Ten zabytkowy kościół z XVI wieku, to nagroda za błądzenie w deszczu, w poszukiwaniu zupełnie innej kaplicy.

Park Kościuszki do małych nie należy. Czwarty raz, znowu w biegu, w pogoni z czasem, odkrywając jeden jedyny maleńki fragment parku… znów jestem zaskoczona bardzo pozytywnie. Szlaki rowerowe, różnorodne znaki szlaków turystycznych, liczne aleje, leśne zaułki, mostki, ławki, ronda wieńczące pomniki, szum drzew, śpiew ptaków, schodki do nieba i nagle…
Drewniany zespół kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła z Syryni. Nie trzeba czytać, że o konstrukcji zrębowej i pokryty gontem. Jest piękny. Obok kościoła wolno stojąca dzwonnica, czytamy, konstrukcji słupowej (1679). Naokoło zabytkowy parkan zrębowy i bramka. Cudo. Wchodzimy oszołomieni, ufając jeszcze, że to cel naszej marszruty. Niestety, krata chroniąca wejście do wewnątrz szybko rozwiewa złudzenia. Musimy zawracać, poświęcając jeszcze dosłownie chwileczkę na nawąchanie się prawdziwym zapachem historii. A jest czym, bowiem w maleńkim wnętrzu „śladowo zachowana średniowieczna polichromia”, niestety niezbyt widoczna w tym cudnym półmroku. Za to doskonale rzucają się w oczy gotyckie: kamienne chrzcielnica i kropielnica, obie z Jedłownika, obie budzące swą kamienną prostotą prawdziwy respekt. Chyba w bocznej nawie, późnogotycka drewniana rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem z Dębieńska, po prawej stronie ołtarza barokowa ambona, po lewo maleńkie schodki, na chyba jeszcze mniejszy chórek, tuż przy wejściu skrzynia z okuciami z XVIII/XIX wieku. Na drzwiach tabliczka „z powodu małej powierzchni, wierni proszeni…”. Ta powierzchnia jest naprawdę niewielka, ale „w małym ciele – wielki duch!”.
Ten unikatowy zespół został zakupiony (sic!) w 1938 roku, przez władze miejskie Katowic od parafii w Syryni. Dlaczego sprzedali? Nie wiem. Natomiast wiadomo, że został on przeniesiony do Parku Kościuszki, jako element organizowanego tu przed wojną parku etnograficznego. W pośpiechu wychodzimy zerkając jeszcze na lapidarium utworzone z inicjatywy Muzeum Historycznego Katowic, w którym m.in. graniczny kamień górniczy z piaskowca, z rejonu Górnego Śląska. Jeszcze tylko ostatni rzut oka na stylizowane ławeczki - brawo dla miasta!





fot. ewolny K-ce









no proszę! deszcze nikomu nie straszne
piękny kościółek. uwielbiam takie osobno stojące dzwonnice.
Muszę tam zajrzeć, w końcu wstyd się przyznać, ale w Parku Kościuszki jeszcze nie byłem.
Piękne zdjęcia kościółka z Parku Kościuszki. Zaraz po wojnie tam były jeszcze inne budynki drewniane, które miały stać się zalążkiem skansenu. Gdy powstał Woj. Park Kultury i Wyp. w Chorzowie, plany zmieniono i skansen przeniesiono do tego parku.
Innym szczegółem wartym zwiedzenia jest wieża spadochronowa w Parku Kościuszki, jako pamiątka po II wojnie światowej.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wie%C5%BCa_spadochronowa_w_Katowicach
Skansen w Chorzowie
http://skansen.chorzow.pl/
Kościółek w skansenie w Chorzowie
http://maria.bloog.pl/id,4958995,title,Drewniany-Kosciol-sw-Jozefa-w-Chorzowie-Gornoslaski-Park-Etnograficzny,index.html
Kochany jesteś. Ja chciałam zwołać taką akcję, by Chorzów Tomkowi zlecić, o Gliwice poprosić Jacka… bo na tym szlaku architektury drewnianej są:
- „moje”, te powyższe Katowice
- Chorzów dwa razy
- Zabrze
- Gliwice
- Paniowy
- Borowa wieś
Ktokolwiek może, byłabym przeszczęśliwa. Może i coś Psi Ząb weźmie na ząb?
Do Zabrza może sama się wybiorę, bo wiem, że nasz pociąg do Opola jechał przez Zabrze…
Psi zębie ten kościół uroczy w skansenie. Byłem gdy był skuty lodem w zimie ale nie miałem aparatu wtedy. A widziałeś kościół drewniany za Teatrem Rozrywki w Chorzowie? Równie klimatyczny co ten z Parku Kościuszki.
A w tym kościółku w Parku Kościuszki miałem mieć ślub ale ze względu na niezbyt dużo miejsca i możliwość opadów deszczu wybraliśmy pobliski po drugiej stronie ulicy. Tyle, że nowoczesny. To ta sama parafia i kapłani odprawiają msze. Obok tego kościółka drewnianego przechodzę co weekend.
Wczoraj tam miałem chrzciny córki