Ten sam Maków Podhalański, onegdaj należący do woj. bielskiego, a od zawsze leżący w Beskidzie Makowskim, którego stacja kolejowa PKP jest kolejną na turystycznym szlaku kolejowym ciągnącym się przez Karpaty:

Ale my, przyjechałyśmy do Makowa busem:

Dwie godziny lekcyjne i prawie dotknęłyśmy Podhala. Prawie, bowiem drugi człon w nazwie miasta jest niezbyt precyzyjny – mimo, że tu już czuje się te klimaty, kraina Podhala zaczyna się dopiero kilkanaście kilometrów dalej:

Maków Podhalański sporo pamięta, pierwsze wzmianki o starostwie lancokorońskim, są już z 1378 roku. Lecz my szukałyśmy śladów CK Dezerterzy, generalnej guberni, klimatu Austro Węgier, bowiem po pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej był (jak większość polskiego południa), w posiadaniu Austriaków.
Miasteczko okazało się nieprawdopodobnie klimatycznym, nastrojowym miejscem, jakby zapomnianym przez rzesze turystów – przycupnięte cicho u Pana Boga za piecem. W nim licznie występująca zabytkowa drewniana zabudowa z pierwszej połowy XIX wieku…

Z najpiękniejszą byłą letnią rezydencją mecenasa Siły-Nowickiego, zbudowaną w 1928 roku przez jego ojca Jana Romualda:


Te stare współgrają doskonale z zupełnie nowymi inwestycjami. A wszystko to na ulicach z nazwiskami wielkich polskich wieszczy, pisarzy, poetów i bohaterów narodowych:


Niektóre z tych nowych, niestety wymuszone przez Naturę, bowiem w 2001 roku centrum Makowa zostało doszczętnie zniszczone przez powódź, spowodowaną wystąpieniem z brzegów Księżego Potoku. Czyżby tego, który w porze suchej, tworzy tu swoiste Makowskie Wenecje?

Ale jak widać miasto stanęło na nogi, i zadziwia szyldami „Piece, ruszta, podkowy, węglarki, łopaty”, obok których przednie witryny, a’la stylowy, francuski butik:


Zadziwia znakami szlaków turystycznych na drzewach, ale i kartkami „Sprzedam tanio obornik”, albo „Nogi z gęsi, nogi z kaczki”, a tuż obok czerwonymi tabliczkami z białym orłem. To pomniki przyrody, jak te, okalające sobą przecudownej urody murowaną kapliczkę, wzniesioną w XIX wieku, przez J. K. Filasa:


Miasteczko o którym można nakręcać filmy, zmontowane z kolekcji zdjęć Muzeum Historycznego. W którym Biblioteka umiejscowiona jest w zabytkowym budynku, w którym malowniczy Dom Kultury, czyli coś dla ducha ale i ciała, bo oto i Stadion Sportowy, chyba z tzw. prawdziwego zdarzenia?

Miasteczko, w którym czysty i zadbany Rynek, a gdzieś tam dalej, już przy granicy ze Słowacją, widoczne pasmo Babiej Góry. Stąd i napotkać tu można nie tylko banery z walorami Podbabiogórskiego Ekomuzeum, ale i dom M. Głucha, prezesa Babiogórskiego Stowarzyszenia Twórców Kultury, w którym siedziba muzeum rzeźby. A wszędzie obok liczne pomniki i kapliczki przydrożne, pobudowane nawet na posesjach prywatnych domów – rozmodlony jest bowiem Maków, ale w sposób naprawdę uroczy. W Sanktuarium Matki Boskiej Makowskiej, patronki rodzin, całe wzniesienie wypełnione jest podmurówką, w której regularnie umiejscowiono bardzo liczne czerwone cegiełki z nazwiskami darczyńców:


A na jego dziedzińcu stare płyty nagrobne…

…źródła wody, kapliczki maryjne, kapliczki drogi krzyżowej, pomniki i fontanny, błyskawicznie przenoszące nas w tak lubiane włoskie klimaty:


