Wiewiórka szara Sciurus carolinensis, występuje w Kanadzie w dwóch wersjach kolorystycznych: szara i czarna. Ta druga wersja jest bardziej rozpowszechniona w północnym Quebec i Ontario. Łacińskie słowo sciurus określające wiewiórkę pochodzi od dwóch greckich słów: skia - cień, oraz oura – ogon. W wolnym tłumaczeniu można powiedzieć o wiewiórce siedzącej w swoim cieniu.
Ogon wiewiórki służy do kilku celów, bo jako ster w czasie lotu, przykrycie w czasie zimy, lub odstraszanie innych drapieżników. Szara wiewiórka spędza większość swojego czasu na drzewach, po których przemieszcza się z wielką zręcznością. Gdy schodzi na ziemię w poszukiwaniu, lub w celu schowania pożywienia, może poruszać się z szybkością nawet 25 km/godz.
Ja moją Ściurkę Karolińską przetestowałem w bardzo łatwy sposób, bo kupiłem worek orzeszków ziemnych, aby sprawdzić na ile one są towarzyskie w wielkim mieście, ponieważ w Montrealu wiewiórki są tak wszechobecne, że prawie niezauważalne. Moje obserwacje poczynione na wiewiórce ogrodowej, zmuszają mnie, aby stwierdzić lub potwierdzić moją wcześniejszą hipotezę o głodzie, który może być silniejszy od strachu. I tutaj przypomnę moje spotkanie z tym zwierzątkiem wczesną wiosną w parku, kiedy to taka mała wygłodzona wiewióreczka podeszła pod mój obiektyw na wyciągnięcie ręki w nadziei, że otrzyma coś do jedzenia. Nazwałem ją wtedy wiewiórką Brunką od nazwy parku Saint Bruno. Od tamtego czasu w moim worku z aparatem fotograficznym znajduje się solidna garść orzeszków ziemnych na nieprzewidziane okazje.
Reasumując moja wiewiórka miejska, ogrodowa, jest bardzo nieufna co widać na załączonych zdjęciach. Być może dlatego, że wiosna jest bliżej i o pożywienie łatwiej a może też dlatego, że okres lęgu i instynkt samozachowawczy jest przeogromny. Jeśli nie jest to zbytnią abstrakcją lub ekscentryzmem, do poniższych obrazów, proponuję muzykę… Jaskółka uwięziona. Pozdrawiam i przesyłam dwa orzeszki ziemne – LaPadite
fot. MonsieurLaPadite Kanada












Ten tytuł,jest inspiracją bezwzględną Borysa,bo tam i tu jest wyeksponowana WOLNOŚĆ,która jest lepsza :bezwolna,lub całkowicie wolna nawet za cenę głodu…?
Pani Wolny,jak to jest ?
Jest ciężko, bo nie tylko chodzi o to by brzuch był syty, by nie bolał, ale i by odczuwać radość i spełnienie, innemy słowy szczęście, w tym nie takim swobodnym przecież bieganiu za orzeszkiem.
A tatuś nam się zrehabilitował. Zbesztany „do wiewiórek poszedłeś bez orzeszków?” stanął na wysokości zadania i mamy wspaniały efekt. Bo podglądanie przyrody, zwierząt jest tym szukaniem swobody i szczęścia w sobie, które potem można odnaleźć między wierszami liter i zdjęć.
Pozdrawiam.
Najważniejsze, że w worku z aparatem znajduje się solidna garść orzeszków. Pozdrawiam!
Prześliczne stworzenie!
Ale czytałam, że brytyjskie szare wiewiórki przedostały się na kontynent i stały się zagrożeniem dla naszych rudasów… Znów człowiek uznał, że jest panem stworzenia i że wie lepiej…
W moim lesie szczęśliwie Rude na razie mają się dobrze, zapewne także dzięki koszyczkowi z orzechami
Ela, pewnie chodzi ci o to, że szare wiewiórki noszą wirus ktory jest śmiertelny dla rudych a szare są uodpornione?
chcialoby się pogłaskać.
przyszla mi na myśl sprawa pisarza Deana Koontza ktory opisywał wiewiórkę w ksiazce Opiekunowie jakoby przestraszona oddychała szybko i widać bylo jej bijace serce. Naciął sie bo podobno wiewiórki są tak skonstruowane, że nie widać bijacego serca.
Lubie je obserwować w Wiśle. Kolo domu mamy paśnik i oprocz sarenek często przychodzą własnie rudzielce
Tomku, tak – a zagrożenie dla rudej populacji jest spore.
U siebie w lesie, kiedy byłam sama, bez Piesy, ułożyłam szlaczek z orzechów od koszyczka przez stopnie werandy na werandę, gdzie pracowałam przy laptopie. Ruda pozbierała wszystkie po drodze i przylazła do spuszczonej dłoni z orzechem, i to wcale nie było „Poproszę o tego orzecha!” tylko: „Oj, dawaj, szybko, prezecież wiem, że to dla mnie!”