Ptica od gwoździ z krzyża…

Rudzik to ptak w rdzawej bandamce pod szyją, odkąd poranił się boleśnie do krwi, gdy chcąc ulżyć w cierpieniu Ukrzyżowanemu, próbował wyciągnąć Mu gwoździe z krzyża…

Wiosna, Wielkanoc a wraz nią rzewne wspomnienie tego ptaszka, który właśnie teraz przylatuje do nas, by od razu zacząć swe ptasie trele. Usadowiony w widocznym miejscu koncertuje miłym dla ucha, falującym głosem. Tego „melancholijnego świergotu o zmiennym tempie, z opadającymi frazami, perlistymi trelami i gwizdami nie da się oddać słowami – to trzeba usłyszeć”. Według ptasiego budzika, usłyszeć go można o godz 3.10 nad ranem. Niestety nie zawsze sprawdza się to w miastach, bo te rządzą się swoimi prawami – wiadomo, sztuczne oświetlenie zaburza odwieczny rytm dzień-noc.

Maszerując onegdaj po górach napotkałam przynajmniej trzy takie barwne osobniki, ale niestety już leżące martwo wzdłuż ruchliwej drogi. Niezmierna szkoda, że martwe a nie podczas ptasiego koncertu lub jak u Moni na tatrzańskiej żerdzi.

Zaczęliśmy się zastanawiać co mogło być tego przyczyną. Być może zabił je pęd przejeżdżających samochodów, autobusów. Trudno powiedzieć jednak czy tak było w istocie, bo rudzik orientuje się według pola magnetycznego ziemi, co umożliwiają mu kryształki magnetytu położone w przodzie głowy. Ptaki te nie wyglądały jak pisklęta, które wypadły z gniazd, bo po pierwsze były starsze, a po drugie rudziki najczęściej przebywają nisko przy ziemi. Gniazda budują także tuż na niej, pod krzewem, między korzeniami drzew lub w połamanych drzewach. Łatwo je było nazwać bowiem obie płci ubarwione są jednakowo – najbardziej charakterystycznym elementem upierzenia jest ta zdradzająca ich imię rdzawa pierś, gardło i boki głowy. Według legendy to właśnie efekt zaprzestania mycia ran w strumieniu, gdy zobaczył on swe odbicie w tafli wody.

Martwe leżały w liczbie, która niepokoiła i zastanawiała. Bo przecież rudzik jest pod ścisłą ochroną, to ptak z rodziny drozdowatych. Parafrazując zatem „Zabić drozda”, to jakby zabić kogoś z jego rodziny… A ptaki nie tylko dla nas pięknie śpiewają. Ci bracia mniejsi zapylają kwiaty, roznoszą nasiona oraz pomagają eliminować gryzonie, owady, nasiona chwastów i inne szkodniki. Gatunki padlinożerne uczestniczą w recyklingu substancji odżywczych, sprzątają martwe, rozkładające się zwłoki zwierząt, które stanowią źródła chorób. Co będzie, gdy ich zabraknie? – ew
fot. Monia Tatry

11 Responses to Ptica od gwoździ z krzyża…

  1. Mike pisze:

    Śmierć ptaszka…Brata Mniejszego…
    Gdy ją widzę, ogarnia mnie szacunek i współczucie dla istnienia, które jest już po drugiej stronie. Czyli – wg chrześcijaństwa – nie ma go już. Ale któż to wie? Podobnie, jak z odmawianiem ptakom i czworonogom duszy…
    Ogarnia mnie też poczucie winy za rozpychającego się człowieka, przedkładającego demonstrację swej bezmyślnej siły wobec przyrody, jej kosztem, nad dążność do harmonii z nią.

  2. Tomek pisze:

    daje o sobie znać o 3.10 tak jak odjeżdża pociąg 3.10 do Yumy.
    Tylko czy ptaki dla nas śpiewają? Tomasz Mann pisał o tym śpiewie, że to jest tylko nawoływanie do kopulacji.