Sanktuarium to, jest niewątpliwym i chyba największym walorem Makowa Podhalańskiego. Bo oprócz naturalnego, tak barwnego położenia w pobliżu gór ciągnących się wzdłuż malowniczej, budzącej zadziwienie swym ogromem Skawy:

Miasto to, mające przelotową drogę i szlak kolejowy na Zakopane…

…ma również ten monumentalny przystanek, który żywcem przenosi nas w chwile zadumy pozwalając poczuć pokorę i zrozumienie miałkości swego człowieczego życia, gdy tylko z wysokości Makowej Góry, zabraknie tchu na widok tego co istotne, niezmienne i stałe:

fot. ewolny Maków Podhalański
Zobacz również:
- Return to Eden, czyli i dla ciebie zaświeci kiedyś słońce












fajna wycieczka i jak widzę mile spędzona sobota.
Ten stary budynek jest rewelacyjny.
Byłem wiele razy w Makowie, ale zawsze przejazdem i nigdy nie zatrzymywałem się na dłużej. Dopiero dziś poznałem prawdziwy Maków Podh. Dzięki EW.
Powinnam pomyśleć nad przewodnikiem „Pierogi w Polsce”, bowiem ostatnio gdziekolwiek jestem, akurat je zamawiam na obiad. I w Makowie były naprawdę doskonałe, tak jak mówiła pani obsługująca nas, prawdziwie domowe. Pani, o której niechlujstwie można napisać osobną książkę.
No, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Poza tym pani, jak sama mówiła, nie jest mieszkanką Makowa.
Na drodze panuje ogromny ruch, ponieważ taka masa „Psich Zębów”, mknie przejazdem w stronę Tatr
Dlatego dziś, nie odważyłabym się tak jak kiedyś Jacek, zajechać tam na rowerze.
Pozdrawiam Was!
Następnym razem proszę dać znać, porozmawiamy coś o historii Makowa, pokażę Maków od ‘historycznej strony’. Pozdrawiam, autor filmiku: http://www.youtube.com/watch?v=-TGSl-38QvM Gabriel
Dobrze
Podzielam zdanie Jacka. Ten stary dom robi wrażenie. Perełka.
Witam! Jakże mi miło, że ktoś zwiedził nasz piękny Maków
. A jeszcze bardziej mi miło, że chwali się tutaj mój dom, w którym mieszkam!
Chcę sprostować dwie malutkie rzeczy, po pierwsze, mój domek nie jest z pierwszej połowy XIX wieku, lecz został wybudowany w roku 1928 jako letnia rezydencja mecenasa Siły-Nowickiego. A po drugie, Maków nawiedziła powódź, ale w roku 2001, a nie, jak tutaj jest napisane, w 2005.
Dziękuję za te uwagi – już poprawiłam nieścisłości.
Pojechałyśmy tam nieprzygotowane, nie wiedziałyśmy czego i gdzie szukać, w sumie chodziłyśmy po omacku, ale chyba tak lepiej, bo można trafić w miejsca, o których przewodniki nie piszą.
Jak się mieszka w takiej perełce?
Mieszka się bardzo dobrze, lecz wiadomo, dom duży – na ciepłe pory jest znakomity, gorzej w zimie, gdzie trzeba ogrzać. No, ale najważniejsze, że się podoba turystom, co mnie cieszy. Pozdrawiam.
On kiedyś dostanie tabliczkę „Zabytek kultury”, zobaczysz.
A pamiątkę po Sile-Nowickim masz jakąś? Na przykład jest tam jakiś napis wyskrobany scyzorykiem na jednej z beli „Precz z komuną! To pisałem ja, S-N”.
