Ktoś anonimowo napisał, że żal po starcie jest związany z sytuacją, w której coś tracimy i jest to proces nieodwracalny. I, że każdy z nas od narodzin, aż do śmierci przeżywa różne straty. Tracimy dzieciństwo, młodość, bliskich, przyjaciół, złudzenia, zaufanie lub po prostu przedmioty, dobra materialne, pracę, samochód, mieszkanie. Niektóre ze strat są małe i powszechne i większość z nas potrafi sobie z nimi poradzić. Ale są też wielkie, bolesne i tragiczne powodujące pogorszenie jakości życia. Tego typu straty wywołują w nas silne emocje, pozostaje coś w rodzaju naturalnej żałoby. Żal po stracie wiąże się z doznaniem krzywdy. Jest procesem pozbawiającym ludzi energii i radości życia.
W sytuacji śmierci bliskiej osoby, żal z upływem czasu sięga mocniej i głębiej, i obezwładnia człowieka. Im dłużej trwa, tym mniej widzimy powiązań z przeżytym kiedyś żalem. W sytuacji, kiedy dwoje ludzi żyje z sobą, mieszka, złości się i kocha, powstaje niewidzialna sieć połączeń niczym pajęczyna, która ich zespoliła. Za takim zespoleniem idzie niezwykle duża energia. Kiedy śmierć przecina nagle te powiązania, pozostawia w osobie osamotnionej wielką siłę, która nie ma ujścia. Siłę, która pozostała po niedokończonym związku.
Żal po stracie nie dotyczy jak już pisałam powyżej, jedynie śmierci. Żal po stracie mogą i przeżywają również osoby po rozwodzie, zmianie miejsca zamieszkania, zmianie pracy, zdradzie, w chorobach, kalectwie lub alkoholizmie swoim lub bliskich. Wielu ludzi próbuje poradzić sobie z przeżywanym żalem, brakuje im jednak wsparcia i dobrych wzorów postępowania. Nie jesteśmy bowiem przygotowani do przeżywania żałoby. Najczęściej słyszymy: weź się w garść, zajmij się czymś, czas goi rany, Bóg tak chciał, wszystko przemija, przyzwyczaisz się. Mogą pojawić się dziwne, niewytłumaczalne reakcje: nadużywanie leków, alkoholu, nadmierna pracowitość lub właśnie odrętwienie, apatia.
U osób przeżywających ból po stracie, można wyróżnić kolejne fazy oddziaływania żałoby:
* szok i izolacja – od tej bolesnej informacji – to nie jest prawda!
* gniew, bunt, agresja – jak to możliwe, dlaczego akurat mnie to spotkało, kto zawinił?
* targowanie się z rzeczywistością – to wszystko mi się śni, to nie może być prawda!
* depresja – trwanie w pustce i bezsensie życia… aż do momentu:
* akceptacja – zaakceptowanie faktu, że nigdy więcej nie będzie już tak jak było, a my musimy żyć dalej w tej nowej rzeczywistości.
Każdą obecność czujemy częścią siebie, by nie rzec całym sobą. Bo z czasem to jakby już część nas. Przejmując część obecności, przesiąkając nią, po jej odejściu, jej utracie, tracimy jakby rękę, nogę, serce, głowę… odczuwamy ból fantomowy. Celowo nie piszę „osoby”, by dać przykład na to, że można stracić złudzenia, zaufanie, dobra materialne, zdrowie lub wolność (nałogi) – nie tylko bliskich.
„List w butelce” i podobne jak w nim życie tylko przeszłością, duszenie się nią, zamykanie w niej jak w słoju bez dostępu świeżego tlenu, idealizowanie, zapominanie złych momentów a pielęgnowanie tylko tych dobrych, które mijaną rzeczywistość stawiają w niekorzystnym świetle, jest zwyczajnie niezdrowe. Nie ma tak jak było, bo być nie może, dwa razy rzeka nie jest tą samą rzeką. Świat nie tramwaj, a życie nie poczeka tylko jedzie dalej, nawet bez nas, czyli? Trzeba zapomnieć nie zapominając o tym co było i wskoczyć choćby spóźnionym, w biegu, by nie przegapić ostatniego kursu – ew












Masz rację Ew, ale skąd Ty taka mądra jesteś? Najpierw skopiowałem sobie świeczkę, tylko nie wiem komu ją postawić? Czasem taka strata jest korzystna np. gdy spowoduje nadmierną pracowitość. Pozdrawiam!
Postaw mojej mamie – dziś zmarła. Ostatni czas wiele mnie nauczył.
Jest mi niezmiernie przykro,przyjmij moje najszczersze kondolencje
http://www.youtube.com/watch?v=XqQdBQCe7_s
Szczere wyrazy współczucia.
Wiesław Cz.
Spieszmy się
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Jan Twardowski
Gdy z marszu, „zostają po nich buty”, bo stąpać w butach po niebiesich obłokach to jak wejść komuś w życie w brudnych buciorach. Każdy z nas widział na ulicy chociaż raz leżącego człowieka, a obok niego rozrzucone buty – już stąpał.
Przykro mi bardzo, wspolczuje, niedawno zmarl moj ojciec, teraz czesciej dzwonie do mamy, chociaz bardzo nie lubie tego robic. A kartki na urodziny juz nigdy od niego nie dostane ,zdalam sobie sprawe z tego dwa tygodnie temu. Niestety zycie nierozerwalnie zwiazane jest ze smiercia.
Wspolczuje, naprawde