  3. Mike pisze:

    PS do poprzedniego mojego wpisu dopisało życie.
    Jeszcze co zagraża zwierzętom ze strony człowieka, to tzw ,,brak wyobraźni” (eufemizm na określenie zwykłej ludzkiej głupoty).
    Pewna pani, wyjeżdżając na Wielkanoc zagranicę, zostawiła mieszkanie wraz z trzema kotami pod opieką znajomej.
    Ni stąd ni z owąd dostaję od tej opiekunki telefon, że ,,kot wpadł za bibliotekę” i – choć wściekle miauczy – nie ma jak go wyjąć.
    Dla właściecielki kota jam dziesiąta woda po skwaśniałym kisielu, ale zwierzaka szkoda na śmierć głodową skazać. To i pojechałem, wlazłem górą za narożną szafkę biblioteczną aby nie rozkręcać całości i wyjąłem kota. Jakoś i samemu udało mi się, chwała Bogu, wyleźć.

    Ale dlaczego od razu ,,głupota”?
    Ano już raz kot tam wpadł, ale dziury głupia baba nie zakryła.
    Inny jej kot, też w czasie jej dłuższej nieobecności, wyskakując na balkon przez uchylone okno, powiesił się w szparze…

  4. ew pisze:

    Nigdy nie pojmę zasad, według których chadzają myśli człowiecze.
    Tak oto wpis o Pticy i wielkanocnej legendzie ma komentarze o kotach. Ale…

    Mike nie zawsze to głupota, często brak wyobraźni lub zwyczajne nieporozumienie. Córka koleżanki jadąc na urlop z Anglii do Polski, o opiekę nad mieszkaniem, kwiatami i kanarkiem poprosiła znajomą. Po dwóch tygodniach, gdy wróciła z wojaży, zastała kwiaty zeschnięte i zwłoki ptaszka. Na ostre słowa pretensji usłyszała „przecież nie przyniosłaś mi kluczy, myślałam, że się rozmyśliłaś!” A klucze 2 tygodnie według domniemanej umowy leżały sobie pod wycieraczką.
    Makabrycznie przykre niedomówienie.

  5. Mike pisze:

    Albo przyznajemy Braciom Mniejszym szacunek, partnerstwo i odpowiedzialne traktowanie, albo pozostaje to ładnie brzmiącym ale fałszywym sloganem.
    Zwierzę cierpi w niedoli nie mniej od człowieka a zaprzeczeniem człowieczeństwa jest narażanie go na cierpienie tylko dlatego, że pozostaje bezbronne a czyn – bezkarny.
    Córka koleżanki a niedomówienie… Powiedziałbym – bezmózgie.
    Ta egoistka skuteczniej by zadziałała, gdyby za straszne dla zwierzęcia skutki ,,niedomówienia” groziła jej kara.

    A co ma kot do ptaszka? Sam nie wiem.

  6. ew pisze:

    Młody kot jest w stanie zaprzyjaźnić się ze starym ptaszkiem (sprawdziłam). Odwrotnie chyba nie. A przynajmniej na znacznie, znacznie krócej, dopóki kocur nie zabawi się w głównego bohatera „Myszy i ludzie” Steinbeck’a i nie zamęczy ptaszka niczym on myszki & dziewczyny na śmierć.

    To samo pomyślałam. To nieporównywalne, ale gdyby tak „niedomówić” się w sprawie dziecka byłyby surowe sankcje.

  7. Mike pisze:

    No i w Twojej ostatniej, EW, uwadze wychodzi cała finezja kobiecej duszy…
    A więc dręczona przez kocura myszka to nie tylko myszka; tylko gruboskórny kocur o tym nie wie, myśląc ,,tylko o jednym”…

  8. ew pisze:

    - „A co ma kot do ptaszka? Sam nie wiem.”