Kas się mecenas urodził w 1913, to nie on chyba wybudował oną rezydencję? A nawiasem teraz mamy erę daczy i domków letniskowych, które jako żywo, dopiero przypominają niezgorsze Carringtońskie rezydencje.
Pozdrawiam.
PS
Wklejam fragment komentarza z YT, BarteMak, myślę, że warto zapamiętać:
- „Na następny raz polecam wycieczkę pod szczyt Makowskiej Góry (699), a następnie zejście ulicą Słoneczną. Wspaniałe widoki na Tatry, Beskid Żywiecki, Babią Górę, centrum miasta, Suchą czy inne szczyty Beskidu Makowskiego”.
Prawdopodobnie nie on, gdyż miał wtedy 15 lat, tak? :]
Pamiątka jakaś była, tzn. tabliczka ‘Mecenas Siła-Nowicki’, co wskazuje na to, że dopiero po studiach tu mieszkał.
Przemiłe to uczucie odbierać przejawy sympatii do swojego miasta, od jego lokalnej społeczności, zarówno na Ecodniu jak i na… YT.
To nie jest pierwszy fotoreportaż tego typu z jakiejś wyprawy, ale żaden nie miał tak silnego odzewu.
Pozostaje mi tylko jeszcze raz powtórzyć, że Maków Podhalański jest naprawdę przepięknej urody miejscem. I na pewno tam nie raz jeszcze wrócę, jako się rzekło tym razem w górę, na szlak:
http://ecodzien.pl/2010/05/08/return-to-eden-czyli-i-dla-ciebie-zaswieci-kiedys-slonce/#comment-7763
Pozdrawiam.
Proszę o informację przy jakiej ulicy znajduje sie ten stary dom w którym mieszkał mec Siła-Nowicki?
Pzdr. Ewa
Wyślę zapytanie do Piotra, który może mnie poprawi – 3 Maja?
Pozdrawiam.
Witam! Dość dawno się nie odzywałem, jednak zdążyłem już dowiedzieć się więcej i stwierdzam, że wprowadziłem Was w błąd. Dom był wybudowany przez Siłę-Nowickiego, ale Jana Romualda, czyli jego ojca, mecenasa.
przepraszam za wprowadzenie w błąd.
Tak się często zdarza, lecz mimo, że ojciec nie był bardziej znany od syna, to historia jest historią, której nie wypada fałszować.
Tak, dom leży przy ulicy 3 Maja.
Najważniejsza jest ta ciekawość i inspirowanie się dniem codziennym, by chcieć od życia więcej, choćby jak tu, w postaci pogłębiania wiadomości na temat historii swojego domu.
Mało w sieci na temat ojca, mecenasa Władysława Siły-Nowickiego. Można rzec, że wcale. Życiorys tak znanej postaci, zaczyna się od „urodził się”… najpewniej w kapuście, i od razu niechybnie wskoczył w swą adwokacką palestrę.
Gdyby ktoś chciał pogłębić treść o mecenasie, to polecam kapitalne opracowanie Karoliny Stremskiej dla pisma adwokackiego palestra.pl, można rzec, że to scenopis ze spotkania promującego promocję książki mecenasa Siły-Nowickiego:
http://www.palestra.pl/index.php?go=artykul&id=750
PS.
Co do DKB pomyślimy.
Pozdrawiam.
Witam chciałabym sie dowiedzieć jak teraz jest w Makowie z powodzią? czy jest tam po co jechać?z góry dziękuję
Beata, w Bielsku jest tak http://ecodzien.pl/2010/05/19/im-singing-in-the-rain-czyli-balotny-mowi-helou-006/#comments a Maków z rzeką i pełen potoków, jest przecież w samych górach, z których dodatkowo schodzi woda, więc może lepiej poczekać.
Tak w nim wyglądało w czasie powodzi w 2001 roku:

