Często gdy na ścianie jakiegoś budynku pojawia się napis, rysunek, albo choćby coś co z niczym się nie kojarzy, staram się zrozumieć genezę tego zjawiska. Co też pchało człowieka, który pozostawił po sobie taki ślad. Czy to negatywne bodźce czy te pozytywne, dyktowane wrodzonym artyzmem, które zawsze dają się odczuć pierwotną wręcz chęcią zaznaczenia swojego istnienia. Wczuwając się w intencje rysującego, przychodzi na myśl ekstaza, że oto ktoś, ba wielu ludzi przechodzących obok, zobaczą coś mojego, zauważą mnie.
To zjawisko nie dotyczy tylko naszych czasów. Nie dotyczy też odległej starożytności opisanej już na Ecodniu we wpisie Starożytne graffiti – dotyczy jeszcze dalszej przeszłości. Początków ludzkości. Oglądając udokumentowane na fotografiach prehistoryczne malowidła, docieramy do naszych własnych źródeł. Wkraczamy nie tylko w umysły naszych praprzodków, ale poznajemy też nasze własne instynkty. Pierwotne pasje, pobudzające wyobraźnie wydarzenia, które wpływały na losy rysujących. To podróż w głąb nas samych, bo czyż nie jesteśmy podobni do tamtych ludzi?
Rysunki tryskają wręcz życiem. Silnie oddziałują na oglądających dzięki swojej naturalności. Co ciekawe i widoczne doskonale, na fotografiach rysunki zwierząt są w porównaniu z wizerunkami ludzi, dziełami sztuki. Najczęściej powtarzającymi się motywami są sceny polowań. Malowidła w większości miały swoje podłoże w jaskiniach, a do rysowania służyły farby z pigmentów i gliny. Te proste farby nanoszono rękoma, albo też mchem. I – co tak bardzo kojarzy się z dzisiejszym graffiti – wykorzystywano też wydrążone kości do pryskania barwnikiem. Prezentowane zdjęcia ze strony: www.zwoje-scrolls.com














A może te rysunki zwierząt były wyorażeniami ówczesnych bogów i oddawano im cześć, tak jak dzisiaj obrazom Matki Boskiej?
Pomyślałam, że w tamtych czasach, to jednak zwierzęta były panami, a człowiek był tam, jak poruszający się po omacku gość. To zwierzyna miała więcej do „powiedzenia” niż człowiek i to właśnie tłumaczyłoby dlaczego z takim szacunkiem i atencją myślał on o niej, skrobiąc te wizerunki owłosionych grzbietów na ścianie.
Teraz jest zgoła odwrotnie. Człowiek już kompletnie zawładnął, zapanował całym światem i przejął jego stery panosząc się niemiłosiernie w rządzeniu. A symbolem tego jest chyba to, że dziś na ścianach nie uświadczysz graffiti zwierząt, a tylko raczej postaci… ludzkie.
piękne są! ci malujący mchem i rękami to wielcy artyści, idę do slajdów i dzień dobry:)
i chyba tam była mała kaczuszka czy coś, a grzbiety i rogi bawołów jak góry i drzewa
Dzień Dobry! Niezbadane są ścieżki… Tomasz przywracający pamięć Signe:
- „A jednak śniło mi się coś i zobaczyłam to potem w blogu >> ecodzień – wzory, kolory, ich rytm dawny i swobodny.
Podobne lub takie same wzory blatu szafeczki i tego, co miało na niej stać, wzór ustawienia dziwnych sprzętów taki sam jak kształt tych sprzętów: sposób na twardą, kanciastą rzeczywistość, która się nie mieści.
Puzderka bladofioletowe, wzory ornamentalne i cienkie, w miejscu dawnym rzeczy teraźniejsze i białe, dużo gęstw.
Ustawianie rzeczy i kroków idących po schodach dawno temu.”
Pamiętam, że tłumaczyłam kiedyś cykl filmów dokumentalnych o malowidłach naskalnych w grotach Francji, Lascaux i Peche Merle, o historii ich odkrycia, życiu ludzi je tworzących, odtwarzaniu narzędzi, którymi mogli się posługiwać. Niesamowite wrażenie zrobił na mnie „podpis” jednego z twórców (to raczej w Peche Merle, nie w Lascaux było): odbicie dłoni na czerwonej farbie, a raczej motyw dłoni na niezamalowanym jasnym tło kamienia, jakby wykonany znaną nam z dzieciństwa techniką „kropkowania”, kiedy leżący na jakimś tle element przyjmuje na siebie strząsaną farbę, pozostawiając po podniesieniu czysty, wyraźny kontur, otoczony kropkami farby…
Dzien dobry. Tak, tak. Uderzaja roznice miedzy rysunkami ludzi a zwierzat. Ludzie to najczesciej figury geometryczne a zwierzeta to coś pięknego.
Taki człowiek wtedy nieświadomy, że kiedyś, tysiące lat do przodu ktoś bedzie się zachwycał jego dzielami. Ale też czyż przypuszczal, że obiekt jego fascynacji bedzie kiedyś dla jego potomków coraz to mniej znaczący? Piekny to obraz ewolucji wartości na tle wieków.