed innymi. Może akurat była ona najmniejszym motywującym powodem ale była. Głównie kuszące były widoki i obcowanie z przyrodą.
    Zaczynałem od „maleńkiej” Sarniej Skały i chyba to był strzał w 10 bo szlak okazał się przeuroczy. Strumienie, małe wodospady, strome skały, bajkowe zakamarki, piękne widoki ze szczytu na górujący Giewont i Zakopane w dole. Wtedy pokochałem góry od pierwszego wejrzenia. A później to już jak uzależnienie bo do tej pory nie potrafiłbym jasno kreślić powodu dlaczego. Bo po prostu ciągnie, bo przychodzi tęsknota… bo tak. Takie uspokojenie wzburzonego źródła wtedy odczuwam.

  3. ew pisze:

    Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczą, akurat teraz, te Wasze komentarze. Moje życie nigdy nie było usłane różami, ale odchodzenia bliskiej osoby, doświadczam po raz pierwszy… To chyba najgorsza rzecz jaką można przeżyć. Do tego wszystko dzieje się zbyt szybko.

    Pamiętam Tomek, pojechałeś potem odreagować w Tatry. Czym zatem są dla nas góry?

    Przecież o piękne widoki z większości szlaków naprawdę trudno, łatwiej o załamanie pogody, zimno, błoto, mgłę lub pluchę. I przed kim chcemy się pochwalić zdobytym szczytem? Ci co nie chodzą i tak pukają się znacząco w głowę, a ci co bywają? Może już byli na lepszych? Myślę, że góry są jak SPA, są taką naturalną odnową biologiczną całego organizmu. Przecież to jak aerobik, sauna, siłownia, solarium, ogród botaniczny, dendrologiczny… człowiek ma czas oderwać się, wyrwać z korzeniami, nie myśleć, więc jest to też pomoc psychologiczna.

    Ale nie mówię tu o nowej świeckiej tradycji, gdzie współczesnym turystom wydaje się, iż za pieniądze mogą mieć wszystko. Nie tylko najlepszy, markowy sprzęt, nie tylko bilet, pobyt, wyjazd w odległe miejsca, ale i… jakiś życiowy rekord najlepiej na plecach innych. Dla nich są właśnie te komercyjne kolejki, nie tylko na Kasprowy, ale i Aquille du Midi oraz wiele innych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>