Jeśli dobrze pamiętam, ta tablica wisi właśnie na ścianie domu przy ul. Kościelnej. Mam nadzieję, że teraz los był dla miasta łaskawszy..
Miasteczko Maków Podhalański urocze pod względem przyrody , malownicza kraina , lecz (aż serce boli) zaniedbana przez władze miasta. Na koniec zamknięto kasy na dworcu kolejowym, zdewastowano sam budynek dworca kolejowego, który funkcjonował nawet w najbardziej trudnych dla Polski czasach. I czym się tu chwalić?..
Witam, urodziłem się w Makowie Podhalańskim i całe 53 lata mieszkam na ulicy Kościelnej. Niezwykle miło czytać wpisy ew. Jest Pani poetką tego miejsca. Pozdrawiam.
Serdecznie polecam wszystkim spacer ulica Zródlaną cichutką i piękną/od ulicy Kościelnej w prawo w ulicę Krótką i po 30 m w lewo zaczyna się Zródlana/, polecam iść nią do końca. Polecam również ulicę Żeromskiego i ul. Sienkiewicza w jej dalszym odcinku /za mostkiem/ na końcu 2 piekne stare wille, niestety nie znam ich historii. Jeszcze stary Rynek i ul Kościuszki/ 3 stare byle wille, obecnie Dom kultury, Szkoła specjalna i dom prywatny/.
Prosze śmiało o pytania na temat poznawania Makowa i miejsc spacerowych.
Panie Bogusławie, po prostu Maków Podhalański, jest sam od siebie jednym z ładniejszych wierszy… Natchnął mnie Pan i chyba postaram się jeszcze przed zimą sprawdzić, jaki jest jesienią.
Pozdrawiam!
Szczerze to w Makowie Podhalańskim jest parę takich miejsc które mi nigdy się nie znudziły, potrafią mnie ciągle zachwycić.
Wyznaję też że nieraz gdy trafię na jakąś polanę czy strumień itp. pierwszy raz ,to wkurzam się ,DLACZEGO TU JESZCZE NIGDY WCZEŚNIEJ NIE BYŁEM.Mam na codzień dużo zajęć ale często znajdę czas by coś nowego szukać albo odwiedzać znane miejsca w okolicy. Nie wiedziałem że ktoś przyjezdny może tak chwalić to miejsce i coś ładnego,jak Pani,tu zauważać. Niech Pani wpada i cieszy się widokami.Pozdrawiam.To prawda że tu jest eko, nic dziwnego spotkać dzikie a nawet rzadkie zwierzęta.
No to ja mam odmienny problem, bo cieszę się jak znajdę w swoim mieście miejsce, w którym jeszcze nie byłam. Syndrom odkrywcy.
A wie Pan co jest najpiękniejszego w tym Makowie? Jego mieszkańcy. Piszę o różnych miejscach, dużych, małych, pięknych… krótko: o tych, w których byłam. Ale z takim pozytywnym odzewem jak pod Makowem, to jak żyję się nie spotkałam. Z rzadka jakiś aplauz, przytakiwanie, a czasami wręcz – jak pod Opolem – pomyje na głowę za słowa pochwały. A tu proszę, pod makowskimi wpisami i pod filmami na YT, Wasze liczne komentarze tylko potwierdzają, że te tereny rzeczywiście rodzą prawdziwych, nie tylko lokalnych, patriotów. Macie tam tą swoją historię prawda? A stańcie teraz obok, i spójrzcie na siebie moimi oczami..
http://ecodzien.pl/2010/05/08/return-to-eden-czyli-i-dla-ciebie-zaswieci-kiedys-slonce/
W swoich zasobach mam jeszcze niewykorzystane zdjęcia zabytkowych nagrobków z uznanymi nazwiskami… Muszę je na spokojnie przejrzeć, i może uda się coś z nich ulepić.
Pozdrawiam.