    Ano próbowałam odpowiedzieć na pytanie co ma, bowiem miałam jednocześnie i ptaszka i kotka. Mimo usilnych przekonywań mnie, że kot zadręczy ptaszka tak się nie stało. Mam owszem zdjęcia jak chodził po klatce ale tak samo chodzi po lodówce, parapecie z kwiatami czy innych sprzętach.
    Zastanawiałam się dlaczego odwieczni antagoniści potrafili się zaprzyjaźnić. I doszłam do wniosku, że stało się tak tylko dlatego, że do mieszkania dokoptował młody kotek i jakby dorastał w cieniu już obecnego, starego weterana ptaszka. Gdyby było na odwrót, gdyby stary kocur dostał nagle za współmieszkańca jakiegoś kanarka, papużkę lub innego ćwierka zapewne zakończyłoby się zaznajamianie inaczej.

    Czytałeś „Myszy i ludzie” Steinbeck’a? Polecam. Główny bohater, skądinąd lekko upośledzony, z rozumem na poziomie dziecka, bardzo lubił głaskać myszki, niestety nie wyczuwając przy tym granicy, kiedy zaczyna robić im krzywdę… Zainteresowanie zanikało, gdy przestawały się ruszać. Jego tragedią było to, że to samo chciał spróbować na kobiecie…
    A nawiązałam, bo czyż nie tak zabawiają się kocury? I czy taki los nie spotkałby ptaszka, gdyby?

    Taki jest związek między kotem a ptakiem. Zapewniam, że feminizmu nie było tu ani odrobineczkę, nie tym razem.

  9. Tomek pisze:

    Wiadomości ogólne dla hodowców roślin, ssaków, ptaków.

    Dziewica – roślina krótkotrwała wymagająca stale pielęgnacji, chętnie poddająca się flancowaniu, po przepikowaniu przestaje być dziewicą.

    Stara panna – roślina pnąca, czepiająca się wszystkiego i wszystkich, żyje w miejscach odosobnionych, nie wiadomo z kim.

    Kochanka – roślina pasożytnicza, mężczyznożerna z gatunku motylkowatych, wymaga dużo wilgoci i częstych zmian klimatu. Z uwagi na duże koszty w naszych warunkach trudna do hodowli domowej przez dłuższy czas. Kwitnie przeważnie nocą.

    Żona – pożyteczne zwierzę pociągowe, bardzo nerwowe lecz wytrwałe, żywi się odpadami w hodowli domowej bardzo opłacalne przynosi duże korzyści.

    Kawaler – ptak wędrowny, przelotny, dzieci swe chętnie podrzuca innym i wówczas zmienia swoje miejsce pobytu. Jest zimny, zawsze czynny i trudny do schwytania w sidła.

    Stary kawaler – grzyb jadowity o smaku gorzkawym, żyje przeważnie samotnie lub w symbiozie z purchawką pospolitą.

    Mąż – zwierzę gatunku leniwców, ze względu na dużą żarłoczność przynosi straty w warunkach domowych. W hodowli nieopłacalny. Chętnie zmienia legowisko lecz przeważnie na noc wraca do ogniska domowego. Pochodzi ze skrzyżowania trutnia z pawianem.

    Rozwódka – należy do owadów występujących w dużych gromadach. Znana w przyrodzie pod nazwą szarańczy. Kobiety pozostawia w spokoju, mężczyzn niszczy od korzenia. Bardzo często czyni spustoszenie w ich portfelach.

    Wdowa – wierzba gatunku płaczących, szybko próchniejąca z powodu braku zdrowego korzenia i nadaje się do przeróbki na fujarki.

  10. ew pisze:

    Szowinistyczne stereotypy nie tylko krzywdzące, ale w dodatku wybiórcze. Dlaczego nie ma tu „starego młodego żonkosia”?

  11. Maria pisze:

    Ked ženy sú také zlé, tak si sa mohol oženiť s chlapom:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>