Pani ew ,podejrzewam że jest Pani zawodowcem,dziennikarz, reporter albo coś takiego, jeżli tak nie jest to ma Pani ogromny talent.Widzi Pani oczyma Makowianina /lub innego miejscowego-gdzieś indziej bądąc/ ogląda sie to z nieodpartym wrażeniem jakby ktoś miejscowy Panią oprowadzał a tu nie, sama! Fotorafuje Pani te miejsca które są najważniejsze dla mnie Makowianina,od razu tam Pani trafia gdzie trzeba,zatrzymuje sie Pani gdzie i Ja staję na chwilę z zachwytem.Jak napisałem ,jakby Panią ktoś miejscowy prowadził i pokazywał.
Widzi Pani Maków naszymi oczami,PANI OCZY SĄ NASZYMI OCZAMI a moimi to na pewno i to zadziwia.Gratulacje.
Co do Ludzi tutejszych ,to potwierdzam tą Pani opinię.Szerzej opisać to jest tak: zdarzają się nie do życia i zawistni osobnicy ale ogólne wrażenie poparte doświadczeniem mam takie że bez obaw można tu poprosić kogokolwiek o jakąś pomoc bo zazwyczaj spotka się życzliwość, nawet większą od spodziewanej.
A wie Pani że z pewnego miejsca na szczycie Makowskiej Góry czasem /przy ładnej pogodzie/ oglądam Kraków, osiedla bloków, kominy elektrowni w Skawinie czasem też tej w łęgu po Nową Hutą, oraz Klasztor w Kalwarii Zebrzydowskiej to juz spoko.
Pozdrawiam! i dziękuję.
Mam tę stonę w ulubionych i będę śledził z ciekawością.
Ciesząc się z nowego Czytelnika dziękuję zarazem za te słowa pochwały – są nie tylko miłe, ale bardzo potrzebne.
Pozostaje mi zatem tylko zaprosić do rozgoszczenia się.. mocno wierząc, że się Pan nie zawiedzie.
Pozdrawiam.
Dziękuję Pani za ten „Pani Maków Podhalański”.
Proszę jeszcze wiecej.
Pozdrawiam serdecznie.
Panie Bogusławie, jeszcze niejeden Maków przed nami na eco, to nie podlega żadnej dyskusji. Ale póki co… tyle się dzieje.
Zapraszam na codzienne, niemniej ciekawe wpisy:
http://ecodzien.pl
Pozdrawiam.
Czytam te nowsze. Na starsze brak czasu.Wyznaję ,moją inteligencję cenię / i nie tylko ja w mym otoczeniu / ale tak jak Pani pisać nie potrafię. Wszystko rozumiem w tekstach , tylko lekko zmuszają mnie do myślenia.Pozostaje mi czytać a głosu lepiej nie zabierać
. To tak półżartem. Czytał będę.
Pozdrawiam.
wisła kraków
Podbeskidzie.
Witam wszystkich miłośników ziemi makowskiej!
Jakże miło czytać o turystach i turystkach podziwiających nasz piękny Maków Podhalański,piękne krajobrazy, widoki z makowskich gór na cały teren Makowa i nie tylko.
Jednak mojej uwadze w tych wszystkich wypowiedziach tkwi w głowie ten jeden wątek, chodzi o „Zabytek Kultury” na ul.3-go maja!!!
Nikt nawet nie wspomnie jaki w latach 90-tych ten oto „Zabytek” był domkiem rozkoszy dla niejednego makowianina i turysty zwiedzającego nasz piękny Maków.
Jeśli chodzi o pamiątki które pozostały po Sile- Nowickim tych wyskrobanych scyzorykiem, to myślę że za długi okres czasu żeby coś pozostało,lecz napewno znajdą się wyskrobane pamiątki paznokciami przez Panie „Lekkich Obyczajów”
pozdrawiam Stały Klient
Maków Podhalański wstyd – chciałam iść do Was górami z Suchej i co? Nie ma przejścia, macie szlak niedostępny, zarośnięty, nieprawdę opisują strony www. Ja wiem, że to na terenie Suchej, ale przez to NIKT przecież do WAS nie przyjdzie:
http://ecodzien.pl/2011/08/28/sucha-beskidzka-kaplica-konfederatow-barskich/
Pozdrawiam!
Witam!
Poszukuje wiadomości o moim pradziadku – Rochu Kosińskim, który w latach 1926-1940 i 1945-1949 byl kierownikiem szkoły w Makowie. Może coś ktoś pamięta? Każdy szczegól przyda mi sie do ksiązki o nim. Mój mail: mecenas.b@interia.pl
Pozdrawiam. Bartek